Dyplomacja

Arabia Saudyjska brutalnie odpiera twitterowy atak

Saudyjski następca tronu Mohamed bin Salman i Kanadyjski premier Justin Trudeau
AFP
Arabia Saudyjska potraktowała Kanadę jak Katar. Zrywa kontakty i kontrakty. Wspierają ją sunnicy sojusznicy.

Następca tronu Mohamed bin Salman od roku pracuje nad nowym wizerunkiem saudyjskiej monarchii, która się otwiera i odcina od skrajnie fundamentalistycznej ideologii islamskiej. W zachodnich mediach przedstawiający się jako reformator, niemal islamski liberał książę Mohamed stał się bardziej popularny niż kanadyjski liberał premier Justin Trudeau. Teraz obaj są twarzami wojny dyplomatycznej między Arabią Saudyjską i Kanadą.

Powód, z którego wybuchła, dowodzi, że saudyjskie reformy, których oklaskiwanym symbolem było dopuszczenie kobiet do prowadzenia aut, są naskórkowe. Już wcześniej eksperci przestrzegali, że jedne Saudyjki dostały prawo jazdy, a inne – które protestowały – w tym samym czasie trafiały do więzienia.

Jak wybuchła ta wojna? Zaczęła się 2 sierpnia na Twitterze, gdzie głównie za sprawą Donalda Trumpa powoli przenosi się polityka. Właśnie tam kanadyjscy dyplomaci, z szefową MSZ Chrystią Freeland na czele, wyrazili oburzenie z powodu zamknięcia do saudyjskiego więzienia walczącej o prawa człowieka Samar Badawi. Jest ona siostrą najbardziej znanego więźnia politycznego w królestwie, liberalnego blogera Raifa Badawiego, który jest za kratami od 2012 roku. Skazano go m.in. za obrazę islamu. Władze w Ottawie są szczególnie zainteresowane jego losem, bo do Kanady wyemigrowała z dziećmi żona Raifa, dostała tam azyl polityczny i walczy o uwolnienie męża.

Trzy dni po pierwszych krytycznych słowach na Twitterze Saudyjczycy odpowiedzieli ostro: odwołali ambasadora z Ottawy, a kanadyjskiemu ambasadorowi kazali opuścić Rijad. Praktycznie zerwane zostały stosunki gospodarcze z Kanadą. Arabia Saudyjska natychmiast wycofała się z inwestowania, zakazała lotów między oboma krajami, wycofała swoich studentów, którym ufundowała naukę na kanadyjskich uczelniach (dotyczy to kilkunastu tysięcy młodych Saudyjczyków). Ottawę i Rijad łączyła wielomiliardowa wymiana handlowa i lukratywny kontrakt na tysiąc kanadyjskich transporterów opancerzonych.

– Królestwo Arabii Saudyjskiej nie akceptowało i nigdy nie będzie akceptowało ingerencji w swoje sprawy wewnętrzne. Uważamy postawę Kanady za atak na nas – wytłumaczyło saudyjskie MSZ na Twitterze, pisząc też o „próbie naruszenia suwerenności". W internecie zaroiło się od komentarzy, że ingerencji nie akceptuje kraj, który specjalizuje się w ingerencji w wewnętrzne sprawy innych krajów – finansując radykałów islamskich.

Kryzys się nakręca. W „obronie suwerenności" Arabii Saudyjskiej wystąpili sojusznicy – przede wszystkim monarchie znad Zatoki Perskiej; Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn. A także sunnickie kraje, które dostają wsparcie finansowe od Rijadu, Egiptu po Dżibuti.

Podobna koalicja izoluje od zeszłego roku Katar, któremu Saudyjczycy chcieli, bezskutecznie, zmienić politykę m.in. wobec Iranu i Turcji.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL