fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Świąteczny rekord na rynku paczek już pobity

Adobe Stock
Takiego szturmu na e-sklepy jeszcze nie było. Aby podołać dostawie prezentów, firmy logistyczne musiały zatrudnić tysiące kurierów. Mimo to część punktów odbioru nie przyjmuje już przesyłek.

Świąteczna gorączka rozpętała się na dobre. Sklepy internetowe, a co za tym idzie również operatorzy dostarczający zakupy, przeżywają prawdziwe oblężenie. Firmy kurierskie już w zeszłym miesiącu pobiły ubiegłoroczny rekord.

– W drugiej połowie listopada obsługiwaliśmy po 2,5 mln paczek tygodniowo. To więcej niż w najbardziej pracowitym tygodniu grudnia 2018 r. – mówi Justyna Siwek, rzeczniczka Poczty Polskiej (PP).

Statystyki pokazują, że liczba nadanych przesyłek 2 grudnia przekroczyła ubiegłoroczny rekordowy 17 grudnia. – Prognozy ekspertów przewidywały, że w grudniu br. paczek może być nawet 70 proc. tygodniowo więcej niż poza szczytem świątecznym. Drugi tydzień grudnia przyniósł nam jednak wzrost aż o 80 proc. – podkreśla Siwek.

Niespotykany zalew paczek sprawił, że część firm kurierskich – w efekcie nadmiaru przesyłek i braku rąk do pracy – kieruje część zamówień po pierwszej nieudanej próbie dostawy, zamiast ponownie na adres odbiorcy, do punktów odbioru. Problem w tym, że niektóre z nich (m.in. sieci osiedlowych sklepów) są już przepełnione i nie chcą przyjmować zamówionych przez klientów paczek. Dla kupujących prezenty online rozpoczęła się walka z czasem. Eksperci ostrzegają, że zakupy, które zrobimy w tym tygodniu, mogą nie dotrzeć w terminie.

Czytaj także:  Szokująca zabawka dla dzieci. „Brzydal” do kopania 

Zalew paczek

– W tym roku obciążenie dla firm kurierskich w okresie przedświątecznym szykuje się większe niż w poprzednich latach – przyznaje Tomasz Buraś, dyrektor zarządzający DHL Express Poland.

Sendit, broker usług kurierskich, wskazuje, że bezpieczny termin na dostawy e-zakupów minął 9 grudnia. Po tym czasie część paczek może zostać dostarczona nawet z kilkudniowym opóźnieniem. Wedle statystyk Sendit odsetek takich spóźnionych przesyłek przed świętami wzrasta z 6 do 13 proc. Ale eksperci uspokajają i przekonują, że czarny scenariusz wcale nie musi się ziścić. Kurierom sprzyjają bowiem łagodna zima oraz kalendarz (Wigilia wypada we wtorek), który sprawia, że paczki z prezentami pod choinkę można dostarczać jeszcze w sobotę, poniedziałek, a nawet wtorek. Ponadto operatorzy zatrudnili na ten okres nawet po kilka tysięcy dodatkowych pracowników. Tylko w PP przesyłki roznosi blisko 30 tys. listonoszy oraz kurierów, a w przedświątecznym szczycie wspomaga ich dodatkowe ponad 2,7 tys. osób (ok. 700 listonoszy, 1500 pracowników obsługi klienta i sortowni).

Ale w tym roku rekordowo dużo e-zakupów, zamiast bezpośrednio do rąk zamawiających, kurierzy zawożą do punktów odbioru – automatów paczkowych czy też saloników prasowych i sklepów. 30 proc. kupujących online odbiera zakupy w punkcie. A i same sieci sklepów chętnie współpracują z operatorami logistycznymi, jak tzw. punkty odbioru. – Klienci realizujący zakupy online i odbierający je w sklepie są szczególnie wartościowi. Ich zaangażowanie w zakupy nie słabnie bowiem w porównaniu z tradycyjnymi konsumentami. To oznacza, że są tak samo skłonni kupić coś na miejscu – tłumaczy Magdalena Frątczak z CBRE.

