fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Euforia inwestorów

Fotorzepa/ Adam Burakowski
Pierwszy kwartał roku okazał się zdecydowanie lepszy od analogicznego okresu 2018 roku.

O sytuacji na rynku mieszkaniowym mówi Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl:

Wstępne dane GUS za marzec i pierwszy kwartał tego roku nie odzwierciedlają symptomów hamowania koniunktury. Wskazują bardziej na trwającą rynkową euforię inwestycyjną. Trudno o bardziej adekwatne określenie statystyk rynku pierwotnego.

Inwestorzy przekraczają kolejne historyczne poziomy. Pierwszy kwartał okazał się zdecydowanie lepszy od analogicznego okresu 2018 roku, który był także oceniany bardzo wysoko jako wyjątkowo udany. W sposób szczególny widać to w przypadku rekordowych liczb rozpoczętych inwestycji.

Pełen rozruch sezonu budowlanego zaowocował zwłaszcza w marcu wynikami budzącymi prawdziwy respekt. W sumie w ubiegłym miesiącu inwestorzy ruszyli z budową blisko 24 tys. mieszkań, co jest rezultatem nie tylko o prawie 18 proc. lepszym od uzyskanego w marcu ub. roku, ale i historycznie rekordowym.

Tym razem to główna zasługa deweloperów, którzy rozpoczęli budowę ponad 13,2 tys. mieszkań. W efekcie także pierwszy kwartał z wynikiem 33,4 tys. lokali okazał się dla nich historycznym wynikiem, lepszym rok do roku o 8,6 proc.

W sumie w trzech pierwszych miesiącach tego roku rozpoczęto w Polsce budowę 53,9 tys. mieszkań i domów, o 12,3 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, i najwięcej w historii kwartalnych wyników rynku pierwotnego.

W marcu oddano do użytku 15,1 tys. lokali, o 1,8 proc. więcej, licząc rok do roku. Znacznie lepiej prezentuje się dynamika lokali oddanych do użytkowania w całym pierwszym kwartale. 47,4 tys. - to wynik lepszy od uzyskanego przed rokiem o 5,8 proc.

Tym razem jednak rynkowej euforii inwestycyjnej nie potwierdzają dane GUS dotyczące nowych pozwoleń na budowę. W marcu wydano pozwolenia na budowę 19,8 tys. mieszkań, co jest wynikiem o ponad jedną piątą gorszym od uzyskanego w marcu 2018 roku. W całym pierwszym kwartale nowych pozwoleń było ogółem 57,2 tys. czyli o 14 proc. mniej rok do roku.

Przy wyraźnie dodatniej dynamice prezentowanej w tej kategorii danych przez inwestorów indywidualnych, znaczący regres zaprezentowali deweloperzy. Od stycznia do marca zgromadzili ponad 34,9 tys. tego rodzaju decyzji administracyjnych - o ponad 20 proc. mniej niż w trzech pierwszych miesiącach ub. roku.

To o tyle istotna informacja, że nowe pozwolenia na budowę są podstawowym parametrem oceny potencjału rynku oraz wiarygodnym wskaźnikiem ich optymizmu inwestycyjnego. Czyżby więc w przewidywalnej przyszłości należałoby oczekiwać ostrego hamowania nowych inwestycji?

Coraz częściej słychać m.in. o rosnących trudnościach z pozyskiwaniem terenów inwestycyjnych. Z drugiej strony absolutnie rekordowe liczby nowych pozwoleń pozyskiwanych przez deweloperów w ostatnich miesiącach i kwartałach być może doprowadziły do zgromadzenia zapasu na poziomie, który teraz wymusił okresową korektę danych GUS.

Lektura informacji GUS o stanie budownictwa mieszkaniowego w Polsce wydaje się mimo wszystko na tyle optymistyczna, że aż zastanawiająca. Podstawowe dla oceny stanu koniunktury statystyki, a więc te dotyczące nowych inwestycji, nie tylko bez problemu utrzymują się na bardzo wysokich poziomach, ale ponownie wybiły do rekordowych wartości.

Nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby dane o malejącej sprzedaży nowych mieszkań, co niesie ze sobą ryzyko sytuacji kryzysowej, gdyby tendencja spadkowa miała się nie tylko utrzymać, co jest bardzo prawdopodobne, ale co gorsza pogłębić, czego się nie da wykluczyć.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA