fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Nasz sprzeciw musi wybrzmieć

Angela Merkel i Charles Michel
Wynegocjowanie porozumienia to rola niemieckiej prezydencji i kanclerz Angeli Merkel nim sprawa dotrze do Rady Europejskiej kierowanej przez przewodniczące- go Charlesa Michela
AFP
Potrzeba kilku tygodni na rozwiązanie problemu polskiego i węgierskiego weta wobec unijnego pakietu budżetowego – wynika z rozmów przeprowadzonych przez „Rzeczpospolitą".

W środku pandemii UE ma poważny kryzys. Polska i Węgry zgłosiły weto dla planu finansowanego ratowania Europy: wartego blisko 1,1 bln euro budżetu na lata 2021–2027 i wartego 750 mld euro nadzwyczajnego funduszu odbudowy gospodarki po pandemii.

Czytaj także: Droga do samobójstwa

Dla sfinansowania tego drugiego UE zgodziła się nawet, po raz pierwszy w swojej historii, na emisję długu. Ta zgoda wymagała pokonania ogromnych oporów tzw. oszczędnych, czyli Holandii, Austrii, Danii, Szwecji i Finlandii. Negocjacje trwały miesiącami, a na ostatniej prostej trzeba było jeszcze pięciodniowego szczytu w Brukseli w lipcu dla osiągnięcia politycznego porozumienia.

Zawierało ono też trudny dla Polski i Węgier mechanizm warunkowości, przewidujący możliwość zawieszenia wypłaty unijnych funduszy krajom, w których brak praworządności zagraża interesom finansowym UE. Mateusz Morawiecki i Viktor Orbán co do zasady zgodzili się na ten mechanizm, teraz jednak, gdy został on przełożony na szczegółowy język rozporządzenia, zagrozili zablokowaniem całego pakietu.

Czwartek bez przełomu

Unia zastanawia się, co dalej, w czwartek będą o tym dyskutowali przywódcy UE w czasie zaplanowanej wcześniej wideokonferencji poświęconej omówieniu sytuacji pandemicznej. Ale nikt nie spodziewa się rozwiązania już teraz.

– Takie oczekiwanie jest nierealistyczne. To początek kryzysu tego ostatniego etapu, nie zrobimy tego w jeden dzień na marginesie dyskusji w formule wideo – mówi nam nieoficjalnie wysokiej rangi unijne źródło. Według niego niezbędne jest najpierw uznanie trudności sytuacji, bo tego potrzebują na potrzeby polityki krajowej Morawiecki i Orbán. – Oni chcą zademonstrować, że to porozumienie nie jest dla nich akceptowalne – mówi nasz rozmówca.

Jak już ten protest wybrzmi, trzeba przedstawić możliwe rozwiązania, nad którymi Komisja Europejska i niemiecka prezydencja pracują już teraz. – Jesteśmy gotowi na to wyzwanie. Jak zawsze w UE jesteśmy kreatywni i innowacyjni – dopowiada nasz rozmówca.

Na razie sprawa nie jest dyskutowana na poziomie Rady Europejskiej, czyli w gronie przywódców państw UE i przewodniczącego Rady Charlesa Michela. To ciągle na prezydencji niemieckiej, która do końca roku rotacyjnie kieruje UE, spoczywa ciężar prowadzenia negocjacji i znalezienia rozwiązania satysfakcjonującego dla wszystkich. Pomaga jej w tym Komisja Europejska, która miałaby przygotować rodzaj deklaracji wyjaśniającej, na jakich obiektywnych kryteriach miałby być oparty mechanizm warunkowości.

Według nieoficjalnych informacji Polska i Węgry miały zaproponować, żeby wrócić do takiego brzmienia rozporządzenia, jakie prezydencja niemiecka zaproponowała na początku. Czyli fundusze miałyby być zawieszane, gdy brak praworządności zagraża interesom finansowym UE, a nie już wtedy, gdy tylko stwarza ryzyko zagrożenia dla interesów finansowych UE.

– Nie dziwiłoby mnie, gdyby tego chcieli. Ale ta pierwsza wersja była zbyt łagodna dla kilku innych państw UE – zwraca uwagę jeden z naszych rozmówców. Inny wskazuje, że taka zmiana wymagałaby zgody PE, a to byłby precedens. – Jest opisana szczegółowo w traktatach UE procedura trilogu (negocjacji w gronie Rada, Parlament, Komisja – red.). Jest wynik tych negocjacji. Dlaczego Parlament miałby się teraz zgadzać na zmiany – dziwi się dyplomata.

Cień nadziei

Niektórzy unijni dyplomaci skarżą się, że Polska i Węgry nie mówią jasno, o co im chodzi. – Mamy ciężko wynegocjowane porozumienie z lipca. My uważamy, że projekt rozporządzenia wynegocjowany w procedurze trilogu z PE mieści się w ramach tego porozumienia. Polska i Węgry to kontestują, ale słyszeliśmy tylko ogólne uwagi, częściowo ideologiczne. Nie dotyczą one treści rozporządzenia – mówi jeden z dyplomatów.

Nawet jednak ci najmocniej popierający warunkowość uważają, że można osiągnąć porozumienie i nie ma sensu na razie dyskutowanie o alternatywach. – Nie ma potrzeby rozpatrywać innych scenariuszy, bo jest wola wszystkich wprowadzenia w życie dotychczasowych ustaleń – mówi ambasador jednego z państw UE.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA