fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Artyści potrzebują wsparcia firm i rządu

Adobe Stock
Kina nie działają, produkcja filmów zamarła, tracą muzycy. Organizacje zrzeszające twórców szukają rozwiązań. Apelują m.in. do nadawców telewizyjnych, by emitowali więcej polskich utworów.

Według Gildii Reżyserów Polskich globalna pandemia sparaliżowała środowisko filmowe. „Reżyserom, aktorom, ekipom technicznym oraz setkom firm, które funkcjonują dzięki przemysłowi filmowemu, grozi zapaść" – napisali reżyserzy w apelu do nadawców telewizyjnych.

Proszą stacje, aby nadawały priorytetowo polskie filmy fabularne, dokumentalne, krótkometrażowe, animowane, eksperymentalne oraz autorskie programy telewizyjne (Teatr Telewizji, seriale).

W czasie epidemii wstrzymane zostały produkcje filmowe, a kina odprowadzające część opłat z biletów na rzecz twórców (do Stowarzyszenia Autorów ZAiKS i Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej) są zamknięte.

Czytaj także:  Empik sprzedaje więcej książek w czasie epidemii 

GRP uważa, że zwiększenie emisji polskich filmów w telewizji to rozwiązanie proste, ponieważ nadawcy mają duży katalog tytułów. Z podobnym apelem wystąpili wcześniej Janusz Fogler, szef ZAiKS, i Jacek Bromski, szef Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Co na to stacje?

– Nie trzeba nas namawiać do emitowania polskich filmów i seriali. Te produkcje są chętnie oglądane przez naszych widzów i emitujemy ich dużo na naszych antenach oraz online. Jednocześnie podejmujemy dodatkowe działania, aby nasza ramówka nadal była zasobna w polskie tytuły. Przykładem może tu być serial „Usta usta", gdzie staramy się w trybie nadzwyczajnym przyspieszyć podpisanie umowy licencyjnej, aby w kwietniu udostępnić go widzom Playera, a następnie zamierzamy pokazać go w TVN 7 – mówi Bogdan Czaja, zastępca dyrektora programowego TVN.

– Będziemy starali się wygospodarować jak najwięcej miejsca na rodzime produkcje na antenach TVP, tak by przyniosło to największą możliwą korzyść polskiej sztuce i polskim widzom – zapewnia biuro rzecznika TVP. Jak podaje, w lutym i marcu Telewizja Polska wyemitowała łącznie aż 3093 godziny polskich filmów, seriali i animacji.

Według Moniki Piętas-Kurek, rzeczniczki PISF, którego dyrektor Radosław Śmigulski podpisał się pod apelem GRP, na efekty listów do nadawców trzeba zaczekać kilka tygodni. Informuje, że twórcy otrzymają wsparcie ustawowe. O co dokładnie chodzi – nie podaje.

Przy PISF powstał zespół kryzysowy, który wypracowuje własne propozycje rozwiązań.

– W dużym uogólnieniu rozwiązania dotyczą sytuacji bieżącej. Chodzi o uruchomienie funduszu socjalnego dla najbardziej potrzebujących twórców, uelastycznienie terminów, zwiększone zaliczkowanie dotacji, monitoring rynku audiowizualnego, umożliwienie pierwszej eksploatacji filmów na platformach VoD, a przede wszystkim przesunięcie funduszy PISF w kierunku prac przygotowawczych oraz scenariuszowych, tak aby okres pandemii nie był bezproduktywny – mówi Piętas-Kurek.

Jak podaje Piętas-Kurek, zespół kryzysowy przygotowuje też plan na okres restartu branży. Obejmuje on m.in. próbę pozyskania kredytowania dla produkcji, wprowadzenia powszechnych ubezpieczeń od skutków epidemii w przyszłości, przygotowanie kampanii „Powrót do kina" oraz koordynację terminów produkcji i festiwali.

– Cały pakiet będzie znany przed Świętami Wielkanocnymi – dodaje rzeczniczka PISF.

Chyba dość nieoczekiwanie dla PISF w poniedziałek Związek Autorów i Producentów Audiowizualnych (ZAPA) podał, że współtworzy fundusz socjalny, o którym informuje PISF. „O stypendium będą mogli się ubiegać członkowie stowarzyszenia, którzy reprezentują nierepartycyjne profesje, zwracając się bezpośrednio do SFP, a pozostali do PISF" – podano.

Profesje nierepartycyjne to m.in. charakteryzatorzy, reżyserzy castingu, kierownicy produkcji, drudzy reżyserzy, oświetlacze czy kaskaderzy.

W słabszej sytuacji wydają się być twórcy muzyki.

– Zamknięte zostały nie tylko kina, teatry czy sale koncertowe, ale także restauracje, kawiarnie, kluby taneczne, kluby fitness i inne lokale, które w normalnych warunkach odtwarzają muzykę i wnoszą za to opłaty. Miejsca te zostały czasowo zwolnione z opłat i trudno przewidzieć, jak długo potrwa ta sytuacja – mówi Janusz Fogler. Szef ZAiKS-u informuje, że organizacja szacuje straty członków z tytułu tantiem na około 3 mln zł tygodniowo.

– Należy pamiętać, że dla wielu autorów tantiemy z tytułu publicznych wykonań i odtworzeń są głównym źródłem utrzymania. Dlatego przede wszystkim intensywnie zabiegamy o uwzględnienie potrzeb twórców w antykryzysowych ustawach rządu. Równolegle pracujemy nad rozwiązaniami finansowymi, które zminimalizowałyby straty autorów otrzymujących tantiemy za pośrednictwem ZAiKS-u – mówi Janusz Fogler.

ZAPA i ZAiKS informują od kilku tygodni, że ich członkowie mogą ubiegać się o zaliczki na poczet wypłat przyszłych tantiem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA