fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Krzysztof Kowalski: Jasna strona czarnego charakteru

stock.adobe.com
Prawda jest tam, gdzie jest, a nie tam, gdzie byłoby wygodniej, żeby była. Prawda jest taka, że wirusy odegrały doniosłą pozytywną rolę w toku ewolucji, która doprowadziła do powstania ludzkości.

Powiedzieć, że wirusy cieszą się złą reputacją, to nic nie powiedzieć. Są niebezpieczne, powodują śmiercionośne choroby, panuje powszechne przekonanie, że byłoby najlepiej, aby sczezły ze świata raz na zawsze. A jednak są biolodzy, którzy twierdzą, że człowiek  bardzo wiele im zawdzięcza: – Nie dość, że umożliwiły i przyspieszyły ewolucję organizmów żywych, to jeszcze bez nich rodzaj ludzki po prostu by nie zaistniał, częściowo stworzyły nas wirusy – podkreśla dr Morgan Gaia z Instytutu Pasteura w Paryżu, współautor artykułu o wirusach, jaki ukazał się w czasopiśmie „PNAS” („Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America”). Artykuł prezentuje podstawowe i oryginalne znaczenie wirusów dla wszystkich ewoluujących organizmów. Takie podejście do nich otwiera nowe pole badań o nieoczekiwanych implikacjach. Już od kilku lat niektórzy naukowcy wyrażają przekonanie, że są czymś więcej niż tylko niebezpiecznymi patogenami; są aktorami grającymi pierwszoplanowe role w dziejach życia.

Rdzeń kręgowy, łożysko, pamięć, DNA... istotną część tego, czym jesteśmy, z czego się składamy, zawdzięczamy wirusom gigantom, których istnienia naukowcy przez długi czas nie podejrzewali. Te wirusy to jedno z ważniejszych odkryć w dziedzinie biologii w XXI wieku. Rozmiarami przypominają bakterię, mają złożone DNA i charakteryzują się dużą odpornością na warunki zewnętrzne. Wirusa giganta odkryto przypadkowo w 1992 r. w przemysłowej chłodni w Bradford w Wielkiej Brytanii, ale omyłkowo wzięto go wówczas za bakterię. Pogląd o istnieniu wirusa giganta przez długi czas w środowisku mikrobiologów uchodził za herezję. A teraz niemal nie ma półrocza, aby naukowcy nie ujawniali nowego giganta.

Aby mieć lepsze rozeznanie we wciąż rozrastającej się gęstwinie wirusów gigantów, naukowcy porównali genomy 60 gigantów dotychczas odkrytych i spróbowali umiejscowić je na drzewie filogenetycznym przedstawiającym ewolucyjne zależności pomiędzy sekwencjami lub gatunkami wszystkich organizmów, podobnie jak drzewo genealogiczne obrazujące pokrewieństwo wśród ludzi. Dostarczyło to wielu informacji, niekiedy nieoczekiwanych.

Okazało się m.in., że od wirusów zaczęło się zróżnicowanie podstawowych enzymów w transkrypcji naszych genów i tworzenie naszych białek. Komórki, z jakich się składamy, czyli eukarioty – organizmy zbudowane z komórek posiadających jądro komórkowe z chromosomami – wyróżniają się obecnością w ich arsenale trzech enzymów, podczas gdy bakterie oraz inne mikroorganizmy posiadają tylko jeden enzym. Początkowo badacze sądzili, że te dwa dodatkowe enzymy pochodziły z prostego powielania genu w dawnym RNA. Najnowsze badania (Université de la Méditerranée w Marsylii) wskazują, że  wywodzą się od wirusa giganta, który zainfekował przodków naszych komórek – eukariotów. Te ostatnie zachowały trio enzymów, co dało im przewagę w procesie ewolucji nad posiadaczami tylko jednego enzymu.

Wirusom gigantom wiele zawdzięcza słynna podwójna spirala DNA, nosicielka informacji genetycznej. Mniej więcej 4 miliardy lat temu materiał genetyczny pierwszych komórek zawarty był w RNA, bardziej prostym i mniej stabilnym. Wirusy przeniosły się z RNA na DNA, sprawiając tym samym, że ich materiał genetyczny stał się bardziej odporny; komórkom zainfekowanym przez takie wirusy wyszło to na dobre, ponieważ z biegiem czasu przejmowały ten odporny materiał genetyczny. Istnieje klasa wirusów potrafiących wkomponować porcję swojego materiału genetycznego w „goszczące” je komórki. Zdarza się, że pozostają w zgodzie z komórką i kontynuują fabrykowanie białek jedynie pod kątem korzyści dla komórki, w której się zadomowiły; białka te przekazywane są kolejnym pokoleniom. U ssaków białka te uczestniczą w plastyczności mózgu, tworzą zdolność do nieustannego tworzenia nowych sieci neuronowych. 

Syncytyny to białka pochodzenia wirusowego umożliwiające wirusom sprawne infekowanie swojej ofiary poprzez przenikanie przez błonę komórkową. Ale ta fuzja, przeniesiona na ssaki, ma kapitalne znaczenie w momencie zagnieżdżania się płodu; tworzy się wtedy tkanka łożyskowa umożliwiająca embrionowi zaczepienie się o ścianki macicy, a jednocześnie uniemożliwia odrzucenie go przez układ odpornościowy matki. To także jeden z powodów, dla których nie należy potępiać wirusów w czambuł, to znaczy w całości, bez wyjątku, szybko i kategorycznie. Badacze dziejów życia nie zgodzą się z poglądem, że wirusy to samo zło.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA