Premier Mateusz Morawiecki odwołał w niedzielę godzinę policyjną w sylwestra. I od razu zapanował chaos. Kilka dni wcześniej rząd wprowadził bowiem zakaz przemieszczania się pomiędzy godz. 19 w sylwestra a 6 rano w Nowy Rok. Wszystko po to, by ograniczyć imprezy – i te zamknięte, i te na świeżym powietrzu. Powód? Covid-19.
Czy premier odwołał zakaz przemieszczania się? – padały pytania. W poniedziałek członkowie rządu wyjaśniali, co Mateusz Morawiecki miał na myśli.
– Godziny policyjnej nie będzie, ale zakaz przemieszczania się będzie obowiązywał – mówił rzecznik rządu na konferencji. Wtórował mu Wojciech Andrusiewicz, rzecznik ministra zdrowia.
Czytaj też:
Sylwester jednak z zakazem. Co zrobi policja?
Premier zawinił, niech naprawia - komentuje Tomasz Pietryga
Skoro jest zakaz, będą też i kary za jego złamanie. Jakie? Od policji grozi pouczenie, mandat do 500 zł albo sprawa w sądzie. Od sanepidu – do 30 tys. zł kary administracyjnej, którą trzeba zapłacić w ciągu siedmiu dni od decyzji o ukaraniu (potem można się odwoływać i czekać na prawomocny wyrok). Kiedy sprawa trafi do sanepidu? Kiedy prześle ją tam policja.
Za co te kary? Krótko mówiąc – za wyjście z domu. Chyba że do pracy, np. taksówkarz, lekarz, pielęgniarka, funkcjonariusz. Jest jeszcze drugi wyjątek: zaspokajanie niezbędnych potrzeb życia codziennego. Czyli?
– Podstawowe zakupy: chleb, masło, leki na alergię, ale już nie alkohol – wylicza adwokat Maciej Gawroński.
Można też bez kary wyjść z psem na spacer. Co się stanie, kiedy do chleba dorzucimy kilka puszek piwa? Nasza potrzeba może nie zostać uwzględniona przez funkcjonariuszy policji i grozi nam kara.
Sprawdziliśmy, jak do sylwestra przygotowuje się policja. Będzie dużo więcej patroli. Z nieoficjalnych informacji wiemy, że policja nie szykuje żadnych specjalnych akcji na imprezowiczów. Co nie oznacza, że kiedy natkniemy się na patrol pod kolumną Zygmunta czy nad Wisłą, nie zostaniemy wylegitymowani i ukarani. Raczej nie będzie jednak nalotów na sylwestrowe domówki, chyba że „uczynny sąsiad na nas doniesie". Tak jak podczas Wigilii na takiej imprezie obowiązuje limit gości: pięciu plus gospodarze. Liczba ta wynika z rozporządzenia rządu z 21 grudnia.
Prawnicy radzą, żeby w razie kontroli na ulicy odmawiać przyjęcia mandatu.
– Nie ma podstawy prawnej do karania za złamanie zakazu wprowadzonego rozporządzeniem – wyjaśnia adwokat Bartosz Przeciechowski.