fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Koszty pracy windują ceny usług

Adobe Stock
Szybki wzrost płac ma coraz wyraźniejsze przełożenie na ceny. W sektorze usługowym inflacja dochodzi już do 5 proc. rocznie.

Inflacja bazowa, nieobejmująca cen energii i żywności, przyspieszyła we wrześniu do 2,4 proc., z 2,2 proc. z poprzednich miesiącach – podał w środę NBP. Tak wysoka była poprzednio w 2012 r. To odzwierciedlenie coraz szybszego wzrostu cen usług.

Czytaj także: Mamy więcej pieniędzy, ale kupujemy za nie coraz mniej

We wtorek GUS potwierdził swój wstępny szacunek sprzed dwóch tygodni, wedle którego indeks cen konsumpcyjnych (CPI) – główna miara inflacji w Polsce – wzrósł we wrześniu o 2,6 proc. rok do roku, po 2,9 proc. w poprzednich miesiącach. Na podstawie tych danych większość ekonomistów oceniała, że inflacja bazowa przyspieszyła do 2,3 proc. rok do roku z 2,2 proc. miesiąc wcześniej. Faktycznie wzrost był jeszcze wyraźniejszy. Wyższa niż we wrześniu inflacja bazowa była poprzednio w kwietniu 2012 r.

– Inflację bazową ciągną ceny usług, które reagują z opóźnieniem na wcześniejsze wzrosty płac, ale także trwający boom konsumpcyjny. Mocny wzrost dochodów z pracy został wsparty rekordowymi transferami socjalnymi z kampanii wyborczej – tłumaczy Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. We wrześniu usługi podrożały o 4,8 proc. rok do roku, po 4,3 proc. w sierpniu. Jeszcze rok temu ich ceny rosły w tempie 1 proc. rok do roku. Dla porównania: towary podrożały w minionym miesiącu o 1,8 proc. rok do roku, najmniej od kwietnia.

Czytaj także: Czarne chmury nad strefą euro. Usługi zarażą się recesją?

Uwagę zwraca m.in. wrześniowy wzrost o 4,4 proc. rok do roku cen w edukacji. – Może za tym stać rosnąca popularność usług prywatnych w edukacji napędzana m.in. upowszechnieniem świadczeń w ramach 500+ – oceniła Marta Petka-Zagajewska, kierownik zespołu analiz makroekonomicznych w PKO BP.

Większość ekonomistów ocenia, że po przejściowej stabilizacji inflacja CPI na przełomie lat przyspieszy, a na początku 2020 r. może przebić 3,5 proc. rocznie, czyli górną granicę pasma dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego NBP (2,5 proc.). Będzie to w dużej mierze efekt podwyżek cen regulowanych, np. energii. W dalszej części przyszłego roku inflacja ma już hamować, ale ekonomiści nie są zgodni w ocenach jak bardzo. Będzie to zależało właśnie od inflacji bazowej.

– W naszej ocenie wzrost kosztów pracy, m.in. przez agresywne podwyżki płacy minimalnej, będzie skutkował silniejszą presją inflacyjną oraz dalszym wzrostem inflacji bazowej w przyszłym roku – przewiduje Benecki. To by oznaczało, że inflacja CPI przez cały 2020 r. nie zmaleje poniżej 2,5 proc., jak prognozuje NBP, ale utrzyma się w okolicy 3 proc.

Jeszcze bardziej alarmujące prognozy przedstawił we wtorek Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Według tej instytucji średnio w 2020 r. inflacja w Polsce wyniesie 3,5 proc., a rok później wciąż będzie na poziomie 2,8 proc.

Z drugiej strony, opublikowane we wtorek wyniki ankietowych badań NBP wśród firm sugerują, że presja płacowa w gospodarce słabnie. W bieżącym kwartale odsetek firm planujących podwyżki wynagrodzeń zmalał po raz trzeci z rzędu. Zdaniem ekonomistów z mBanku to jeden z czynników przemawiających za stabilizacją inflacji bazowej i powrotem inflacji CPI do celu NBP (2,5 proc.) przed końcem 2020 r. Wzrost cen tłumić będzie też spowolnienie w światowej i polskiej gospodarce.

Niezależnie od tego, który z tych scenariuszy inflacyjnych będzie się realizował, większość ekonomistów spodziewa się, że Rada Polityki Pieniężnej utrzyma stopy procentowe w Polsce na obecnym, rekordowo niskim poziomie do 2022 r., czyli do końca kadencji większości jej członków.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA