fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Hubert Kozieł: Złudna wiara w okiełznanie rynków żywności

Bloomberg
Ceny masła niedawno ekscytowały mieszkańców kraju nad Wisłą w podobnym stopniu, co kurs franka czy spekulacje biedronkowymi Świeżakami. Sytuacja nieco już się uspokoiła, ale za jakiś czas powodem zmartwień opinii publicznej mogą stać się ceny jaj lub mleka.

To zresztą nic nowego. Wielu z nas może pamiętać, że kilka lat temu powszechnie dyskutowano na temat rosnących cen cukru. Tak jak wówczas niektórzy za drożejący cukier obwiniali Donalda Tuska, tak inni obecnie za drogie masło obwiniają rząd Beaty Szydło. W obu przypadkach oskarżenia są chybione. Ceny żywności na polskim rynku są bowiem w dużym stopniu kształtowane przez czynniki, na które nikt w Polsce nie ma wpływu. To jeden ze skutków globalizacji.

Łańcuchy dostaw na rynku żywności są mocno zglobalizowane. Podobnie jak działający na nim mechanizm cenowy. To, że hodowcy z Nowej Zelandii powiększają stada krów, może w krótkim i średnim terminie doprowadzić do wzrostu cen mleka na światowych rynkach, bo więcej tego płynu trafi do cieląt, a mniej do konsumentów w globalnej wiosce. Oprócz skutków normalnych, komercyjnych decyzji podejmowanych przez producentów i konsumentów, ceny są też kształtowane przez zjawiska pogodowe, kataklizmy naturalne czy inne zdarzenia...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA