fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Prof. Agnieszka Mastalerz-Migas: Covid to nie jest lżejsza grypa

AFP
Infekcja Covid-19 jest bardzo podstępna. Nigdy nie wiemy, który pacjent przechoruje ją lekko, a który ciężko – mówi prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny rodzinnej.

Mamy objawy świadczące o Civid-19: wysoką gorączkę, kaszel i duszność, tracimy smak i węch, mamy. Co robić?

Prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny rodzinnej: Zadzwonić do swojej przychodni podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) i poprosić o teleporadę. Lekarz zapyta nas o objawy kliniczne i o to, czy w ostatnich dniach mieliśmy kontakt z kimś, kto jest zakażony. A w razie potrzeby wyśle na test do jednego z punktów drive-thru. W przypadku osób niemobilnych, np. niepełnosprawnych, można zamówić tzw. karetkę wymazową. Takich karetek nie jest jednak zbyt wiele, a zleceń bardzo dużo i zwykle trzeba czekać kilka dni.

W internecie można znaleźć mnóstwo zdjęć pacjentów czekających w długich kolejkach do punktów drive-thru. Skarżą się, że czują się fatalnie, a muszą czekać nawet kilka godzin w zimnie. To chyba nie są optymalne warunki dla potencjalnie zakażonych?

Rzeczywiście, dla chorych to warunki dalekie od idealnych. Mam nadzieję, że ten problem zostanie rozwiązany, zanim naprawdę zrobi się zimno, i zostaną stworzone np. stacjonarne punkty wymazowe.

Kiedy najlepiej wykonać test?

Gdy wystąpią objawy, test można wykonać od razu. Najlepiej jednak zrobić go dwa-trzy dni od ich wystąpienia. Nasilone objawy oznaczają, że wirusa w organizmie jest dużo. Dlatego powinniśmy się izolować, a po wymazie przebywać w domu czekając na wynik. Ten, zgodnie z rozporządzeniem z 8 października, przekaże nam przychodnia POZ zlecająca wymaz. Czasem zdarzają się opóźnienia we wprowadzaniu danych i bywa, że pacjent zna wynik przed przychodnią.

Co jeśli wynik jest dodatni?

Lekarz przeprowadza teleporadę pytając pacjenta o to, jak się czuje, czy jego stan się nie pogorszył i ocenia, czy nie ma wskazań do skierowania do szpitala. Jeśli pacjent czuje się dobrze, kierowany jest na izolację – najczęściej domową, chyba że nie ma do niej warunków, bo mieszka np. z osobą starszą, z wielochorobowością czy o obniżonej odporności. Wówczas może zostać skierowany do izolatorium. Po wprowadzeniu dodatniego wyniku testu w systemie automatycznie nakładana jest izolacja, co pociąga za sobą konsekwencje prawne – pacjent może być np. kontrolowany przez policję. Lekarz informuje pacjenta, do kiedy zobligowany jest do pozostawania w domu. Specjalny SMS przypomina, że po ósmej dobie izolacji chory powinien umówić się na kolejną teleporadę, która pozwoli ocenić jego stan zdrowia i zdecydować o zakończeniu bądź przedłużeniu izolacji.

Czy do tego czasu pacjent ma kontakt z lekarzem?

Uczulamy pacjentów, że jeśli dzieje się cokolwiek niepokojącego, powinni skontaktować się z przychodnią. Jeśli zaś dzieje się coś naprawdę niepokojącego, zadzwonić po pogotowie ratunkowe. Szczególnie zaniepokoić powinny: nasilająca się duszność, przyspieszony oddech, utrzymująca się gorączka, którą trudno obniżyć lekami przeciwgorączkowymi, i nasilający się kaszel – objawy świadczące o rozwijającym się zapaleniu płuc.

Jak często się ono rozwija? Czy w swojej praktyce miała Pani wielu pacjentów, których stan się pogorszył?

Ja nie miałam w swojej praktyce takiego przypadku, ale to bardzo podstępna choroba. Zdecydowana większość pacjentów przechodzi ją dosyć łagodnie, choć często spotykamy się z dużym zmęczeniem, silnym osłabieniem, kaszlem i poczuciem, że jest się chorym. Rzadko, ale zdarza się, że stan młodej, zdrowej osoby, która choruje łagodnie, nagle gwałtownie się pogarsza.

Spotkałam się z opinią, że żeby zakazić się Covid-19, trzeba naprawdę się postarać: np. potrzeć śluzówkę oka dłonią, na której są zarazki. To prawda?

To tylko jedna z dróg zakażenia, ale najczęstszą jest droga powietrzna. To infekcja dróg oddechowych przenosząca się drogą kropelkową. Aerozol wydostający się z ust osoby zakażonej podczas mówienia może być źródłem zakażenia dla innej osoby, jeśli znajduje się ona odpowiednio blisko przez odpowiedni czas.

Wiele osób skarży się, że miało kontakt z zakażonym, np. w pracy czy w samolocie, a nikt nie skierował ich na kwarantannę. Wiele nigdy nie doczekało się na kontakt ze strony służb sanitarnych, choć ich nazwisko było na przekazanej Sanepidowi liście. Co robić w takiej sytuacji?

W dzisiejszych czasach ważna jest wspólna odpowiedzialność. Wszyscy oczekiwalibyśmy pewnie, by służby epidemiologiczne w pełni panowały nad sytuacją, ale ich możliwości są ograniczone. Epidemia się rozwija, jest bardzo dużo przypadków i nie zapanujemy nad nią bez odpowiedzialności każdego z nas. Jeśli więc mieliśmy kontakt z zakażonym czy ktoś, z kim mieliśmy kontakt, informuje nas o dodatnim wyniku testu, sami skontaktujmy się z Sanepidem. A jeśli nie potrzebujemy zwolnienia z pracy i mamy możliwość się samoizolować, zostańmy kilka dni w domu i obserwujmy objawy.

Pandemia zbiera śmiertelne żniwo. Wciąż jednak zdarza się słyszeć opinię, że „Covid to taka lżejsza grypa”.

To nieprawda. Wiem, że było wiele publikacji, które wprowadzały w błąd. Jeśli jednak ktoś śledzi ostatnie doniesienia – a z miesiąca na miesiąc przybywa danych z całego świata – to wie, że Covid-19 to nie jest lżejsza grypa. Wiąże się zarówno z większą śmiertelnością, jak i większym odsetkiem ciężkich przebiegów z powikłaniami. Infekcja koronawirusowa jest bardzo podstępna. Nigdy nie wiemy, który pacjent przechoruje ją lekko, a który ciężko. Oczywiście, mamy grupy ryzyka – osób starszych, chorych na choroby przewlekłe, otyłych, ale ciężki przebieg może wystąpić także u osób bez obciążeń.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA