„Strajk generalny już!”, „Hańba!” – krzyczeli demonstranci po odrzuceniu dekretów. Padały jednak także okrzyki krytyczne wobec rządu, np: „Gdzie ten postępowy rząd?”.
Ochrona przed eksmisjami i nie tylko. Rząd Hiszpanii chciał zmienić reguły, deputowani się nie zgodzili
29 września hiszpański rząd przyjął przepisy przewidujące dwuletnie przedłużenie umów najmu wygasających przed końcem 2028 r., ochronę przed eksmisjami i zakaz zakupu mieszkań przez fundusze spekulacyjne. „Efekt posiedzenia Rady Ministrów to przedłużenie i zamrożenie wszystkich umów wygasających do 2029 roku, ochrona przed eksmisjami, regulacja nadużyć związanych z najmem sezonowym, wynajmem pokoi i mieszkań turystycznych, zakaz zakupu mieszkań przez fundusze-sępy oraz automatyczne odnawianie umów najmu” - przekazał w mediach społecznościowych minister spraw społecznych Pablo Bustinduy.
Nowe regulacje miały uspokoić nastroje obywateli, którzy od 23 września protestują na ulicach Madrytu i innych miast przeciwko eksmisji 87-letniej Maricarmen Abascal. Seniorkę wyniesiono na noszach z jej mieszkania w prestiżowej madryckiej dzielnicy Retiro. Abascal mieszkała w nim od 17. roku życia. Gdy nieruchomość przejął fundusz inwestycyjny, podniósł miesięczny czynsz z około 500 do 1650 euro. Kobieta nie była w stanie tyle płacić, nowy czynsz był bowiem o około 300 euro wyższy od jej emerytury. Staruszka została zmuszona do opuszczenia swojego mieszkania w zaledwie 30 minut. Eksmisji towarzyszyły gwałtowne protesty, które rozlały się po całym kraju, a opinia publiczna przesunęła swoją uwagę z lipcowego kryzysu migracyjnego na kwestie mieszkalnictwa.
Pedro Sanchez rozważa przedterminowe wybory
Kwestia mieszkalnictwa jest obecnie centralnym punktem debaty w Hiszpanii. Socjalistyczny rząd Pedra Sancheza chciał m.in. automatycznie przedłużyć umowy najmu, określić limity wzrostu czynszów, ograniczyć możliwość eksmisji oraz wprowadzić ograniczenia obrotu nieruchomościami dla funduszy spekulacyjnych, nazywanych w Hiszpanii „sępimi”.
Dwoma tzw. dekretami królewskimi z propozycjami rządu zajął się dziś Kongres Deputowanych izba niższa Kortezów Generalnych, czyli dwuizbowego parlamentu hiszpańskiego. Deputowani odrzucili rządowe propozycje. Przeciwko zagłosowały opozycyjne: konserwatywna Partia Ludowa (PP) i prawicowo-populistyczna Vox, do których przyłączyła się wspierająca często mniejszościowy rząd Sancheza katalońska partia niepodległościowa Junts.
Przewidując taki wynik głosowania, jeszcze w piątek rano konfederacja związków lokatorów zwołała na sobotę demonstracje w co najmniej 50 hiszpańskich miastach. Zapowiedziała też strajk generalny.
Według hiszpańskich mediów, w obecnej sytuacji Sanchez rozważa rozpisanie przedterminowych wyborów na listopad tego roku. W normalnym terminie zaplanowane są na jesień przyszłego roku.