fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Prof. Gut: Obecne rozkurczenie jest zbyt duże

AFP
- Powinniśmy mieć już spadek zachorowań, a wciąż jest wzrost i to duży – mówi prof. Włodzimierz Gut, wirusolog.

W sobotę resort zdrowia poinformował o 576 nowych zakażeniach. Co Pan o tym myśli?

Choć z natury jestem optymistą, uważam, że jest źle. Powinniśmy mieć już spadek zachorowań, a wciąż jest wzrost i to duży. Liczyliśmy, że teraz nowych zakażeń będzie około 300 a jest 500 dziennie. W tym tygodniu miał też zacząć się spadek zachorowań na Śląsku, a tak się nie stało. To wszystko pokazuje, że obecne rozkurczenie jest zbyt duże.

Czyli?

Wszystko zależy od zachowania ludzi. Część osób jest w porządku, stosuje się do reguł, ale jest też grupa osób, która zachowuje się tak, jak gdyby nie było już koronawirusa. W Polsce zrobiliśmy bardzo dużo, żeby spłaszczyć linię zachorowań. To nam się udało. Ale nie po to włożyliśmy w to taki wysiłek, żebyśmy teraz mieli mocny wzrost zachorowań.

Znajomy opowiadał mi, że był na weselu i pod koniec imprezy, nie było już stosowania się do żadnych rygorów.

Zwykłem mówić, że nie to jest istotne, jak wesela się zaczynają, ale jak kończą. Nie wierzę w skrupulatne stosowanie się do zasad pod koniec imprezy.

 

Mam wrażenie, że w Polsce znoszenie obostrzeń odbywało się zbyt szybko. Tak naprawdę nie było czasu, by zobaczyć, czy takie działania są rzeczywiście bezpieczne.

Tempo było takie samo, jak w innych krajach. Tyle, że u nas nie ma spadku zachorowań, więc nie wiem, czy uzasadnione było powielanie tych samych reguł.

Mówi się, że u nas epidemia ma charakter ogniskowy. Mamy problem m.in. na Śląsku, pod Łodzią, w domach zakonnych redemptorystów. Czy może być tak, że te ogniska się rozleją się na cały kraj?

Wszystko zależy od tego, jak będziemy te ogniska kontrolować i wyłapywać te osoby, które miały styczność z zakażonymi. W niektórych województwach jest mało zachorowań, ale jeśli w innych jest więcej, to wirus może się rozprzestrzeniać na inne regiony kraju. Tym bardziej, że w Polsce mamy w zasadzie dobrowolną kwarantannę. Skuteczniejsza byłaby kwarantanna zamknięta.

W izolatoriach?

Tak, pod warunkiem, że wystarczy w nich miejsce. Ostatecznym rozwiązaniem jest wariant chiński czyli zaspawanie drzwi do domów. Ale mam nadzieję, że w Polsce nigdy do tego nie dojdzie.

Co teraz należy zrobić?

Musimy poczekać kilka dni i zobaczyć, co będzie. Jeśli sytuacja się nie uspokoi, trzeba będzie zacząć radykalne działania. Tyle, że muszą być one ostrzejsze niż poprzednie. To psychologia, żeby ludzie zaczęli stosować się do poprzednich reguł, nałożone od nowa restrykcje muszą być surowsze.

Myśli Pan, że to wystarczy?

Przykład musi iść z góry. Jeśli się wprowadza restrykcje, to należy się do nich stosować a nie jeździć po Polsce i brać udział w wiecach.     

— rozmawiała Joanna Ćwiek

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA