Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Aleksander Łukaszenko znalazł się w potrzasku pomiędzy presją Rosji a ultimatum Ukrainy.
  • Jaką rolę w tej geopolitycznej grze odgrywa Pekin i dlaczego publicznie wsparł suwerenność Mińska.
  • Jaki sygnał Chiny wysyłają Moskwie i Zachodowi, sprzeciwiając się wciąganiu Białorusi do wojny.
  • W jaki sposób rosnąca zależność gospodarcza od Chin daje reżimowi pole manewru wobec Kremla.

21-letni Mikołaj Łukaszenko (najmłodszy z trzech synów białoruskiego dyktatora) ukończył studia licencjackie z biotechnologii na Uniwersytecie Pekińskim. Był to pierwszy (pilotażowy) białorusko-chiński program edukacyjny dla wybranych studentów z obu państw. Mikołaj od najmłodszych lat towarzyszył ojcu w podróżach do Chin, a będąc nastolatkiem, grał na fortepianie utwory chińskich kompozytorów i po chińsku składał życzenia przywódcy Chin i jego małżonce Peng Liyuan z okazji chińskiego Nowego Roku. Na wręczenie dyplomu syna Aleksander Łukaszenko udał się do Pekinu osobiście i nawet przemówił przed studentami. Graduacja Koli (tak potocznie jest nazywany na Białorusi) była dla dyktatora świetną okazją, by spotkać się z Xi Jinpingiem i omówić niezwykle skomplikowaną geopolityczną sytuację, w której w ostatnich tygodniach znalazł się reżim w Mińsku.

Xi Jinping osłania Łukaszenkę. „Chiny i Białoruś łączy żelazna przyjaźń”

– Chiny popierają wysiłki Białorusi na rzecz ochrony suwerenności państwowej, niepodległości i integralności terytorialnej, a także wyboru drogi rozwoju odpowiadającej narodowym uwarunkowaniom kraju oraz są gotowe również w przyszłości udzielać, w miarę swoich możliwości, wsparcia na rzecz rozwoju i budowy Białorusi – oznajmił w poniedziałek chiński przywódca Xi Jinping, cytowany przez chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Zresztą szef chińskiej dyplomacji Wang Yi również był obecny podczas spotkania z Łukaszenką w pekińskiej rezydencji Diaoyutai.

Czytaj więcej

Łukaszenko spotkał się z wysłannikami Zełenskiego. Padły słowa o wojnie i porozumieniu

– Chiny i Białoruś to żelazni przyjaciele, darzący się wzajemnym zaufaniem i wsparciem, a także niezawodni partnerzy, którzy ramię w ramię dążą do rozwoju i dobrobytu. Pekin i Mińsk rozwijają wszechstronne i całoroczne partnerstwo strategiczne – stwierdził przywódca Chin. Zaznaczał też, że stosunki chińsko-białoruskie „przeszły próbę międzynarodowych zawirowań i nieustannie się umacniają, osiągając historycznie najwyższy poziom”.

To miód na serce Łukaszenki, któremu Wołodymyr Zełenski niedawno postawił ultimatum, domagając się usunięcia spod ukraińskiej granicy retransmiterów nawigujących rosyjskie drony. Według ukraińskiego przywódcy Białoruś wykonała jego prośbę, ale Łukaszenko przekonywał tymczasem, że w Mińsku doszło do spotkania z wysłannikami Kijowa. I po raz kolejny (a mówił to w ostatnich miesiącach wielokrotnie) przekonywał, że nie chce wojny z Ukrainą.

Przed wyjazdem do Chin spędził z Putinem dwa dni w rezydencji Wałdaj. Po tym spotkaniu nie było żadnych wspólnych komunikatów, a Kreml ograniczył się jedynie do krótkiej wypowiedzi Dmitrija Pieskowa, który rzucił jedynie, że rozmawiali o sprawach „strategicznych”. Szantażowany przez Ukraińców Łukaszenko znalazł się między młotem a kowadłem. Zwłaszcza że presja na Mińsk ze strony Moskwy w sprawie większego zaangażowania w wojnę z Ukrainą ciągle rośnie. Z niedawnych doniesień „The Wall Street Journal” wynika, że Władimir Putin domaga się od Łukaszenki ponownego wykorzystania terytorium Białorusi do eskalacji konfliktu z Ukrainą, ale też do działań hybrydowych wymierzonych w państwa NATO.

Pole manewru uzależnionej gospodarczo i energetycznie od Rosji Białorusi jest mocno ograniczone, ale najwyraźniej Łukaszenko spróbował (zresztą nie po raz pierwszy) sięgnąć po pomoc swojego chińskiego przyjaciela. Co ciekawe, tuż po tym przedstawiciel Chin w ONZ „stanowczo wzywał” Rosję i Ukrainę do „jak najszybszego zakończenia konfliktu” i wznowienia negocjacji.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Czy będzie kolejny reset z Białorusią Łukaszenki?

Pekin stawia tamę wojennym planom Kremla

– Komunikat Xi Jinpinga jest sygnałem dla Ukrainy, ale zarazem Rosji i Zachodu. To reakcja na ultimatum Zełenskiego, któremu Chiny sugerują, że nie są zainteresowane zakłóceniem prowadzących przez Białoruś szlaków logistycznych do UE. Chiny wyraźnie też sygnalizują Rosji, że nie popierają wciągania Białorusi do wojny, bo to rozszerza geografię konfliktu i zwiększa ryzyko użycia broni atomowej – mówi „Rzeczpospolitej” dr Paweł Usau, znany niezależny białoruski politolog i wykładowca akademicki.

– Chiny demonstrują też siłę Zachodowi i pokazują, że mają wpływ na Białoruś Łukaszenki i bezpieczeństwo tej części Europy. Po raz pierwszy Chiny stają w obronie suwerenności państwa europejskiego; dotychczas robiły to wyłącznie w Azji – dodaje.

Czytaj więcej

Były więzień Łukaszenki: Białoruś jest jak torfowisko, a my jak partyzanci

W ciągu niespełna dekady Białoruś kilkakrotnie zwiększyła swoją wymianę handlową z Chinami, która w ubiegłym roku opiewała na niemal 10 mld dol. (przed pandemią, w 2018 r., wynosiła nieco ponad 3 mld dol.). Przy tym lwią część tej współpracy stanowi chiński eksport na Białoruś. Nałożone przez Zachód sankcje sprawiły, że Białoruś niemal całkowicie uzależniła się od chińskich samochodów, elektroniki, maszyn czy sprzętu telekomunikacyjnego. Z kolei wypchnięty z rynków europejskich Mińsk po zaniżonych cenach dostarcza Chińczykom swój flagowy produkt eksportowy – nawozy potasowe. Państwo Środka zainwestowało też setki milionów euro w podmiński chińsko-białoruski park przemysłowy „Wielki Kamień”, który początkowo był pomysłem na utworzenie przy granicy z UE fabryk i magazynów z chińskimi towarami. Nie bez znaczenia pozostaje też to, że 3–5 proc. chińskiego eksportu dociera do UE koleją poprzez terytorium Białorusi.

– Wizyta Łukaszenki w Pekinie pokazała, że Białoruś już nie jest wyłącznie geopolitycznym wasalem Rosji. Obiektywnie dzisiaj jedynie Chiny mogą powstrzymać Rosję przed wciągnięciem Białorusi do wojny – uważa Usau.