fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Brexit

Irlandia zjednoczona w przyszłym pokoleniu

Shutterstock
Irlandzki rząd znakomicie rozegrał te negocjacje. Ale to sam brexit najbardziej pomoże włączyć Ulster do Republiki Irlandii – uważa Andrew Gilmore, wicedyrektor Institute of International and European Affairs w Dublinie.

Wszystkie cele, jakie na początku postawił sobie irlandzki rząd, zostały osiągnięte. To jest więc wielki sukces Dublina. Więcej: backstop, który wcześniej uzgodniliśmy z Theresą May, był rodzajem gwarancji na wypadek, jeśli nie zostanie uzgodniony nowy mechanizm współpracy zapobiegający kontrolom na granicy z Ulsterem. Tu zaś chodzi o rozwiązanie niezależne od rozwoju wypadków w przyszłości, które może zostać odwołane tylko za zgodą obu wspólnot reprezentowanych w parlamencie w Belfaście: katolików i protestantów. To zaś mało prawdopodobne.

Katolicy chcą bliskiej współpracy z Republiką Irlandii, to jasne. Ale dlaczego unionistom miałaby się podobać ta umowa? Demokratyczna Partia Unionistyczna (DUP) jej nie chce.

DUP nie reprezentuje wszystkich protestantów. Ale nawet w jej szeregach są frakcje, którym zależy na utrzymaniu otwartej granicy. Choćby farmerom. Przede wszystkim jednak większość mieszkańców Ulsteru, niezależnie od przynależności religijnej, stawia na utrzymanie status quo, bo dzięki niemu nie ma przemocy, jaka paraliżowała Irlandię Północną.

Ulster po brexicie formalnie pozostanie w unii celnej z resztą królestwa. To tylko słowa, aby sprzedać umowę w Izbie Gmin?

Londyn będzie miał rolę we wdrażaniu tej umowy, co nie jest bez znaczenia. Ale de facto w Ulstrze będzie stosowany kodeks celny UE.

DUP uważa, że takie rozróżnienie statusu Irlandii Północnej i reszty kraju to ważny krok w kierunku zjednoczenia wyspy...

Nie jest on z tej perspektywy aż tak kluczowy. Kontrole między Irlandią Północną a resztą królestwa obowiązują już teraz, bo irlandzka wyspa tworzy jedną strefę epidemiologiczną. Do zjednoczenia Irlandii znacznie bardziej przyczynił się sam brexit. Wzmocnił podziały między obiema wspólnotami Ulsteru. A zjednoczenie to zasadniczo kwestia demograficzna: udział katolików w społeczeństwie Irlandii Północnej stale rośnie. Porozumienie wielkopiątkowe zaś zakłada, że kiedy będzie większość za zjednoczeniem po obu stronach granicy, musi odbyć się referendum.

Za 20 lat Irlandia będzie zjednoczona?

Większość mieszkańców Irlandii Północnej i Republiki Irlandii będzie wtedy za takim scenariuszem. Czy do tego czasu odbędzie się referendum, tego nie wiem. W każdym przypadku zostaną wprowadzone długie okresy przejściowe, zanim status Irlandii Północnej zostanie ostatecznie zmieniony.

Irlandia osiągnęła taki sukces, bo Unia stanęła za nią murem w rokowaniach z Brytyjczykami?

To bardzo ważny czynnik. Ale jest też coś innego. Unia definiuje siebie jako projekt pokojowy. O tym mówi pierwszy punkt traktatu o UE. Dlatego Bruksela nie chciała podejmować działań, które doprowadziłyby do załamania pokoju w jednym z krajów członkowskich, to podważyłoby sens integracji. Dublin przekonał do tego inne kraje Unii, stale przypominał o starciach w Ulsterze, choć minęło od nich 20 lat.

To tym większy sukces, że w porozumieniu wielkopiątkowym nie ma nic o braku kontroli na irlandzkiej granicy...

Ta umowa została spisana w kontekście członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii. Nie było wtedy art. 50 traktatu, nikt nie wyobrażał sobie, że jakiś kraj może Unię opuścić.

System kontroli towarów, jaki przewiduje ta umowa, jest jednak bardzo skomplikowany. Trzeba rozróżnić te, które są sprowadzone z Wielkiej Brytanii na rynek Ulsteru, i te, które będą przewożone do Republiki Irlandii. To nie zniszczy spójności jednolitego rynku?

To musi zostać teraz bardzo dokładnie ocenione przez wszystkie kraje członkowskie.

Jak to? Przywódcy UE mają parę godzin, aby to zatwierdzić!

Zgoda: to nie są idealne warunki, aby dokonać takiej analizy. Trzeba polegać na ekipie negocjacyjnej Komisji Europejskiej, która się tym zajmuje od trzech lat.

Skoro ta umowa jest mniej korzystna dla Londynu od backstopu, który był trzykrotnie odrzucany przez Izbę Gmin, to czemu w sobotę parlament miałby ją zatwierdzić?

Backstop w wersji poddanej wówczas pod głosowanie Westminsteru obejmował cała Wielką Brytanię. Teraz mówimy o samej Irlandii Północnej. Ale Johnsonowi niełatwo będzie uzyskać większość. DUP mówi na razie, że jest przeciw, a to bardzo utrudnia akceptację przez eurosceptycznych torysów. Premier będzie też musiał przekonać proeuropejskich konserwatystów.

A jeśli mu się nie uda, Wielka Brytania wyjdzie z Unii bez umowy 31 października?

To nie jest w niczyim w interesie. Johnson będzie w takim układzie próbował przeciągnąć na swoją stronę laburzystów. Zgodzą się, ale pod warunkiem, że zostanie zorganizowane powtórne referendum. Wówczas brexit zostałby odłożony o trzy–sześć miesięcy. Bardzo też trudno przewidzieć, jaki byłby wynik głosowania: sondaże są bardzo wyrównane.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA