fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Paweł Mielcarz: Czy koszty działania szpitala na Stadionie Narodowym są zbyt wysokie

Szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Uruchomienie działania szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym wywołało falę komentarzy oraz ogólne poruszenie opinii publicznej. W mediach i w wypowiedziach komentatorów pojawiały się doniesienia, że koszty funkcjonowania tego szpitala znacznie przekraczają wydatki tradycyjnych szpitali na leczenia pacjentów chorujących na SARS-CoV-2.

Poza tym w komentarzach często wskazywano na brak sensowności działania szpitala tymczasowego biorąc pod uwagę, że szpital ten nie jest przeznaczony do leczenia chorych w ciężkim stanie.

Kwestie celu i zakresu działania Stadionu Narodowego, jako ośrodka odciążającego szpitale tradycyjne poprzez przyjmowanie od nich pacjentów znajdujących się w relatywnie lepszym stanie i, tym samym, udrażniającego system opieki szpitalnej, a także jako podmiotu zapewniającego pełną opiekę w sytuacji dalszego rozprzestrzeniania się epidemii, były kilkukrotnie wyjaśniane przez kierownictwo szpitala tymczasowego podczas konferencji i w wywiadach prasowych (m.in. na łamach "Rzeczpospolitej" z 8 grudnia), niemniej wydaje się, że kwestia kosztów jego działania ciągle budzi emocje, których źródłem jest powszechne nieporozumienie funkcjonujące w przestrzeni medialnej.

Otóż zgodnie z doniesieniami medialnymi działanie szpitala tymczasowego ma kosztować podatników (poprzez płatności NFZ) 21,5 mln zł złotych miesięcznie, co przekłada się na koszt leczenia jednego pacjenta na poziomie 1 026 zł za dzień oraz koszt za łóżko niezajęte na poziomie 822 zł. Analogiczne, wydatki dzienne na leczenie pacjenta na oddziale intensywnej terapii oszacowano na 4 321 zł, natomiast koszty niezajętego łóżka na intensywnej terapii wyliczono na 3 774 zł.

Takie wnioski wysnuła część komentatorów po analizie publicznie dostępnych dokumentów Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zawierających model finansowy oraz komentarz do przedstawionych wyliczeń. Informacje te posłużyły do tworzenia porównań pomiędzy kosztami leczenia w szpitalu tymczasowym oraz w tradycyjnych szpitalach, które, według wielu komentatorów, wskazują na całkowitą nieefektywność kosztową działania szpitala tymczasowego.

Fakty natomiast zdecydowanie odbiegają od rzeczywistości medialnej. Bardziej szczegółowa analiza dokumentów Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wskazuje, że dokument ten służy jedynie do oszacowania ryczałtu, jaki przeznaczy NFZ za hospitalizację dzienną jednego pacjenta oraz za jedno niewykorzystane łóżko. Do wyliczenia wysokości tego ryczałtu przyjęto maksymalną, możliwą skalę działania szpitala tymczasowego, tzn. 450 łóżek oddziałowych, 50 łóżek na intensywnej terapii, a także wydatki na działanie Punktu Przyjęć i Centrum Koordynacji w kwocie 567 tys. miesięcznie.

Przy tej skali działania całkowity, miesięczny ryczałt NFZ na pokrycie kosztów funkcjonowania szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym wyniósłby rzeczywiście 21,5 mln zł. Jednak, ze względu na to, że aktualnie nie ma potrzeby (nie ma zapotrzebowania medycznego i miejmy nadzieję, że nigdy zapotrzebowanie takie się nie pojawi) uruchamiania kolejnych oddziałów w szpitalu tymczasowym, koszty funkcjonowania tego szpitala kształtują się na zdecydowanie niższym poziomie.

Przykładowo na koniec listopada funkcjonowało 84 łóżek przeznaczonych dla chorych na SARS-CoV-2 i 10 łóżek przeznaczonych do tymczasowej intensywnej terapii, i tylko za te łóżka (wykorzystane lub nie) płaci NFZ. Przyjmując zatem hipotetyczną sytuację, w której szpital tymczasowy w miesiącu udostępnia 100 łóżek na oddziale zwykłym i jednocześnie wskaźnik obłożenia osiąga 75%, płatność NFZ na pokrycie kosztów działania szpitala wyniesie około 3,59 mln zł (100 łóżek x 31 dni w miesiącu x 75% obłożenia x 1 026 zł  + 100 łóżek x 31 dni w miesiącu x 25% obłożenia x 822 zł + 567 tys. zł na pokrycie kosztów funkcjonowania Punktu Przyjęć i Centrum Koordynacji),  a nie, jak wskazują niektórzy komentatorzy, 21,5 mln zł.

Jak widać elastyczność ma swoją wartość – stworzenie infrastruktury pozwalającej na szybkie zwiększanie liczby dostępnych łóżek dopiero w momencie pojawienia się zapotrzebowania prowadzi do znacznego ograniczenia kosztów.

Oczywiście może się pojawić pytanie, czy obliczone przez Agencje ryczałty nie są za wysokie biorąc pod uwagę doniesienia o stosunkowo niskich ryczałtach przyznawanych tradycyjnym szpitalom na leczenie pacjentów chorujących na SARS-CoV-2. I tu, niestety, pojawia się kolejne nieporozumienie. Szpitale tradycyjne otrzymują w roku 2020 miesięczny kontrakt NFZ w wartości 1/12 kontraktu z roku 2019. Środki te są przeznaczane na pokrywanie kosztów administracyjnych i kosztów świadczenia usług zdrowotnych. W tym kontekście dodatki za świadczenia na rzecz pacjentów chorych na COVID-19 stanowią jedynie niewielką część pieniędzy publicznych przekazywanych tym szpitalom. Po zsumowaniu wszystkich środków otrzymywanych przez tradycyjne szpitale i podzieleniu ich przez liczbę dostępnych łóżek koszty przypadające na jedno łóżko w większości warszawskich szpitali będą wyższe niż wskazane wcześniej 1 026 zł dziennie.

Myślę, że w głowie cierpliwego czytelnika, który poświęcił swój czas na przeczytanie tego tekstu może pojawić się pytanie, z jakiego powodu jego autor w ogóle zajmuje się kwestią kosztów działania szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym. Otóż jako wykładowca przedmiotów finansowych miałem okazję analizować zagadnienie rozliczenia kosztów działania tego szpitala ze studentami studiów MBA, których słuchaczem jest również jego aktualny dyrektor. Rozmowy te po raz kolejny uświadomiły mi, że łatwiej jest sformułować dobrze brzmiącą opinię w mediach społecznościowych niż dotknąć sedna sprawy.  A szkoda.

Autor jest pracownikiem Katedry Finansów Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA