– Kiedy przestał działać (transport) na Morzu Azowskim i w
porcie Kercz, to już sprawa była poważna. (…) Ale kiedy jeszcze wyłączono z
pracy port Tamań, a teraz całkowicie Noworosyjsk, (…) dla naszych rolników
to już nie jest zła wiadomość, ale bardzo zła – mówi szef jednej z rosyjskich
firm rolniczych Wadim Petriczenko.
Kijów podobno zwrócił się do Moskwy – za
pośrednictwem Turcji – z propozycją przerwania ataków na cele cywilne w akwenie
Morza Czarnego. Ale Kreml nic na nią nie odpowiedział, a wszelkie sugestie
rozejmu na froncie cały czas odrzuca.