fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Ćwiek: Książki trafią do kwarantanny

Fotorzepa/Danuta Matloch
Książki po oddaniu do wypożyczalni trafią na 14 dni do kwarantanny. A opiekunki w żłobkach będą zajęte myciem zabawek. Rząd uruchomił drugi etap luzowania obostrzeń społecznych związanych z koronawirusem.

Rząd zdecydował o wdrożeniu od maja drugiego etapu odmrożenia gospodarki a także o poluzowaniu części zasad życia społecznego. Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej, na której informował o zmianach zastrzegał, że nadal dozwolone jest wychodzenie z domu tylko do pracy, apteki i by załatwić bieżące, niezbędne sprawy życia codziennego. Zwraca uwagę, że zaliczono do nich nie fryzjerów czy kosmetyczki, ale, obok żłobków i przedszkoli, także biblioteki i muzea.

Łatwo jednak nie będzie, bo zapowiedziane w nich reżimy sanitarne są mocno wyśrubowane. Przykładowo, biblioteki będą działały teraz podobnie jak restauracje. „Wydzielenie „drogi brudnej”, tj. miejsca zwrotu książek, które będą poddawane kwarantannie, oraz „drogi czystej” dla książek wypożyczanych z biblioteki, które są po kwarantannie.” – podano w rządowych wytycznych dla bibliotek. Dodatkowo, książki będą odkładane na 14 dni do skrzyni, pudła, torby lub na wydzielone półki w magazynie, innym pomieszczeniu bądź regale. „Odizolowane egzemplarze należy oznaczyć datą zwrotu i wyłączyć z wypożyczania do czasu zakończenia kwarantanny, po tym okresie włączyć do użytkowania” – zastrzeżono w wytycznych.

Nie będzie łatwo także w muzeach, które będą uruchamiane w trzech etapach. Tradycyjna wizyta w muzeum będzie możliwa dopiero w trzecim etapie, bo dwie pierwsze fazy „odmrażania” instytucji kultury to tworzenie procedur bezpieczeństwa, działalność online i ewentualne otworzenie przyległych do muzeów parków i ogrodów.

Z kolei żłobki,  według rządowych zapowiedzi, mogą ruszyć już 6 maja. Tyle, że ostateczną decyzję o wznowieniu działalności podejmuje organ prowadzący. I to dopiero wtedy, gdy jest pewien, że zachowane zostaną zasady bezpieczeństwa wskazane w wytycznych ministra rodziny i pracy. O ile część z nich – jak dezynfekcja rąk przed wejściem czy zakaz przynoszenia własnych zabawek jest łatwa do wprowadzenia i racjonalna, o tyle inne – prawie nierealne. Bo trudno sobie wyobrazić, że uda się „myć i dezynfekować zabawki lub inne sprzęty po każdym użyciu ich przez dziecko”. Z kolei wskazówka, by każde dziecko przez cały dzień bawiło się tylko jedną zabawką, wydaje się być mocno konfliktogenne. O ile wcześniej dzieci nie przestraszą się opiekunów ubranych w maseczki czy przyłbice (w które wyposaża placówki samorząd).

Trudno także liczyć na to, że dyrektor będzie w stanie zapewnić „zabezpieczenie możliwość szybkiego uzupełniania kadry w przypadku nieobecności opiekunów z powodu choroby lub kwarantanny.” Tym bardziej, że już od dawna te placówki mają problemy ze znalezieniem kadry. Trudno także wyobrazić sobie „łapankę” opiekunów bez dostatecznego, rzetelnego sprawdzenia czy mają odpowiednie kompetencje a także, czy nie figurują w rejestrze skazanych.

W takiej sytuacji można przypuszczać, że dostęp do żłobków i instytucji kultury będzie mocno ograniczony. A odmrożenie będzie funkcjonowało głównie na papierze.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA