Nowe przepisy oznaczają bowiem nie tylko dłuższy urlop czy szybsze nabywanie uprawnień przez pracowników. W administracji przekładają się bardzo konkretnie na wyższe dodatki stażowe i wcześniejsze nagrody jubileuszowe. Rachunki szybko idą w setki tysięcy, a nawet miliony złotych. Tylko Mazowiecki Urząd Wojewódzki szacuje tegoroczny koszt zmian na 1,75 mln zł, a małopolski – na ok. 1,4 mln zł. Pomorski wydał już blisko milion.
Urzędy będą miała mniej pieniędzy na nagrody, podwyżki, dodatki czy zatrudnianie nowych osób
Problem w tym, że za nowymi obowiązkami nie poszły nowe pieniądze. Urzędy usłyszały, że mają sobie poradzić same. A więc znaleźć oszczędności w swoich i tak już skromnych budżetach. Skutek? Mniej pieniędzy na nagrody, podwyżki, dodatki czy zatrudnianie nowych osób. Na Podlasiu pula przeznaczona na nagradzanie pracowników spadła o ok. 50 proc. na osobę, a na Pomorzu średnia nagroda okresowa za pierwsze półrocze była o 500 zł na etat niższa niż rok wcześniej. Jednym słowem – efekty „szczodrości” rządu urzędnicy odczują we własnych portfelach. Dyrektorzy urzędów zostają zaś z obowiązkiem, którego nie mogą nie wykonać, i budżetem, do którego państwo nie ma się zamiaru dorzucić.
Czytaj więcej:
Zmiany dotyczące stażu pracy miały zwiększyć uprawnienia pracowników, ale rachunek za nowe przepisy płacą np. urzędy wojewódzkie. Ograniczają przez...
Pro
Co gorsza, problem nie zniknie wraz z końcem roku. W projekcie ustawy budżetowej na 2027 r. również nie przewidziano osobnej puli na ten cel. Ale administracja ten sposób reformowania zna aż za dobrze: najpierw jest dobry pomysł i nowe obowiązki, a dopiero potem pytanie, kto za nie zapłaci. Samorządy przerabiały to wielokrotnie – od zadań zleconych po oświatę. Decyzje zapadają na szczeblu centralnym, ale gdy pieniędzy nie wystarcza, trzeba sięgnąć do lokalnej kasy. W polskiej administracji od lat obowiązuje bowiem zasada: kto dostaje zadanie, ten dostaje również problem… finansowy.
Jest jednak i dobra wiadomość. Przynajmniej popularne w urzędach „karpiówki”, czyli premie świąteczne, powinny być bezpieczne. Tylko dlatego, że są finansowane z innego źródła niż dodatki stażowe czy nagrody jubileuszowe. Można więc powiedzieć: święta urzędników są uratowane. Gorzej z resztą przyszłego roku.