fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Pandemia kruszy polskie meble. Powrót na szczyt będzie trudny

Adobe Stock
Epidemia koronawirusa zatrzymała polską, meblarską lokomotywę eksportową i grzebie nadzieje branży na szybki powrót na szczyt.

Przemysł meblowy, który jeszcze w zeszłym roku notował 10,9 mld przychodów z zagranicznej sprzedaży i cieszył się doskonałym drugim po Chinach miejscem na liście największych globalnych eksporterów po uderzeniu koronawirusa znalazł się na krawędzi.

W czasie kryzysu związanego z pandemią Covid-19 z dnia na dzień w połowie marca wstrzymano w Europie meblowy handel a konsumenci ograniczyli decyzje zakupowe do minimum.

Na konsekwencje nie trzeba było długo czekać. Według szacunków ekspertów DNB Bank Polska spadki sprzedaży w 2020 roku mogą sięgać 35 proc., a zakładom zatrudniającym w najlepszych czasach ponad 165 tys. pracowników grozi utrata nawet 40 tys. miejsc pracy. Zdaniem bankowych analityków bez rządowej pomocy polskiej branży meblarskiej grozi fala bankructw oraz zahamowanie inwestycji, co może skutkować utratą przewagi konkurencyjnej.

Czytaj także: Światowa epidemia łamie polskie meble

Nieuchronne straty

Dziś, w okresie zbliżania się do apogeum zachorowań na koronawirusa w Polsce strat w branży meblarskiej nie da się jeszcze precyzyjnie oszacować. Zanim pojawiły się pierwsze nieśmiałe próby odmrażania gospodarki, w tym przywracania możliwości sprzedaży mebli na wewnętrznym polskim rynku sami przedsiębiorcy sondowani przez Ogólnopolską Izbę Gospodarczą Producentów Mebli obliczali prawdopodobne straty branży na ok. 17 mld zł, czyli ponad jedną trzecią przychodów oczekiwanych jeszcze przed wybuchem pandemii. W pesymistycznych scenariuszach fabryki mebli założyły też znaczące redukcje zatrudnienia. Analitycy twierdzą, że nawet przy założeniu, iż sytuacja epidemiczna w Polsce i w większości krajów europejskich zacznie się poprawiać a od czerwca 2020 r. ruszy większość hurtowni i sklepów, a także nie będzie powtórnej fali wirusa tej jesieni szacowana wartość sprzedaży mebli w tym roku wyniesie zaledwie 33 mld zł co oznacza w porównaniu do 2019 r spadek nawet o 35 proc.

Zadłużeni mikro przedsiębiorcy

Eksperci Krajowego Rejestru Długów twierdzą, że wprowadzone „epidemiczne" ograniczenia uderzyły najmocniej w mikro przedsiębiorców, którzy stanowią większość z ok. 28 tys. firm działających na rodzimym meblarskim rynku.

W kwietniu 2020 roku ich zadłużenie w bazie KRD wyniosło prawie 80 proc. wszystkich należności branży. A przecież Polska kończyła rok 2019 jako lider sprzedaży mebli w Europie. Według oficjalnych danych Eurostatu wartość rodzimego eksportu wyniosła wtedy ponad 46 mld zł.

Obecnie w Krajowym Rejestrze Długów odnotowano 2 924 dłużników z branży meblarskiej, których zadłużenie na koniec kwietnia wynosiło 89,5 mln zł. Blisko 85 proc wszystkich dłużników (2461) to osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. Ich zaległości to 68,44 mln zł. Najmniejsi producenci mebli zawsze dominowali wśród dłużników notowanych w KRD. Wynika to z jednej strony z ich liczebności, a z drugiej z pozycji w procesie wytwarzania mebli oraz ograniczonych zasobów gotówki.

-Nasze dane nie obejmują jeszcze wszystkich długów powstałych w czasie pandemii, te się pojawią w rejestrze najwcześniej w czerwcu. Ale można się spodziewać, że najwięcej będzie dotyczyło najmniejszych wytwórców i handlowców – mówi Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Kolejne miejsce na liście zadłużonych zajmują przedsiębiorcy sprzedający meble. Ich zadłużenie, według KRD, wyniosło 31,36 mln zł. Większość z tej kwoty, czyli 21,91 mln zł stanowią długi firm prowadzących sprzedaż detaliczną, które padły ofiarą zamknięcia sklepów.

O przyszłości zadecyduje eksport

Pandemia spowodowała również spadek popytu na meble, co przełożyło się na mniejszą liczbę zamówień. Według danych GUS w ciągu ostatniego miesiąca produkcja mebli w Polsce spadła o około 1/3. Najwięcej, bo aż o 39,7 proc. zmniejszyła się produkcja mebli kuchennych.

Od 4 maja Polacy znowu mogą robić zakupy w sklepach meblowych i galeriach, które zostały otwarte w ramach 2. etapu odmrażania gospodarki.

- Już w pierwszych dniach po otwarciu sklepów obserwowaliśmy wzrost zainteresowania Polaków zakupem mebli. Taka reakcja pozwala z nadzieją patrzyć w przyszłość przynajmniej rodzimego rynku. Branża meblowa żyje jednak głównie z eksportu i tutaj nie do końca wiemy, jak zachowają się kontrahenci i konsumenci za granicą. Już teraz widać wyraźnie, że łańcuch dostaw został w branży przerwany. 25 proc kwoty, którą kontrahenci są winni firmom meblarskim pochodzi z przedsiębiorstw zajmujących się przetwórstwem materiałów potrzebnych do produkcji mebli. Firmy co prawda korzystają z pomocy rządowej w zakresie współfinansowania pensji pracowników. Jednak bez otwarcia granic i stabilizacji na rynkach zachodnich problemy polskich producentów mebli będą się tylko pogłębiać – twierdzi prezes KRD.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA