fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Producenci środków biobójczych toczą walkę o spirytus

Adobe Stock
Producenci żeli antywirusowych i innych środków biobójczych walczą teraz o dostęp do kluczowego surowca - spirytusu. Coraz bardziej go brakuje, co ogranicza dostawy środków dezynfekcyjnych - także te dla szpitali.

-Surowca do produkcji wystarczy nam tylko na kilka dni-alarmuje Przemysław Śnieżyński, prezes Mediseptu, największego polskiego dostawcy środków dezynfekcyjnych dla służby zdrowia, który zaopatruje ponad 200 szpitali.Wtóruje mu Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego (PZPK).- Krajowa produkcja środków biobójczych (w tym deficytowych teraz żeli antybakteryjnych), mogłaby być wielokrotnie większa, gdyby nie rosnące niedobory etanolu czyli spirytusu. Niektóre z naszych firm członkowskich są w stanie produkować nawet do 100 ton środków dezynfekujących miesięcznie - podkreśla PZPK, który w czwartkowym liście do minister rozwoju Jadwigi Emilewicz apeluje o pilną pomoc.

Branża postuluje, by idąc w ślady innych krajów Unii, rząd przygotował listę niezbędnych do produkcji środków biobójczych i kosmetyków antybakteryjnych, które będą zwolnione z obostrzeń administracyjnych. Firmom bardzo zależy na tym, by zwolnić z obowiązku skażania i z akcyzy alkohol etylowy przeznaczony do produkcji wszystkich środków dezynfekujących- nie tylko tych, które dla Agencji Rezerw Materiałowych produkują spółki skarbu państwa.

Zagrożone dostawy do szpitali

Bez tych zmian deficyt preparatów biobójczych będzie się nasilał. I to nie tylko w drogeriach ale i w szpitalach. Tym bardziej, że problemy ze zwiększeniem produkcji ma także największy polski dostawca środków dezynfekcyjnych dla służby zdrowia, lubelska spółka Medisept.

- Mamy nowoczesną fabrykę i moglibyśmy zwiększyć produkcję nawet 6-7 krotnie, nawet do 8 mln litrów środków wirusobójczych miesięcznie, ale ogranicza nas dostępność surowców a przede wszystkim spirytusu - mówi Przemysław Śnieżyński, prezes Mediseptu. Dodaje, że sytuacja na rynku gwałtownie pogorszyła się w ubiegłym tygodniu; spółka, która mogłaby przerabiać dwie cysterny spirytusu na dobę, zdobywa tyle na cały tydzień.

Waldemar Ferschke, wiceprezes Mediseptu (i lekarz epidemiolog) ocenia, że w ostatnich tygodniach zamówienia ze szpitali wzrosły 30-50 krotnie. Również dlatego, że zachodni dostawcy środków wirusobójczych, którzy wcześniej mieli 90 proc. udział w polskim rynku szpitalnej dezynfekcji, teraz praktycznie wstrzymali u nas dostawy. To samo dotyczy dostawców głównego surowca Mediseptu; spirytusu biocydowego z certyfikatem ECHA wydawanym przez Europejską Agencję Chemikaliów- nie są teraz w stanie sprostać zwiększonym zamówieniom.

Rozporządzenie dla wybranych

Wiceprezes Ferschke twierdzi, że od kilku dni Medisept zabiega w Ministerstwie Finansów o możliwość zakupu niecertyfikowanego alkoholu z polskich gorzelni – ale wciąż nie może doczekać się decyzji. Barierą są regulacje dotyczące akcyzy. Według obowiązujących przepisów, gorzelnie chcąc sprzedawać spirytus bez akcyzy muszą mieć skład celny i koncesję do skażania alkoholu. Ani Medisept ani inne prywatne firm nie mogły skorzystać ze specjalnego rozporządzenia minister finansów, które przejściowo zwolniło z akcyzy spirytus wykorzystywany do produkcji środków do dezynfekcji, pod warunkiem, że trafią one do Agencji Rezerw Materiałowych. -Jedynie przez krótki okres, w związku z koniecznością pilnego uzupełnienia zapasów Agencji Rezerw Materiałowych, Ministerstwo Finansów na wniosek Ministerstwa Zdrowia wydało rozporządzenie o zwolnieniu z akcyzy także w przypadku produkcji środków dezynfekujących na bazie alkoholu nieskażonego. Możliwość taka istniała od 4 do 16 marca- wyjaśnia wydział prasowy MF dodając, że obecnie obowiązują przepisy pozwalające na zwolnienie z akcyzy produkcji środków dezynfekujących na bazie alkoholu skażonego. Wiąże się to z określonymi procedurami, co wymaga czasu. A tego dzisiaj brakuje.

Nowa regulacja usunęła bariery w produkcji płynów dezynfekujących przez spółki skarbu państwa, na czele z PKN Orlen, ale niewiele dała prywatnym firmom.

- Nie oczekujemy specjalnych przywilejów, a tylko tego, by, ministerstwo objęło zwolnieniem również bezpośrednie dostawy do odbiorców, w tym szpitali. Przy obecnym zapotrzebowaniu nawet zwiększenie produkcji planowane przez Orlen (2,7 mln litrów) i Polfę Tarchomin (60 tys. litrów) jest absolutnie niewystarczające. Liczymy na to że władze to zrozumieją i będą wspierać też innych producentów- zaznacza Waldemar Ferschke.

Spirytusowy klincz

O klinczu na rynku etanolu mówi Witold Włodarczyk, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy. Jak zaznacza, w szpitalach, gdzie etanol jest najbardziej potrzebny, bo za chwile pojawią się tysiące chorych, za chwilę zabraknie środków do dezynfekcji.

- Orlen, Polfa, KGHM, otrzymały pozwolenie na produkcje alkoholu na cele biobójcze i wyssały z rynku cały etanol. A one nie zaopatrują szpitali, tylko produkują środki kierowane do sklepów, dla konsumentów- twierdzi Włodarczyk.

Nawet duże spółki skarbu państwa muszą teraz zabiegać o surowce.– Popyt jest większy niż podaż, ale dokładamy starań by pozyskać środki do produkcji i do końca marca wyprodukujemy 2,5 mln litrów płynu do dezynfekcji a w kwietniu 4,5 mln litrów –podkreśla Joanna Zakrzewska, rzecznik PKN Orlen. Wydział prasowy resortu finansów przypomina, że obecne przepisy nie stoją na przeszkodzie, aby gorzelnie skażały alkohol etylowy, w tym alkohol spożywczy, który będzie następnie wykorzystany do produkcji środków biobójczych.

Jak jednak argumentuje Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego, w ostatnich dniach o ponad 300 proc. wzrosły koszty usługi skażenia i samych skażalników.

Zdaniem Witolda Włodarczyka,najprostszym rozwiązaniem w obecnej sytuacji byłaby decyzja ministra finansów o zwolnieniu zakładów z obowiązku skażania etanolu przeznaczonego do produkcji środków biobójczych i o zwolnieniu tego etanolu i z akcyzy.- Minister powinien zwolnić firmy ze skażania etanolu, skoro środków biobójczych brakuje, a sam proces skażania wymaga też skomplikowanych procedur, które teraz fizycznie nie są możliwe do realizacji – argumentuje Włodarczyk.

Kto wypełni rynkową próżnię

Na zrozumienie ze strony rządu liczą firmy kosmetyczne- zarówno te, które już wcześniej zarejestrowały żele i inne środki dezynfekujące w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (co wymagało wielomiesięcznych procedur), jak również te, które chciały skorzystać z wprowadzonej na czas pandemii szybkiej ścieżki rejestracji i teraz szybko uruchomić produkcję. Blanka Chmurzyńska –Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, twierdzi, że zainteresowanie produkcją żeli antybakteryjnych jest w branży ogromne, ale szybka rejestracja nic nie da, bo brakuje głównego surowca.

- Mamy możliwości produkcji nawet do 10 ton dziennie. I co z tego, skoro nie mamy alkoholu do produkcji, bo gorzelnie sprzedają wszystko do dużych państwowych firm. Sytuacja jest dramatyczna- twierdzi Waldemar Siwak, prezes Grupy Świt, która z marką CleanHands jest czołowym w kraju producentem żeli antybakteryjnych. Według niego, rynek nie znosi próżni- więc wkrótce pojawią się niesprawdzone, nietrzymające standardów produkty z importu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA