fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Szwajcarski bank trafiony przez fundusz

Credit Suisse zapowiedział m.in. sporą obniżkę dywidendy i zawieszenie premii dla zarządu na rok
Bloomberg
Credit Suisse ogłosił, że jego strata związana z transakcjami z funduszem Archegos Capital Management wyniesie 4,4 mld franków. Bank szacuje, że jego strata netto za pierwszy kwartał sięgnie 900 mln franków.

Wliczone w nią będą również straty związane z upadkiem Greensill Capital, pożyczkodawcy specjalizującego się w finansowaniu łańcuchów dostaw, z którym Credit Suisse prowadził interesy.

– Poważna strata związana z upadkiem amerykańskiego funduszu hedgingowego jest nie do zaakceptowania. Dostrzegam, że w powiązaniu z niedawnymi problemami dotyczącymi funduszów finansujących łańcuchy dostaw te sprawy wywołały poważne obawy wśród wszystkich naszych udziałowców – stwierdził Thomas Gottstein, prezes Credit Suisse.

Bank zapowiada, że na majowym walnym zgromadzeniu będzie wnioskował o zmniejszenie dywidendy z 0,29 franka do 0,10 franka. Wstrzymany zostanie skup akcji własnych. Zarząd Credit Suisse nie dostanie przez rok premii. Brian Chin, szef banku inwestycyjnego, oraz Lara Warner, dyrektor ds. kontroli ryzyka, stracą swoje stanowiska. China ma zastąpić Christian Meissner, obecny wiceszef banku inwestycyjnego. To już kolejna runda zmian personalnych w Credit Suisse. Do pierwszej doszło w marcu, po skandalu wokół Greensill Capital. Wówczas zawieszono również premię wysokiej rangi menedżerom.

Akcje Credit Suisse początkowo reagowały spadkiem na wtorkowy komunikat banku, ale później zaczęły umiarkowanie rosnąć. Od 29 marca, czyli od momentu, gdy pojawiły się informacje o możliwej dużej stracie związanej z Archegos Capital Management, straciły 19 proc.

– Wszystko to nadeszło w bardzo złym momencie. Teraz bowiem banki powinny przyciągać inwestorów, podnosząc dywidendy, po tym jak regulatorzy poluzowali część restrykcji wprowadzonych na początku kryzysu. Skutki wstrząsu wywołanego przez Archegos stały się koszmarem dla Credit Suisse, a bank musi podjąć właściwe kroki – uważa Naeem Aslam, analityk firmy AvaTrade.

Archegos Capital Management, czyli instytucja finansowa, przez którą Credit Suisse poniósł tak dużą stratę, to nowojorski fundusz typu family office (czyli fundusz formalnie zarządzający tylko pieniędzmi swojego właściciela i jego rodziny) należący do Billa Hwanga. W końcówce marca mocno się on sparzył na akcjach koncernu medialnego ViacomCBS, które ostro traciły, po tym jak koncern ten zapowiedział emisję nowych akcji. Archegos był mocno zlewarowany i gdy doszło do margin call (wezwania do uzupełnienia depozytu), nie był w stanie go spełnić. To stało się sygnałem do wyprzedaży przez banki wartych dziesiątki miliardów dolarów pakietów akcji spółek, na których duże pozycje zajmował Archegos. Doszło wówczas do dużej przeceny m.in. papierów Discovery (właściciela TVN) oraz kilku amerykańskich i chińskich spółek technologicznych. Nie wiadomo, jak duże pozycje zajmował Archegos – jako family office nie musiał składać na ten temat sprawozdań do regulatora. Trudno więc określić, jak duże straty mogą ponieść banki, z którymi robił on interesy. W zeszłym tygodniu pojawiły się szacunki mówiące, że mogą one wynieść łącznie nawet 10 mld dol. Bank Nomura ostrzegł wcześniej, że w jego przypadku strata może sięgnąć 2 mld dol., a Mitsubishi UFJ Securities poinformował, że prawdopodobnie poniesie 300 mln dol. straty w związku ze sprawą Archegosa.

Z nieoficjalnych doniesień wynika, że Goldman Sachs, Morgan Stanley i Deutsche Bank najprawdopodobniej unikną znaczących strat – po nieudanym margin call Archegosa zdołały one odpowiednio szybko sprzedać powiązane z nim pakiety akcji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA