fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Tylko 1,4 proc. Białorusinów chce wstąpienia ich państwa w skład Federacji Rosyjskiej

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko
Shutterstock
Większość społeczeństwa wciąż opowiada się za sojuszem z Rosją, ale pod warunkiem zachowania suwerenności kraju.

Od grudnia 2018 roku trwają intensywne rozmowy pomiędzy Mińskiem a Moskwą w sprawie tzw. głębszej integracji. Stawką jest utrzymanie dotychczasowego rosyjskiego wsparcia i dostaw tanich surowców, ale nie tylko. Rozmowy dotyczą wspólnej waluty, a nawet wspólnych organów władzy.

Białorusko-rosyjskie negocjacje toczą się za zamkniętymi drzwiami i bez konsultacji społecznych. Za sprawą sondażu niezależnego ośrodka Białoruski Warsztat Analityczny Białorusini po raz pierwszy zabrali głos w tej sprawie.

Przeczytaj także: Robert Biedroń: Unia Europejska czeka na sygnał od Łukaszenki

Rzeczpospolita

Zaledwie 1,4 proc. respondentów opowiada się za wstąpieniem Białorusi w skład Federacji Rosyjskiej, tymczasem ponad 75 proc. chce przyjaźnić się z Rosją z otwartymi granicami, bez wiz i służby celnej, ale pozostawać suwerennym niepodległym państwem.

– To pokazuje, że Białorusini, wbrew często wygłaszanym w mediach opiniom, nie będą się cieszyć z ewentualnego wchłonięcia Białorusi przez Rosję. Współpracować z Rosją chcą, ale nie chcą stawać się Rosją – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Andrej Wardamacki, kierownik Białoruskiego Warsztatu Analitycznego, który w czwartek w Studium Europy Wschodniej w Warszawie przedstawił wynik najnowszego sondażu.

Nieco ponad 15 proc. ankietowanych chce połączenia Białorusi i Rosji w ramach związku „dwóch państw”. O tym w zasadzie jest mowa w podpisanym jeszcze w 1999 roku porozumieniu „o utworzeniu Państwa Związkowego Białorusi i Rosji”. Jest tam mowa o wspólnych organach władzy, ale porozumienie nie precyzuje, czy miałoby być dwóch prezydentów, dwa parlamenty i dwa rządy.

Tymczasem poparcie dla integracji z Rosją maleje. Jeżeli we wrześniu 2018 r. za sojuszem ze wschodnim sąsiadem opowiadało się nieco ponad 63 proc. ankietowanych, to rok później taką opinię podzielało nieco ponad 54 proc. Białorusinów. W tym samym okresie przybyło zwolenników zacieśnienia współpracy z Unią Europejską – obecnie co czwarty ankietowany chce, by jego kraj orientował się na Zachód (w styczniu 2019 r. za sojuszem z UE opowiadało się 20 proc. Białorusinów).

– Poparcie dla integracji z Rosją maleje, ponieważ zmieniła się narracja białoruskich mediów, zarówno rządowych, jak i niezależnych, wobec Moskwy. Okazuje się, że rosyjskie media nie mają tu decydującego znaczenia i Białorusini czerpią informacje również z innych źródeł – twierdzi Wardamacki.

Po pięciu latach skomplikowanych negocjacji Białoruś podpisała w środę porozumienie z Unią Europejską o liberalizacji wizowej i readmisji. Mińsk reprezentował szef białoruskiej dyplomacji Uładzimir Makiej, ze strony UE dokument podpisali wicepremier Chorwacji Davor Božinović (od 1 stycznia przewodniczy w UE) oraz komisarz ds. wewnętrznych Ylva Johansson.

To oznacza, że w końcu udało się przełamać impas w sprawie readmisji, na co Mińsk na początku nie chciał się godzić. Zgodnie z postanowieniami Mińsk będzie musiał przyjmować z powrotem nielegalnych imigrantów, którzy dostaną się do UE poprzez terytorium Białorusi. W zamian od czerwca Białorusini będą płacili już nie 60, lecz 35 euro za wydanie wizy Schengen. Za darmo dostaną ją m.in. studenci, naukowcy, uczniowie czy dzieci do 12 lat.

– Władze w Mińsku zmieniły zdanie wobec porozumienia o readmisji z UE z powodu nasilającej się presji Rosji – mówi „Rzeczpospolitej” Aleksandr Feduta, znany białoruski politolog i publicysta. – Mając napiętą sytuację z Moskwą, Mińsk próbuje zacieśniać współpracę z Zachodem – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA