Podobna operacja została już wprowadzona w życie po atakach terrorystycznych w Manchesterze i Londynie. Podobna mogłaby zostać przeprowadzona, gdyby Wielka Brytania nie osiągnęła z Unią Europejską porozumienia w sprawie Brexitu.
Zespół planistów wojskowych jest w trakcie opracowywania środków nadzwyczajnych w celu rozmieszczenia żołnierzy, aby "zareagować na każdy chaos".
Jak informuje "Sunday Times", około 20 oficerów zostało w zeszłym tygodniu poproszonych o rozpoczęcie planowania "no-deal Brexit".
W przypadku braku porozumienia, armia pomoże policji w utrzymaniu porządku publicznego i dostarczaniu leków do szpitali.
W zeszłym tygodniu szef Sztabu Obrony, generał sir Nick Carter powiedział, że opracowywany jest rozsądny plan awaryjny na wszelkiego rodzaju ewentualności. - Myślę, że na typ etapie ludzie są pewnie, że dojdzie do porozumienia. Jeśli do tego nie dojdzie, jesteśmy gotowi pomóc w każdy możliwy sposób - zadeklarował.
Brytyjska armia ma około 1200 żołnierzy w gotowości, którzy mogą zareagować na daną sytuację w ciągu 24 godzin. Kolejne 10000 żołnierzy jest w stanie pomóc w nagłym wypadku w krótkim czasie.
Czytaj także: 585 stron. Co zawiera dokument o Brexicie?
Po zamknięciu przez May negocjacji z UE ws. umowy rządu odeszło dwóch ministrów - minister ds. brexitu, Dominic Raab oraz minister pracy i emerytur, Esther McVey. Przed tygodniem w akcie sprzeciwu wobec kształtu umowy ws. brexitu z rządu odszedł minister transportu Jo Johnson.
Najpoważniejsze zarzuty stawiane umowie May to fakt, że zmusza ona Wielką Brytanię do pozostania w unii celnej z UE i kierowania się zasadami polityki gospodarczej UE przez trudny do sprecyzowania okres. Zdaniem krytyków May oznacza, że Wielka Brytania będzie musiała kierować się regułami UE bez posiadania wpływu na te reguły.