fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Stopa jednak w dół, ale nie procentowa

Bloomberg
RPP nie widzi powodów, aby spieszyć się z podwyżkami stóp procentowych. Obniżyła za to stopę rezerwy obowiązkowej.

Departament Analiz Ekonomicznych NBP spodziewa się, że w najbliższych latach polska gospodarka będzie się rozwijała nieco szybciej, niż oczekiwał latem. W efekcie nieco szybciej będą też rosły ceny dóbr i usług konsumpcyjnych. - Te prognozy nie zmieniły mojej opinii. Przy założeniu, że one są trafne, właściwe byłoby utrzymywanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie - powiedział w środę prezes NBP Adam Glapiński.

Na zakończonym w środę posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym od marca 2015 r. poziomie. Ta decyzja była zgodna z jednomyślnymi oczekiwaniami ekonomistów. Wielu z nich spodziewało się jednak, że w uzasadnieniu tej decyzji, a także podczas konferencji prasowej z udziałem prezesa NBP, pojawią się sygnały, że stopy procentowe mogą wzrosnąć wcześniej, niż pod koniec 2018 r., jak dotąd przewidywała większość obserwatorów RPP. Tak się jednak nie stało.

Rada odnotowała wprawdzie w komunikacie wzrost inflacji bazowej i nie sądzi już - jak jeszcze miesiąc temu - że jest ona niska. Obecnie gremium to ocenia, że w najbliższych latach inflacja będzie kształtowała się w pobliżu celu inflacyjnego (2,5 proc. rocznie). To też spora zmiana w wydźwięku komunikatu, bo w poprzednich miesiącach RPP pisała, że "ryzyko trwałego przekroczenia celu inflacyjnego w średnim okresie jest ograniczone". Nowe prognozy DAE NBP, z którymi członkowie RPP zapoznali się przed listopadowym posiedzeniem, sugerują bowiem, że inflacja przebije ten cel w 2019 r. Ani prezes NBP, ani dwóch innych uczestniczących w konferencji prasowej członków RPP, Jerzy Żyżyński i Łukasz Hardt, nie wydawali się jednak tą perspektywą zaniepokojeni.

DAE NBP przewiduje, przy założeniu stałych stóp procentowych, że w tym roku wzrost PKB Polski wyniesie najprawdopodobniej 4,2 proc. (to środek przedziału, w którym zmienna ta znajdzie się z 50-proc. prawdopodobieństwem), a w kolejnych dwóch latach 3,7 i 3,3 proc. W lipcu ekonomiści banku centralnego spodziewali się, że w tym i w 2018 r. dynamika PKB będzie o 0,2 pkt proc. niższa. Oczekiwali też, że inflacja wyniesie prawdopodobnie średnio 1,9 proc. w 2017 r., 2 proc. w 2018 r. i 2,5 proc. w 2019 r. Obecnie przewiduje, że w całym tym okresie ceny będą rosły o 0,1-0,2 pkt proc. szybciej.

Oczekiwania ekonomistów, że nowe prognozy NBP pokażą wyższą ścieżkę inflacji, co skłoni RPP do wcześniejszej podwyżki stóp, bazowały w dużej mierze na ostatnich danych z rynku pracy, pokazujących coraz szybszy wzrost płac. Glapiński podkreślał jednak, że nie spodziewa się, aby dynamika wynagrodzeń jeszcze mocno przyspieszyła. Zwracał też uwagę, że konkurencja między firmami powinna ograniczać przełożenie wzrostu płac na inflację.

Niespodzianką była decyzja RPP, aby od kwietnia 2018 r. obniżyć stopę rezerwy obowiązkowej banków od środków pozyskanych co najmniej na dwa lata do zera. Dotąd stopa ta wynosiła 3,5 proc. dla wszystkich środków. Część ekonomistów oceniła, że to jest poluzowanie polityki pieniężnej tylnymi drzwiami. Obniża bowiem bankom koszty pozyskania depozytów, co z kolei może zwiększyć ich skłonność do udzielania kredytów. Hardt, który złożył wniosek o zróżnicowanie stopy depozytowej, odżegnywał się jednak od takiej interpretacji tej decyzji. Tłumaczył, że ma ona na celu zrównanie traktowania polskich i zagranicznych deponentów. Od środków ulokowanych przez tych drugich polskie banki nie muszą bowiem odprowadzać rezerw obowiązkowych.

- Dobrze by było, gdyby skutkiem naszej decyzji było też bardziej atrakcyjne oprocentowanie długoterminowych lokat, ale to nie było głównym celem tej decyzji - tłumaczył Hardt.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA