fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Boks

W sobotę walka bokserska Anthony Joshua - Władymir Kliczko

Anthony Joshua i Władymir Kliczko: bukmacherzy wyżej oceniają szanse Anglika.
AFP
Na taką walkę czekano od dawna. 90 tysięcy ludzi na widowni, a w ringu Anthony Joshua i Władymir Kliczko.

Pojedynek, którego stawką w sobotni wieczór będą pasy IBF, WBA i IBO w wadze ciężkiej, pokazany zostanie w ponad 140 krajach i według wstępnych założeń przyniesie ogromne zyski. Takiej widowni jak ta nie miała po wojnie na Wyspach Brytyjskich żadna walka bokserska. Jeden i drugi zarobią ponad 10 mln funtów, ostateczna wysokość ich gaży uzależniona od wyników pay per view (płatnej telewizji) będzie zapewne znacznie wyższa.

O tym, jak znaczący jest to pojedynek, niech świadczy fakt, że zdecydowały się go pokazać dwie najpotężniejsze telewizje w USA, Showtime i HBO. To trzeci przypadek w historii, po walkach Mike'a Tysona z Lennoksem Lewisem (2002) i Floyda Mayweathera Jr z Mannym Pacquiao (2015).

Niemiec Bernd Boente, menedżer Kliczki, przyznał, że nigdy wcześniej walce Ukraińca nie towarzyszyło takie międzynarodowe zainteresowanie. A przecież jego starcie z innym Anglikiem Davidem Haye'em (2011) tylko w Niemczech obejrzało 16 mln ludzi.

Eddie Hearn, promotor Anthony'ego Joshuy, nie ma wątpliwości. – To jedna z najważniejszych walk w ostatnich latach. Pokazuje przy tym, jak rośnie pozycja Joshuy. Każdego dnia napływają dla niego propozycje. Ostatnią dostałem z Dubaju, ale teraz liczy się tylko walka na Wembley. Później będziemy zdobywać nowe rynki – kończy szef Matchroom Boxing.

Szybka ścieżka

Na pytanie, kto w sobotę wygra, nikt nie zna odpowiedzi, bo każdy scenariusz jest możliwy. Obaj mierzą po 198 cm, mają podobny zasięg (208 cm Joshua, 206 cm Kliczko), ważą po około 110 kg i wyglądają jak gladiatorzy. Różni ich wiek, 41-letni Ukrainiec jest o 14 lat starszy od rywala.

Gdy Kliczko (64-4, 53 KO) sięgał po olimpijskie złoto w Atlancie (1996), Joshua (18-0, 18 KO) miał sześć lat. Gdy Ukrainiec w październiku 2000 roku wygrywał z Chrisem Byrdem i zdobywał pierwszy mistrzowski pas WBO, Anthony właśnie czekał na swoje 11. urodziny, które obchodził następnego dnia.

Kliczko ma za sobą 28 mistrzowskich walk, 18 razy z rzędu bronił tytułu, zanim przegrał z Tysonem Furym, 17 miesięcy temu w Duesseldorfie. Prawie 12 lat rządził w wadze ciężkiej, a dla Anthony'ego sobotni pojedynek będzie zaledwie 19. w karierze zawodowej. Kliczko ma za sobą przeboksowanych 358 rund, a Joshua zaledwie 44.

Anthony Joshua od początku szedł szybką ścieżką. Po zaledwie trzech latach treningów, na które zaprowadził go kuzyn, zdobył srebrny medal mistrzostw świata seniorów w Baku (2011), wygrywając w ćwierćfinale z mistrzem olimpijskim z Pekinu, Włochem Roberto Cammarellem, a w walce o złoto zabrakło mu dwóch punktów, by pokonać znakomitego Azera Magomeda Medżidowa (21:22).

Rok później, podczas igrzysk w Londynie, miał więcej szczęścia. Odniósł cztery zwycięstwa, w tym dwa problematyczne, w eliminacjach z Kubańczykiem Erislandy Savonem (17:16) i w finale z Cammarellem. To ostatnie przy remisie 18:18 wskazaniem sędziów, którzy uznali, że to on zasłużył na olimpijskie złoto.

Po igrzyskach Joshua nie mógł się zdecydować, z kim podpisać kontrakt zawodowy. Dziesięć miesięcy jeździł po świecie, negocjował z promotorami, radził się starych mistrzów, w tym Lennoksa Lewisa, który był jego mentorem. Ostatecznie związał się trzyletnią umową (z opcją przedłużenia) z Eddiem Hearnem i jak do tej pory nie narzeka.

Trudno się dziwić, zdobywają wspólnie kolejne trofea bez większego wysiłku, rośnie wartość marketingowa złotego medalisty z Londynu. Joshua jest drugim z Anglików, który do olimpijskiego sukcesu dorzucił tytuł zawodowego mistrza świata. Pierwszym był John DeGale, który triumfował w Pekinie (2008), a później zdobył pas w wadze superśredniej. Ale z Joshuą nie ma się co równać, syn nigeryjskich emigrantów, który mistrzowski pas IBF zdobył w 16. walce, charyzmą bije go na głowę.

Zabrać pas

Władymir Kliczko też kiedyś przyciągał tłumy, szczególnie u siebie na Ukrainie i w Niemczech. Było mu łatwiej, bo szlak przecierał starszy brat. Mógł się skoncentrować tylko na boksie, w odróżnieniu od Witalija, który wcześniej był też światowej klasy kickbokserem. Władymir zdobywał medale w czasach juniorskich, złoty w mistrzostwach Europy (1993) i srebrny w mistrzostwach świata (1994). Mając zaledwie 19 lat, pojawił się ma MŚ seniorów w Berlinie (1995), gdzie odpadł w ćwierćfinale, przegrywając z Niemcem Luanem Krasniqim w wadze ciężkiej (91 kg). Starszy brat zdobył wtedy srebrny medal w najcięższej kategorii.

Ale już rok później młodszy z Ukraińców zdobył olimpijskie złoto w wadze superciężkiej. Nikt w tak młodym wieku przed nim tego nie dokonał. Kolejne rekordy bił już na zawodowych ringach, zdobywając wszystkie możliwe pasy (tylko WBC należał do starszego brata) i łamiąc wszelkie bariery. Jego dominacja była tak wielka, że aż nudna, co sam zresztą dziś przyznaje.

Joshua nie ma w swoim CV sukcesów z okresu juniorskiego, bo w tym czasie miał co innego w głowie. Grał trochę w piłkę, szybko biegał na 100 metrów, ale najczęściej można go było spotkać w modnych klubach, w otoczeniu pięknych dziewcząt. Anthony stąpał wtedy po kruchym lodzie, o czym najlepiej świadczą kroniki policyjne w Watford, gdzie się urodził i mieszkał. Naprawdę niewiele brakowało, by się wykoleił, ale uratował go boks.

Prawdą jest też, że zrobiono wszystko, by nie stracić takiego atlety, otoczono opieką, kiedy najbardziej tego potrzebował, za którą wdzięczny jest do dzisiaj. Swojemu pierwszemu trenerowi sprezentował w lutym drogie BMW, bo jak twierdzą ci, którzy go znają od dawna, pamięta o starych przyjaźniach i o tych, na których kiedyś mógł liczyć.

Droga do sukcesu Władymira nie była tak kręta i wyboista, Ukrainiec od początku pewnie zmierzał do celu, a że miał przy tym dwa metry wzrostu i talent, to dość szybko sięgnął gwiazd. Już w połowie lat 90. słynny Angelo Dundee, trener Muhammada Alego, mówił, że przyszłość w wadze ciężkiej należeć będzie do braci Kliczków.

Co powiedziałby teraz, gdyby żył? Zapewne wskazałby na Joshuę, nie przekreślając szans Władymira. Dundee widział niejedno, stał przecież w narożniku blisko 46-letniego George'a Foremana, gdy ten nokautował 28-letniego Michaela Moorera i odbierał mu mistrzowskie pasy w Las Vegas w 1994 roku.

Teraz Kliczko, tak jak wtedy Foreman, też nie jest faworytem, więc kto wie, może scenariusz sprzed lat się powtórzy? W roli słabszego Władymir znalazł się chyba pierwszy raz w karierze. Nawet po porażkach z Rossem Purrittym, Corrie Sandersem czy Lamonem Brewsterem do kolejnych walk przystępował jako faworyt.

Kliczko cieszy się, że jego rywalem jest Joshua. – Czuję się wolny, spokojniejszy, oczywiście wiem, że nie mam tytułów, ale nie odczuwam też presji, która mnie ograniczała i sprawiała, że byłem czasami zbyt ostrożny – mówił ostatnio w rozmowie z Associated Press.

– Teraz nie muszę niczego bronić, muszę zdobywać, co zmusi mnie do innej postawy, każe walczyć agresywniej. On ma pas, na którym mi zależy, i chcę mu go odebrać – to słowa Kliczki, ale czy w sobotni wieczór przejdą w czyny?

Bez złej krwi

Zdania są podzielone, jedni stawiają na młodość, inni na doświadczenie. Kliczko ma lewy prosty, którym uderza jak kijem bejsbolowym, ale w jego głowie jest też pamięć ciężkich porażek. Ta ostatnia z Furym nie była może bolesna fizycznie, ale mentalnie „Król Cyganów" go zmaltretował.

Teraz nie było złej krwi, Joshua jest inny, szanuje starych mistrzów. Co najwyżej były drobne złośliwości, ale gdy wyjdą do ringu, gdy 90 tysięcy ludzi na Wembley wykrzyczy swoje emocje, Kliczko zobaczy przed sobą bestię. Najszybszego i najmocniej bijącego rywala w karierze, dwumetrowego atletę, który nie wie jeszcze, co to strach.

Dużo będzie zależało od sędziego ringowego, Amerykanina Davida Fieldsa z New Jersey. Kliczko nie lubi półdystansu i często klinczuje, ściąga. Tak jak Aleksandra Powietkina w Moskwie, a sędzia Luis Pabon mu wtedy na to pozwalał. „Jab and grab" – w światku bokserskim wszyscy wiedzą, o co chodzi. Kliczko wyprowadza długi lewy prosty, a później lewą rękawicą ściąga głowę przeciwnika. Jeśli sędzia będzie czujny i mu na to nie pozwoli, Władymir będzie miał problem – piszą w angielskiej prasie. I mają dużo racji.

Ale wszyscy wiedzą też, że Kliczko technicznie jest lepszy od młodego Anglika, że podobnie jak on bije bardzo mocno, że jego lewy sierpowy i prawy prosty mają moc stalowego młota, stąd przydomek (Dr Steelhammer). Szczęka Ukraińca też nie jest wcale taka szklana. W pojedynku z Samuelem Peterem w 2005 roku padał na deski i wstawał, by wygrać na punkty kto wie czy nie najważniejszą walkę w karierze.

W sobotę przed północą wszystko będzie jasne, przekonamy się, co triumfuje: młodość czy doświadczenie.

Transmisja z Londynu w Polsacie Sport. Sobota: początek – 19.00.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA