fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Mińsk. Wiec poparcia dla Łukaszenki

AFP
Kilka tysięcy osób uczestniczy w wiecu poparcia dla Aleksandra Łukaszenki. Zwieziono ich z całej Białorusi. na wiecu pojawił się również prezydent. - Litwa, Łotwa, Polska i Ukraina proponują nam nowe wybory. Jeżeli zgodzimy się na to, to będzie koniec - mówił do zgromadzonych.

Wiec odbywa się na Placu Niepodległości w Mińsku.

Jak relacjonuje w mediach społecznościowych Andrzej Poczobut, członek Zarządu Głównego Związku Polaków na Białorusi, uczestników zwożono autobusami i pociągami z terenu całej Białorusi.

Niektóre media zauważają, że część zwiezionych "zwolenników" prezydenta Łukaszenki uciekła z placu.

Na wiecu pojawił się sam Łukaszenko. Zgromadzeni przywitali go brawami i okrzykami "Za Baćkę!" (Za ojczulka red.).

 - Litwa, Łotwa, Polska i Ukraina proponują nam nowe wybory. Jeżeli zgodzimy się na to, to będzie koniec - mówił do zgromadzonych. Stanowczo zapowiedział, że nie zrzeknie się swojej funkcji, swoich przeciwników nazwał "szczurami".

Jak dowiedziała się "Rzeczpospolita", rywalka Łukaszenki w wyborach, Swiatłana Cichanouska, przygotowuje właśnie nagranie, podczas którego ogłosi się prezydentem Białorusi.

W niedzielę 9 sierpnia wieczorem w Mińsku, Grodnie i w innych miastach Białorusi (łącznie w ok. 30) doszło do protestów po tym jak ogłoszono wyniki badań exit poll po przeprowadzonych wyborach prezydenckich. Wyniki te wskazywały, że wybory prezydenckie z poparciem blisko 80 proc. wyborców wygrał ubiegający się o szóstą kadencję na stanowisku prezydenta Aleksandr Łukaszenko. Oficjalne wyniki wyborów podane przez białoruską CKW w poniedziałek rano dały Łukaszence jeszcze większą przewagę - według tych wyników uzyskał w wyborach 80,23 proc. głosów.

Cichanouska, nie uznała wyników wyborów i ogłosiła, że w rzeczywistości to ona jest zwyciężczynią, a wybory zostały sfałszowane. Następnie poinformowała o złożeniu protestu wyborczego.

W poniedziałek wieczorem w Mińsku znów doszło do starć, w których - co potwierdziło białoruskie MSW - zginął jeden z protestujących. W kolejnych dniach liczba ofiar protestów zwiększyła się do dwóch.

We wtorek szef MSZ Litwy podał informację, że Cichanouska znajduje się na Litwie. W opublikowanym następnie przez byłą kandydatkę na prezydenta oświadczeniu wideo stwierdziła ona, że choć sądziła, iż kampania wyborcza ją zahartowała, ale - jak się okazało - nadal pozostała słabą kobietą. - To, co się dzieje, nie warte jest ludzkiego życia. Dzieci są najważniejsze - podkreśliła.

We wtorek wieczorem w Mińsku doszło do kolejnych protestów. Rosyjska agencja TASS poinformowała o rozbiciu przez OMON demonstracji w Mińsku.

W środę MSW Białorusi poinformowało o użyciu przeciwko demonstrantom broni palnej.

Od środy pojawiają się informacje o strajkach w białoruskich przedsiębiorstwach. Z kolei w czwartek władze zaczęły wypuszczać z aresztów uczestników protestów.

W piątek białoruska CKW ogłosiła oficjalne wyniki wyborów - Łukaszenko miał w nich otrzymać 80,1 proc. głosów. Tego samego dnia Cichanouska wezwała w umieszczonym w internecie apelu do ponownego przeliczenia oddanych w wyborach głosów i wezwała Białorusinów, by podpisywali internetową petycję w tej sprawie. Cichanouska wezwała też burmistrzów białoruskich miast do organizowania w weekend pokojowych demonstracji. Tego samego dnia rywalka Łukaszenki powołała radę Koordynacyjna, która ma zjednoczyć wszystkie siły polityczne i społeczne w kraju.

W piątek wieczorem przed budynkiem białoruskiego parlamentu demonstrowało około 5 tysięcy ludzi. Od siedziby władzy dzieliło ich zaledwie 20 funkcjonariuszy OMON, którzy stali spokojnie z opuszczonymi tarczami. Do demonstracji doszło też w Grodnie, a w Lidzie do demonstrujących mieli dołączyć milicjanci.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA