fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Brexit

Porozumienie w sprawie brexitu rzutem na taśmę

Michel Barnier, główny unijny negocjator brexitu
AFP
Wynegocjowano nową umowę o rozwodzie. Ale znów nie wiadomo, czy zaakceptuje ją Izba Gmin.

Po trwających kilka tygodni negocjacjach osiągnięto zgodę w sprawie warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. Nieco zmodyfikowanych w porównaniu z poprzednią umową, wynegocjowaną jeszcze przez poprzednią premier Theresę May. Ale wcale niedającą większych gwarancji przyjęcia jej przez Izbę Gmin. Głosowanie w brytyjskim parlamencie zapowiedziano zaś na sobotę.

Dwie części wyspy

Zasadnicze zmiany dotyczą tzw. irlandzkiego backstopu, czyli mechanizmu zapewniającego swobodny handel między dwiema częściami wyspy irlandzkiej: pozostającą w UE Republiką Irlandii i Irlandią Północną, będącą częścią Wielkiej Brytanii. Dla Irlandii i dla całej Unii absolutnie kluczowe jest, by między tymi dwoma obszarami nie powstała twarda granica, czyli po prostu fizyczne punkty kontrolne, gdzie dokonuje się sprawdzenia dokumentów przekraczających ją osób i towarów. Chodzi o handel, bo obie Irlandie są ze sobą bardzo powiązane. Na przykład artykuł rolny może przechodzić przez tę granicę nawet sześć–siedem razy, zanim powstanie ostateczny produkt. Poza tym brak takiej infrastruktury granicznej ma zapewniać zachowanie chwiejnego pokoju na wyspie.

W wersji umowy wynegocjowanej z Theresą May w listopadzie 2018 r. Wielka Brytania miała pozostawać w unii celnej z Irlandią do czasu wynegocjowania nowej umowy, która zapewniałaby w inny sposób nieskrępowany handel na wyspie. Porozumienie w tej wersji zostało kilkakrotnie odrzucone przez Izbę Gmin, a termin brexitu przesunięty z 29 marca na 12 kwietnia, a następnie na 31 października.

W międzyczasie Theresa May zrezygnowała ze stanowiska, a premierem został zwolennik twardego brexitu Boris Johnson. Dla May, która była przeciwna wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii, priorytetem był uporządkowany brexit i zbudowanie podstaw dla jak najbliższych relacji w przyszłości. Dla Johnsona, zwolennika wyjścia z UE, przeciwnie: kluczowe było jak najszybsze opuszczenie organizacji. Dlatego od początku podkreślał, że Wielka Brytania wyjdzie z Unii 31 października niezależnie od tego, czy zostanie osiągnięte porozumienie, czy też rozwód będzie przebiegał w sposób chaotyczny. A przede wszystkim z umowy miał zostać usunięty irlandzki bezpiecznik.

Obszary i unie

Bardzo trudne negocjacje trwały przez ostatnie tygodnie i ostatecznie znaleziono alternatywną formułę dla tej uzgodnionej prawie rok temu. Nie będzie więc unii celnej, a Irlandia Północna będzie częścią obszaru celnego Wielkiej Brytanii. Tak jak chciał Johnson, zwolennicy twardego brexitu i unioniści z północnoirlandzkiej DUP, która jest koalicjantem torysów. Ale jednocześnie Irlandia Północna ma być w pewnie sposób odseparowana od reszty Wielkiej Brytanii, bo będzie razem z Irlandią tworzyła wspólny obszar regulacyjny.

Zatem na Morzu Irlandzkim powstanie granica i produkty płynące do Irlandii Północnej z pozostałych części Wielkiej Brytanii będą sprawdzane pod katem ich końcowego przeznaczenia. Jeśli będzie nim Irlandia Północna – nie będzie cła, jeśli UE – będzie. Jak to ma być technicznie sprawdzane, na razie nie wiadomo. W każdym razie to rozwiązanie ma obowiązywać przez cztery lata, a potem sam Belfast zwykłą większością głosów będzie mógł zdecydować o pozostaniu lub wyjściu z tego wspólnego obszaru.

To już koniec

Wszystko to liczone jest od końca 2020 r. Bo choć brexit miałby nastąpić 31 października, to jeszcze do końca 2020 r. obowiązywałby okres przejściowy. Wielka Brytania nie miałaby swoich przedstawicieli w unijnych instytucjach, ale obowiązywałyby dotychczasowe wspólne reguły unijne. W tym czasie negocjowana byłaby nowa umowa o wolnym handlu.

Zarówno Boris Johnson, jak i Jean-Claude Juncker, szef Komisji Europejskiej, cieszyli się z obecnego porozumienia. I zgodnie uznali, że jest dobre dla obu stron. Premier Mateusz Morawiecki też był bardzo zadowolony, informując przy okazji, że to „ogromny sukces polskiej dyplomacji". O Michelu Barnierze, który je wynegocjował, nie wspomniał.

– Chciałbym wierzyć, że premier Johnson będzie miał większość – powiedział prezydent Emmanuel Macron. Ten ostrożny ton przewijał się w wypowiedziach wielu przybyłych na szczyt przywódców UE.

Samo bowiem porozumienie nie jest nowością. Już raz takie było, ale wszystko rozbiło się o brak większości w Londynie. Teraz sytuacja może się powtórzyć. Umowę już skrytykowała DUP. – Nie będziemy w stanie jej poprzeć – brzmi fragment oświadczenia. Nie podoba się ono Partii Pracy i liberałom, nie wiadomo, jak zachowają się zwolennicy twardego brexitu. Johnson jednak chce ograniczyć ich możliwości komplikowania procesu. Miał poprosić unijnych liderów, by ci w jasny sposób wykluczyli możliwość kolejnego przedłużenia brexitu, tak by głosujący w sobotę stanęli przed prostym wyborem: albo brexit według nowej umowy, albo chaotyczny.

Bo nic nowego w ciągu kilkunastu dni już się nie wynegocjuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA