fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Połowa Polaków chce już ograniczać wydatki

Adobe Stock
Choć obawiamy się zarówno zdrowotnych, jak i gospodarczych skutków epidemii, to te drugie będą w pełni odczuwalne dopiero za jakiś czas.

Z badania 4P dla BIG Infomonitor wynika, że połowa Polaków zapowiada oszczędności. – Trzech na dziesięciu mniej przeznaczy na większe zakupy, a dwóch na dziesięciu porządnie zaciśnie pasa i będzie oszczędzać na podstawowych wydatkach. Takie zachowanie jest oczywiście jak najbardziej zrozumiałe, ale niestety będzie dodatkowo negatywnie oddziaływało na gospodarkę, obniżając szansę na przetrwanie wielu firm i kolejnych miejsc pracy – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG Infomonitor.

Epidemia koronawirusa uderzyła w większość sektorów polskiej gospodarki, ale obawy co do dalszego rozwoju sytuacji zaczynają się przekładać na decyzje zakupowe. Zmniejszenie konsumpcji, jednego z motorów wzrostu PKB, będzie mieć dalekosiężne skutki.

Czytaj także: Nowe prognozy: nieuleczalny paraliż polskiej gospodarki

To znak, że za chwilę, gdy gospodarka zacznie ruszać, a sklepy i punkty usługowe zostaną otwarte, nie będzie chętnych na ich ofertę. – Nie powinniśmy się obawiać wzrostu cen, firmy raczej będą zmuszone do ich obniżania, aby walczyć o wydatki ostrożnych konsumentów i zapewnić sobie kapitał obrotowy – mówi Andrzej Faliński, prezes Forum Dialogu Gospodarczego. – Stawia to w uprzywilejowanej sytuacji firmy z rezerwami finansowymi i może przyspieszyć konsolidację rynku, wzrośnie chęć wycofania się z jeszcze bardziej konkurencyjnego biznesu – dodaje.

Nastroje szybko nie zaczną się poprawiać. Obecnie najgorsza jest niepewność co do dalszego rozwoju sytuacji. Z badania wynika, że jedna trzecia badanych jest niepewna sytuacji i nie potrafi prognozować, jak długo wytrwa. 25 proc. już sygnalizuje, że ich dochody zmalały, a 7 proc. – że straciło źródło utrzymania.

Czytaj także: Wirus uderzy w nieruchomości. Wstrzymane inwestycje

– W gronie zatrudnionych na niepełny wymiar czasu, na umowę zlecenia, o dzieło lub w ogóle bez jakiekolwiek umowy, o problemach ograniczenia wpływów czy utraty dochodów mówi nie 32, lecz 64 proc. ankietowanych. Wśród prowadzących działalność gospodarczą problem ten dotyka nawet 75 proc. osób – dodaje Sławomir Grzelczak.

Już podejście do Wielkanocy pokazało, że konsumenci są bardzo niechętni wydatkom. – Tylko nieliczne osoby planowały odwiedziny lub przyjmowanie gości, a ci, którzy nie planowali żadnych odwiedzin (to aż 84 proc. badanych), uważali na ogół, że brak bliskiej rodziny w święta będzie dla nich dotkliwy – mówi Agnieszka Górnicka, prezes Inquiry Research. – Polacy zamierzali istotnie ograniczyć zakres przygotowań do świąt (mniej potraw deklarowało 38 proc., zaś mniejsze ilości – 25 proc. badanych), a co piąta osoba zapowiadała, że w tej sytuacji w ogóle nie będzie urządzać świąt – dodaje.

Oczywiście rośnie rekordowo sprzedaż internetowa, ale w przypadku wielu kategorii to efekt aktualnych potrzeb zwiazanych z pracą zdalną oraz lekcjami szkolnymi, również przeprowadzanymi online. W efekcie, jak podaje Santander Bank Polska, w marcu i na początku kwietnia w ujęciu rocznym ratalna sprzedaż laptopów wzrosła aż o 825 proc., a notebooków – o 566 proc. Na czele produktów cieszących się większym niż zwykle zainteresowaniem kupujących znalazły się także telewizory (ta kategoria zanotowała wzrost o 155 proc.) oraz smartfony (133 proc.).

Bank podkreśla, że Polacy chętniej zaciągali kredyty ratalne także na sprzęt AGD.

– Epidemia zweryfikowała plany zakupu przede wszystkim dodatkowych komputerów, bo laptopy są w tej chwili potrzebne w każdym domu, ale także sprzętu domowego – Polacy zaczynają doposażać swoje mieszkania. Widać też większe zainteresowanie np. zakupem konsol do gier. Ponieważ sklepy stacjonarne AGD/RTV są zamknięte, przenieśliśmy swoje zakupy do sieci – mówi Agnieszka Kociemska, zastępca dyrektora pionu kredytów konsumenckich Santander Consumer Bank.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA