fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Diagnostyka i terapie

Rozciągnij się po kwarantannie

Adobe stock
Elastyczne, mocne i zdrowe mięśnie to gwarancja sprawności fizycznej. Niestety, ograniczenia aktywności fizycznej w czasie COVID-19 spowodowało, że “zastaliśmy się”. Czas wziąć się za siebie.

Dla prawidłowego funkcjonowania ciała, a przez to utrzymania zdrowia, potrzebujemy co najmniej  150 minut ruchu o umiarkowanej intensywności lub 75 minut intensywnego treningu. W tym, ćwiczeń rozciągających nasze mięśnie. Bez tego skracają się i napinają. W efekcie stają się słabe, nie stanowią właściwego wzmocnienia dla stawów. Kiedy zmuszamy je do pracy  pojawia się ból stawów, nadwyrężenia i uszkodzenie mięśni.

Tymczasem, jak wynika z raportu Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny "Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania" rośnie odsetek osób w ogóle nieuprawiających sportu i niepraktykujących żadnych form rekreacji fizycznej. Podczas webinarium „Skutki ograniczenia aktywności fizycznej w czasie COVID-19" zorganizowanego organizowane przez Pracodawców RP dr. n. med Grzegorz Juszczyk mówił wręcz o 55 proc. Polaków nie uprawiało żadnego sportu. Jak dodał podczas spotkania Dr n. med. Jarosław Krzywański, Kierownik “Centrum Medycyny Klinicznej i Doświadczalnej” Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej, Polacy jeśli już się ruszają, to najchętniej wsiadają na rower, biegają, mają programowaną aktywność fizyczną w ramach różnych siłowni i klubów fitness.

Bezruch narodowy

To wszystko skończyło się na przełomie marca i kwietnia, kiedy ze strachu przed zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 zamknęliśmy się w domach. Z dnia na dzień straciliśmy dostęp do dotychczasowych aktywności fizycznych, do których przyzwyczailiśmy nasze ciała. Część Polaków podejmowała próby utrzymania treningów w domach, ćwicząc przy akompaniamencie trenerów on-line. Motywacji szukaliśmy w aplikacjach służących monitorowaniu częstotliwości i intensywności ćwiczeń. Część z nas chciała nawet zainwestować w domowy sprzęt fitness. Jednak wielu skutecznie zniechęciły windowane przez sprzedawców ceny.

Prawdziwym wyzwaniem okazały się jednak zajęcia rehabilitacyjne, które nagle trzeba było odwołać i lekcje wychowania fizycznego. Nierzadko ograniczały się, do kolejnych godzin spędzonych przed ekranem komputera, nad pisaniem wypracowań na temat kolejnych dziedzin sportu, gdzie jedyne co mogło się pocić, to mózg.

Przywrócić pełną funkcjonalność

Choć totalny lockdown w Polsce nie trwał długo, z pewnością miał swoje konsekwencje dla naszej kondycji i ogólnego samopoczucia. - Weszliśmy w pandemię już w nie najlepszym stanie zdrowia. Ostatnie trzy lata to zahamowanie wzrostu oczekiwanej długości życia. Jesteśmy pełni obaw co do wartości tych wskaźników pod koniec roku–przyznał dr Grzegorz Juszczyk. Tym bardziej, że ok. 30 proc. społeczeństwa nadal się izoluje.

Kilkanaście godzin w pozycji siedzącej u osób z nadwagą (a wielu z nas przybyło ciała podczas pandemii COVID-19) nadmiernie obciąża stawy biodrowe, kolanowe, śródstopia. Taka statyczna postawa ogranicza ruchliwość do barków, przez co rośnie ucisk na mięśnie, więzadła i powięzi, stawy kręgosłupa. Efekt: pojawiający się z czasem ból i trudności w funkcjonowaniu wywołane bezruchem. To właśnie z ich powodu najczęściej trafiamy do gabinetów neurologów.

-Najprostsze, co możemy zrobić, w tej sytuacji, to zwiększyć sobie dawkę takich mikro-ruchów. Ustawiamy przypomnienie raz na 20-30 minut by wstać, wykonać kilka skłonów, wymachów ramion, ruchów biodrami. Jeśli już siedzimy, to angażujmy też mięśnie brzucha: spinając je, odciągając barki do tyłu, które zwykle nadwyrężamy podczas siedzenia. W ten sposób unikamy zaokrąglonych pleców, opadania do przodu głowy, pogłębiania skolioz odcinka lędźwiowego kręgosłupa. - tłumaczy Anna Miernicka trenerka personalna. - Krok kolejny to rozluźnienie ciała. I tu pomogą ćwiczenia rozciągające do których możemy wykorzystać gumy, a pospinane mięśnie rozbijemy wałkiem typu roller oraz trening mobilizacyjno- stabilizacyjny, który pozwoli na właściwe ustawienie stawów. Za stawami pójdą mięśnie, i tak nasza zdeformowana miesiącami bezruchu sylwetka zacznie wracać do normy. Ból i ograniczenia zakresu ruchów znikną - podsumowuje trenerka.

Zaczynając dziś, jesteśmy jeden dzień do przodu

Najlepiej rozciąganie zacząć pod czujnym okiem trenera indywidualnego lub fizjoterapeuty, który określi zakres problemów, nad którymi warto pracować. - Dlatego przynajmniej ta pierwsza wizyta i kolejna, konsultacyjna, powinna odbywać się w bezpośredniej relacji, w studiu fitness lub centrum rehabilitacyjnym. Tylko prawidłowo wykonywane ćwiczenia wiążą się z poprawą stanu ciała - podkreśla ekspertka. Drugim czynnikiem, który determinuje efekty ćwiczeń rozciągających jest ich regularność. - Samo zapisanie się na zajęcia nic nie daje. Żeby “zadziałało” po prostu trzeba zacząć na nie chodzić - śmieje się Anna Miernicka.

 

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA