fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Kilkadziesiąt złotych korzyści na miesiąc

Fotorzepa, Michał Walczak
PiS tnie obciążenia pracy. Jednak klin podatkowy przy niskich zarobkach nie zmniejszy się mocno.

Na wtorkowym posiedzeniu rząd ma się zająć nowelizacją ustawy o PIT, tak jak obiecał premier Mateusz Morawiecki. Zakłada ona obniżkę stawki podatku z 18 do 17 proc. dla wszystkich podatników oraz co najmniej podwojenie ryczałtowych kosztów uzyskania przychodu dla zatrudnionych. Zmiany mają obowiązywać od początku 2020 roku.

Podstawowe koszty uzyskania przychodu mają wzrosnąć do 3000 zł rocznie (z 1335 zł obecnie), a dla osób dojeżdżających do pracy poza miejscem zamieszkania – do 3600 zł rocznie (z 1668,8 zł). Jednocześnie w efekcie zmiany stawek podatkowych obniży się też kwota zmniejszająca podatek z 556 zł do 525 zł w skali roku.

Zmiany będą korzystne dla wszystkich ok. 25 mln podatników, choć zyski nie wydają się imponujące. Jak wynika z uzasadnienia do projektu, który w poniedziałek został opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacyjnego, przy zarobkach na poziomie wynagrodzenia minimalnego, czyli 2250 zł, obecnie pracownik dostaje do ręki 1634 zł, a po zmianach otrzyma o ok. 39 zł więcej, czyli 1673 zł. Rocznie zysk wyniesie 472 zł – wylicza resort finansów. Z kolei przy przeciętnych zarobkach, czyli 4765 zł brutto na miesiąc, obecnie płaca netto to 3387 zł, a po zmianach ma się zwiększyć o ok. 61 zł . Roczny zysk ma wynieść 732 zł.

Z szacunków „Rzeczpospolitej" wynika, że im wyższa płaca, tym oczywiście wyższe zyski. Przykładowo, przy zarobkach rzędu 6 tys. zł brutto, korzyść dla podatnika to 72 zł na miesiąc, przy 8 tys. zł – 89 zł na miesiąc, a przy 10 tys. (tu już mamy doczynienia z II progiem podatkowym) – ok. 116 zł.

Na zmianach w systemie PIT najbardziej zyskają zatrudnieni, bo to przede wszystkim oni korzystają z ryczałtowych kosztów uzyskania przychodów (w sumie ok. 12 mln osób). Z kolei osoby prowadzące działalność gospodarczą czy emeryci, zyskają głównie na obniżce stawki.

Łączny koszt rządowego projektu to ok. 9,7 mld zł rocznie, przy czym ubytkami w dochodach z PIT podzielić się mają mniej więcej po równo budżet państwa oraz budżety samorządowe. Celem zmian jest obniżka klina podatkowego, czyli zwiększenie płac netto bez zwiększania kosztów pracy u pracodawcy.

Ministerstwo Finansów wylicza w uzasadnieniu do projektu, jak zmienić się ma ten klin. I tak, przy minimalnym wynagrodzeniu łączne obciążania nałożone na pracę spaść mają o 1,45 pkt proc., przy przeciętnym wynagrodzeniu – o 1,06 pkt proc., przy zarobkach ok. 9,5 tys. zł brutto – o 1 pkt proc., a przy zarobkach 14,3 tys. zł – o 0,69 pkt proc. Takie zmiany zwiększą progresję podatkową w Polsce. Oznacza to, że obciążenie wysokich wynagrodzeń będzie nieco wyższe niż tych niskich.

Jednocześnie jednak, jak przyznaje resort finansów, w porównaniu z krajami OECD Polska nadal pozostanie jednym z krajów o najniższej progresywności. Obecnie różnica między klinem podatkowym dla najniższych płac (67 proc. przeciętnego wynagrodzenia) a tych wyższych (167 proc. przeciętnego wynagrodzenia) to zaledwie 1,2 pkt proc. Po wprowadzeniu zmian proponowanych przez rząd różnica będzie wynosić ok. 1,4 (jak wynika z szacunków „Rz"). Dla porównania: w Irlandii różnica ta wynosi 17 pkt proc., we Francji – 12, w Hiszpanii – 8, a w Czechach – 5 pkt proc.

Ciekawie może też wypaść porównanie projektu przygotowanego przez PiS z najnowszymi propozycjami Koalicji Obywatelskiej (przedstawionymi w weekend podczas Forum Programowego). Opozycja obiecuje, że po dojściu do władzy dokona głębokiej reformy podatkowej – zetnie klin podatkowy dla wszystkich z ok. 40 proc. obecnie do 35 proc., a dla osób o niskich zarobkach (poniżej dwukrotności pensji minimalnej) przewiduje tzw. premię za aktywność. Według wyliczeń KO przy obecnym minimalnym wynagrodzeniu łączne korzyści wyniosą 614 zł na miesiąc, czyli prawie 7,4 tys. zł rocznie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA