fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Rekordowa recesja na Wyspach

pexels.com
Zła strategia walki z koronawirusem przyczyniła się do tego, że gospodarka na Wyspach odczuła kryzys mocniej niż wiele innych państw Europy.

Gospodarka brytyjska skurczyła się w drugim kwartale aż o 20,4 proc. kw./kw., po tym, jak w pierwszym kwartale PKB spadł o 2,2 proc. Wielka Brytania oficjalnie weszła więc w recesję. Spadek PKB w drugim kwartale był jednak nieznacznie mniejszy, niż mówiła średnia prognoz (-20,9 proc.). To największy spadek brytyjskiego PKB, odkąd w 1955 r. Biuro Narodowych Statystyk (ONS) zaczęło zbierać dane kwartalne na ten temat.

Koszt błędów

Ze wstępnych wyliczeń wynika, że sektor usług skurczył się w drugim kwartale o 19,9 proc. kw./kw., produkcja przemysłowa spadła o 16,9 proc., a produkcja budowlana o 35 proc. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2020 r. PKB Wielkiej Brytanii spadł o 22,1 proc. To nieco mniejszy spadek niż w Hiszpanii (22,7 proc.), ale znacznie większy niż np. w USA (10,6 proc.).

– Dane o PKB za drugi kwartał potwierdzają, że Wielka Brytania jest „chorym człowiekiem Europy". Porażka, jaką poniósł rząd brytyjski, nie wprowadzając odpowiednio wcześnie kwarantanny koronawirusowej, może zostać zaliczona do grona największych błędów w polityce ekonomicznej czasów nowożytnych. Wszyscy zapłaciliśmy za to dużą cenę – twierdzi Samuel Tombs, ekonomista z firmy badawczej Capital Economics.

Rząd Borisa Johnsona bronił się przed wprowadzeniem restrykcji związanych z pandemią koronawirusa dłużej niż inne państwa Europy Zachodniej. Ostrzejsze restrykcje wdrożył dopiero pod koniec marca, a luzował je później w wolniejszym tempie niż np. Polska. Nie zapobiegły one katastrofie zdrowotnej. Na Covid-19 zmarło w Wielkiej Brytanii, według oficjalnych danych, 46,6 tys. ludzi, a 313 tys. zachorowało (w tym premier Johnson).

– Nikt nie wie dokładnie, jak przebiegać będzie ożywienie po pandemii koronawirusa, zwłaszcza że grozi nam potencjalna druga fala zachorowań i lokalnych kwarantann. Jest jednak prawdopodobne, że ożywienie będzie powolnym pełzaniem ku poziomom PKB sprzed kryzysu i że dalsza stymulacja rządowa będzie potrzebna, by podtrzymać wzrost – uważa Tom Stevenson, dyrektor inwestycyjny w Fidelity.

Czas niepewności

W środę opublikowano też dane o brytyjskim PKB za czerwiec. Wzrósł on o 8,7 proc. m./m., po zwyżce o 2 proc. w maju. „Pomimo tego, poziom aktywności gospodarczej w pełni nie podniósł się po rekordowych spadkach z marca oraz kwietnia i był o 17,2 proc. mniejszy niż w lutym 2020 r., czyli przed pełnym uderzeniem pandemii Covid-19" – czytamy w komunikacie ONS.

Dane za czerwiec sugerują, że trzeci kwartał powinien przynieść silne ożywienie gospodarcze. Bank Anglii spodziewa się, że PKB wzrośnie w trzecim kwartale o 18 proc. kw./kw.

– Oczekujemy, że odbicie popytu konsumenckiego doprowadzi do silnego ożywienia w trzecim kwartale. Ten wzrost jednak zacznie stopniowo słabnąć, wraz z pogarszaniem się sytuacji na rynku pracy – prognozuje Dean Turner, ekonomista z UBS Wealth Management.

Stopa bezrobocia w Wielkiej Brytanii wynosiła w drugim kwartale zaledwie 3,9 proc., czyli tyle samo, co w pierwszym. Utrzymała się tak nisko głównie dzięki rządowemu programowi wypłat świadczenia „postojowego". Program ten zaczyna już być jednak stopniowo ograniczany, a w październiku zostanie zakończony. To, wraz z niepewnością co do umowy gospodarczej pomiędzy UE a Wielką Brytanią, może wówczas szkodzić ożywieniu.

– Bezrobocie jest prawdopodobnie największym zagrożeniem dla ożywienia – wskazuje James Smith, ekonomista z ING.

Wirusowy kataklizm przyćmił sprawy związane z brexitem, ale to nie oznacza, że straciły one znaczenie. Pod wielkim znakiem zapytania stanęła umowa handlowa pomiędzy Wielką Brytanią a Unią Europejską. Negocjacje trwają, pomimo pandemii, choć prasa wielokrotnie już donosiła, że znalazły się one w martwym punkcie. Czasu na porozumienie jest mało, a termin na złożenie przez rząd brytyjski wniosku o przedłużenie okresu przejściowego (upływającego 31 grudnia 2020 r.) upłynął już 30 czerwca.

Porozumienie handlowe pomiędzy UE a Wielką Brytanią powinno zostać przyjęte przed październikowym szczytem Rady Europejskiej, tak, by państwa UE i parlament brytyjski miały czas na jego ratyfikację przed końcem roku. Jeśli to się uda, to w 2021 r. będą toczyły się negocjacje dotyczące innych aspektów relacji wzajemnych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA