Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na jaką finansową premię mogą liczyć pracownicy posługujący się językiem obcym.
  • Za co tak naprawdę płacą pracodawcy, wymagając od kandydatów kompetencji językowych.
  • Który poziom biegłości językowej jest kluczem do najlepiej płatnych stanowisk.
  • Dlaczego angielski to standard i które języki gwarantują dziś największy wzrost wynagrodzenia.

Znajomość języka obcego jest jednym z wymagań najczęściej pojawiających się w ogłoszeniach o pracy – wynika z raportów firmy Grant Thornton, która na podstawie danych systemu rekrutacyjnego Element podsumowuje co miesiąc sytuację na największych portalach pracy, analizując bardziej szczegółowo oferty opublikowane w serwisach Pracuj.pl i Olx.pl. Według tych analiz, w zależności od miesiąca, wymóg znajomości języka obcego pojawia się w co trzecim, albo w co czwartym ogłoszeniu. Np. w lipcu wymieniano go w 25 proc. ofert, a w czerwcu – w 29 proc.

Czytaj więcej

AI coraz częściej trafia na listę wymagań w ofertach pracy

Podobny wynik pokazała analiza polskiej platformy do nauki języków, Fluentbe, którą „Rzeczpospolita” opisuje jako pierwsza. Zespół Fluentbe przeanalizował ponad tysiąc ogłoszeń o pracę opublikowanych w pierwszej połowie lipca na portalach OLX Praca, Pracuj.pl i RocketJobs, uwzględniając tylko oferty pracy na pełny etat z podanymi widełkami wynagrodzenia. W co czwartej z nich pojawił się wymóg znajomości języka obcego (najczęściej angielskiego lub niemieckiego), co wiązało się także z wyższymi zarobkami.

Foto: Fluentbe, Grant Thournton

Firmy nie płacą za sam język

Miłosz Ryniecki, prezes i współtwórca Fluentbe, zwraca też uwagę, że ogłoszenie z wymogiem językowym zazwyczaj oznacza szerszy zakres obowiązków; pracownik sam rozmawia z klientem czy dostawcą, sam czyta dokumentację i nie potrzebuje pośrednika. Pracodawca płaci więc nie za samą znajomość języka obcego, ale za to, że jedna osoba wykona zadanie, które wymagałoby zatrudnienia dodatkowej osoby albo wsparcia tłumacza.

– Upowszechnienie pracy zdalnej i międzynarodowych zespołów sprawiło, że takich stanowisk jest znacznie więcej – zaznacza Ryniecki. Dodaje, że pracodawca prawie zawsze chce sprawdzić, czy kandydat poradzi sobie w codziennej pracy. Wiele osób odpada na tym etapie, gdyż choć znają język obcy całkiem dobrze, to mają blokadę przed mówieniem. – Spotykamy osoby, które czytają anglojęzyczną dokumentację bez problemu, a milkną, gdy trzeba odebrać telefon od kontrahenta. Dlatego stawiamy na ośmielenie do mówienia – także przez rozmowy z lektorami AI, których kursanci nie boją się tak, jak rozmowy z człowiekiem – twierdzi szef Fluentbe.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Polacy wysyłają miliardy paczek. Branża kurierska bije rekordy, ale ma problem

Pro

Analiza platformy dowodzi, że przeciętne miesięczne stawki oferowane kandydatom ze znajomością języka obcego są mniej więcej o 2 tys. zł wyższe niż w ofertach bez takiego wymagania (przy porównaniu mediany). Przy porównaniu średnich płac ta finansowa „premia” dochodzi do 4 tys. zł, gdyż wśród ofert wymagających języka znacznie częściej trafiają się stanowiska bardzo wysoko opłacane, które podwyższają średnią w znacznie większym stopniu niż medianę.

Językowa premia specjalisty i menedżera

Według analizy Fluentbe, w przypadku starszych specjalistów i kierowników premia oferowana kandydatom ze znajomością języków obcych może sięgać prawie 5 tys. zł.

Jak jednak zastrzegają eksperci Fluentbe, wyliczona w ich analizie różnica w zarobkach nie jest zasługą samej znajomości języka obcego; jest on wymagany częściej w branżach i na stanowiskach, które i tak są lepiej płatne. Odpowiednie kompetencje językowe otwierają więc dostęp do tej wyżej wycenianej części rynku pracy.

Według analizy Fluentbe, najwyższą premię finansową zapewnia poziom C1-C2 według europejskiej skali biegłości językowej, czyli zaawansowana/biegła znajomość. To ona może zapewnić płacę wyższą o 3-4 tys. zł miesięcznie w porównaniu z ofertą pracy bez koniecznej znajomości języka obcego. Jednak w większości (57 proc.) analizowanych ofert wymagano komunikatywnej znajomości języka (B1-B2), przy której ta premia jest o ok. 1,5 tys. zł niższa.

Jak wyjaśnia Miłosz Ryniecki, poziom B2 pozwala porozumieć się w sprawach zawodowych i właśnie tego wymaga większość pracodawców. Jednak prezentacja przed klientem, ustalanie szczegółów umowy, tłumaczenie skomplikowanej rzeczy komuś, kto nie jest specjalistą czy negocjacje wymagają już lepszej znajomości języka i to często języka specjalistycznego.

Angielski już nie wystarczy

Według firm rekrutacyjnych, dobra znajomość języków obcych (co najmniej komunikatywna) jest dziś standardowym warunkiem zatrudnienia na stanowiskach specjalistycznych i menedżerskich w spółkach międzynarodowych korporacji, gdzie angielski jest często językiem komunikacji wewnętrznej. Widać to szczególnie w sektorze nowoczesnych usług dla biznesu (BSS).

Jak ocenia Hanna Burzyńska, starszy konsultant w firmie rekrutacyjnej Grafton, w 2026 r. kompetencje językowe pozostają tam jednym z najważniejszych czynników wyróżniających kandydatów na rynku pracy. – Globalizacja, rozwój centrów usług wspólnych oraz rosnąca skala współpracy międzykontynentalnej sprawiają, że zapotrzebowanie na pracowników wielojęzycznych jest większe niż kiedykolwiek – twierdzi Burzyńska.

Zwraca też uwagę, że firmy działające globalnie oczekują dziś nie tylko swobodnej komunikacji w języku angielskim, ale również znajomości dodatkowych języków, wspierających obsługę klientów z konkretnych regionów świata. Największe zapotrzebowanie niezmiennie dotyczy języka niemieckiego, którego silna pozycja wynika przede wszystkim z bliskich relacji gospodarczych Polski z Niemcami.

Drugą istotną grupą są języki romańskie, na czele z francuskim. Z danych Graftona wynika, że znajomość niemieckiego i francuskiego podwyższa wynagrodzenie średnio o 20-30 proc. Z kolei w przypadku włoskiego i hiszpańskiego ta podwyżka sięga 20-25 proc.