W okresie przedświątecznym szturm na e-sklepy jest tak duży, że punkty odbioru przeżywają oblężenie. W PP tłumaczą, że – w porównaniu z danymi z 2018 r. – w br. do sieci punktów odbioru (m.in. sklepy Żabka, stacje Orlen, kioski Ruchu, placówki pocztowe) trafiło dwa razy więcej paczek. Dynamika popularności tej usługi na stacjach Orlenu sięga aż 240 proc.

Jednak nie wszyscy operatorzy dają sobie radę z zalewem paczek. Eksperci mówią, że w konsekwencji dochodzi do paradoksalnej sytuacji. Część punktów odbioru (m.in. niektóre mniejsze sklepy osiedlowe) odmawia bowiem przyjmowania paczek, gdyż nie ma już miejsca do ich przechowywania. Z kolei kurierzy, nie wyrabiając się z dostawami do adresatów, gdy nie zastaną odbiorcy, nie ponawiają próby doręczenia, tylko od razu zawożą przesyłkę do punktu – placówki lub automatu.

Na ostatnią chwilę

Problem branży logistycznej to konsekwencja tego, że Polacy robią zakupy w ostatniej chwili. Z badań wynika, że na początku grudnia tylko co trzecia osoba zakupy miała już za sobą. Reszta dopiero rusza do sklepów.

Dane Deloitte wskazują, że Polacy są w czołówce europejskich narodów odkładających zakupy świąteczne na ostatnią chwilę. Ponad 20 proc. z nas dokonuje ich między 15 a 24 grudnia. To zaskakujące, bo – jak zauważa Magdalena Frątczak – wiele sklepów przygotowania do świąt Bożego Narodzenia rozpoczyna tuż po Wszystkich Świętych. – Okazuje się jednak, że szybki start świątecznego klimatu nie chroni Polaków przed zakupami w ostatniej chwili. Jak co roku można się spodziewać, że największy wzrost natężenia ruchu odnotujemy w drugiej połowie grudnia – zaznacza.

Firmy kurierskie uwijają się jednak jak w ukropie i starają się nie zawieść oczekiwań. Np. InPost gwarantuje dostawę przesyłek przed świętami, nawet jeśli zostaną nadane 20 grudnia. Wprowadził tzw. punkty obsługi paczek, znajdujące się nie dalej niż 2 km w linii prostej od wybranej przez klienta maszyny paczkowej. – Jeżeli kupisz coś w sieci do piątku 20 grudnia, a sklep dostarczy tę przesyłkę do naszej sieci nie później niż do godz. 18 tego dnia, to gwarantujemy, że paczka zostanie dostarczona przed Wigilią do wybranego urządzenia paczkowego – zapewnia Rafał Brzoska, prezes InPostu.

Problem jednak w tym, że z nawałem pracy nie wyrabiają się też sklepy internetowe. Im również brakuje czasu na skompletowanie zamówienia i wysłanie paczki. Mówi się też o brakach pudełek do pakowania e-zakupów. Przedstawiciele branży radzą, by przed zamówieniem uważnie przyjrzeć się, z jakimi operatorami logistycznymi dany e-sklep współpracuje. – Aby mieć pewność, że prezent dotrze na czas, warto wybrać sklep współpracujący z partnerem oferującym ekspresowe usługi kurierskie – radzi Tomasz Buraś.

Czy Święta pomogą branży e-commerce?

Rosnąca popularność zakupów online nie sprawia, że poprawiają się finanse e-sklepów. Z analizy wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska wynika, że trzy czwarte firm z tej branży jest w złej sytuacji finansowej. Przez trzy kwartały br. liczba firm z zaległościami zwiększyła się o jedną trzecią, a niespłacone zadłużenie sklepów internetowych w bazach BIG InfoMonitor oraz BIK wzrosło o ponad 50 proc., do 231 mln zł. Obecnie na rodzimym rynku e-commerce działa 31,7 tys. sklepów. W ciągu roku ich liczba zwiększyła się o blisko 2,8 tys. Zła kondycja finansowa oraz zadłużenie zmuszają jednak niektórych do zamknięcia działalności. Bisnode wskazuje, że zarejestrowano 5013 nowych e-sklepów przy jednoczesnym wykreśleniu 2224 działalności.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA