fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Firmy produkują mniej, a i tak nie mogą sprzedać

Adobe Stock
W lutym czwarty miesiąc z rzędu malała aktywność w polskim przemyśle przetwórczym. Choć firmy ograniczyły produkcję w odpowiedzi na spadek zamówień z zagranicy, i tak zapasy niesprzedanych towarów wzrosły najbardziej od dwudziestu lat.

Taki obraz sytuacji w polskim przemyśle maluje PMI, barometr koniunktury bazujący na ankiecie wśród menedżerów logistyki około 200 firm.

Publikowany przez firmę IHS Markit wskaźnik spadł w lutym do 47,6 pkt., z 48,2 pkt w styczniu. Tak nisko był też w grudniu i był to najniższy odczyt od kwietnia 2013 r. Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści przeciętnie spodziewali się niewielkiej zwyżki PMI, do 48,4 pkt.

Każdy odczyt PMI poniżej 50 pkt oznacza, że przemysł przetwórczy kurczy się w ujęciu miesiąc do miesiąca, wskazania wyższe oznaczają zaś rozwój tego sektora. Dystans od tej granicy jest miarą tempa tych zmian. W lutym wskaźnik był poniżej 50 pkt już czwarty miesiąc z rzędu, czyli dłużej niż w 2014 r., gdy poprzednio pokazywał tak słabą koniunkturę. Szczegółowe wyniki ankiety, na której bazuje PMI, nie napawają optymizmem.

Ankietowani przez firmę IHS Markit menedżerowie odpowiadają m.in. na pytania o to, jak zmieniły się w ich firmach w porównaniu do poprzedniego miesiąca produkcja, wartość zamówień, zatrudnienie, zaległości produkcyjne itp.

W lutym, podobnie jak w styczniu, polskie firmy przemysłowe zgłosiły największy spadek produkcji od blisko dekady. Było to spowodowane spadkiem wartości zamówień. Szczególnie szybko, w tempie nienotowanym od dekady, malała wartość zamówień zagranicznych. W efekcie, mimo ograniczenia produkcji, zapasy wyrobów gotowych zwiększyły się najbardziej od niemal 20 lat. To oznacza, że firmy przemysłowe mogą przez jakiś czas zmniejszać produkcję nawet w razie odbicia popytu na ich produkty.

Spowolnienie w polskim przemyśle to odzwierciedlenie tego, co dzieje się na głównych rynkach eksportowych. PMI w przemyśle strefy euro w lutym po raz pierwszy od połowy 2013 r. znalazł się poniżej 50 pkt., co sugeruje, że aktywność w tym sektorze zaczęła maleć po kilku miesiącach stagnacji. W samych Niemczech, które są głównym źródłem tych problemów i zarazem głównym partnerem handlowym Polski, aktywność firm przemysłowych malała w lutym najbardziej od sześciu lat.

Z innych ankietowych wskaźników koniunktury, obliczanych przez GUS i Komisję Europejską, wyłania się nieco bardziej optymistyczny obraz sytuacji w polskim przemyśle. Stąd ekonomiści powszechnie uważają, że PMI wyolbrzymia skalę spowolnienia w tym sektorze.

„Wskaźniki koniunktury GUS i Komisji Europejskiej pokazują ten sam kierunek zmian nastrojów w biznesie, ale ukazują mniej dramatyczny obraz. Do tego ostatni odczyt produkcji przemysłowej wypadł całkiem dobrze i zaskoczył rynek pozytywnie. Co więcej na ten rok zapowiedziana jest istotna stymulacja fiskalna, która powinna przeciwdziałać, do pewnego stopnia, efektowi pogorszenia popytu zagranicznego” – napisał w komentarzu do piątkowego odczytu PMI Grzegorz Ogonek, ekonomista z banku Santander.

„Wskazania PMI nadal pozostają wyraźnie bardziej pesymistyczne od innych miar koniunktury w przetwórstwie (np. badania GUS wskazują na wzrost zamówień). O ile jest to naszym zdaniem podstawą do zanegowania wskazywanej przez PMI głębokości spowolnienia, to sam trend spowolnienia dynamiki PKB nie budzi większych kontrowersji. Choć do tej pory przełożenie słabszej koniunktury w Niemczech na krajowe przetwórstwo było ograniczone, w kolejnych miesiącach może się nasilić, co prowadzić będzie do dalszego hamowania wzrostu PKB w I połowie 2019 r.” – napisali z kolei ekonomiści PKO BP. Jak jednak podkreślili, za sprawą zapowiedzianego przez rząd poluzowania polityki fiskalnej druga połowa br. będzie prawdopodobnie lepsza, od pierwszej.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA