fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Aplikacje/egzaminy

NSA: zdanie egzaminu zawodowego nie gwarantuje wpisu na listę radców prawnych

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Zdanie egzaminu zawodowego nie gwarantuje wpisu na listę radców prawnych – uznał NSA.

Samorząd prawniczy ma prawo weryfikować, czy daną osobę słusznie dopuszczono do egzaminu zawodowego. A jeśli uzna, że popełniono błąd – może odmówić wpisania na listę radców prawnych. Samo zdanie egzaminu zawodowego nie ma znaczenia – wynika z wtorkowych wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Rozpoznawał sprawy dwóch prawniczek, które postanowiły przystąpić do egzaminu zawodowego bez odbycia aplikacji. I choć obie w 2017 r. przebrnęły przez egzaminacyjne sito, radcami nie zostały. Samorząd nie zgodził się wpisać ich na listę.

Zlecenie to też praca

Spór dotyczył m.in. interpretacji art. 25 ustawy o radcach prawnych. Wynika z niego, że do egzaminu radcowskiego bez odbycia aplikacji mogą przystąpić osoby, które po ukończeniu wyższych studiów prawniczych przez okres co najmniej czterech lat przed złożeniem wniosku o dopuszczenie do egzaminu:

– wykonywały na podstawie umowy o pracę lub umowy cywilnoprawnej wymagające wiedzy prawniczej czynności bezpośrednio związane ze świadczeniem pomocy prawnej przez radcę prawnego lub adwokata w kancelarii radcy/adwokata, czy

– były zatrudnione w urzędach organów władzy publicznej i wykonywały wymagające wiedzy prawniczej czynności bezpośrednio związane ze świadczeniem pomocy prawnej na rzecz tych urzędów.

Ewa K., której sprawą zajął się NSA, przez wymagany okres czasu świadczyła pomoc prawną dla Ministerstwa Zdrowia. Tyle że nie na podstawie umowy o pracę a zlecenia. Samorząd uznał więc, że skoro etatu nie miała, art. 25 ust. 2 pkt 4 ustawy o radcach wyklucza możliwość, by została radcą bez odbycia aplikacji.

Innego zdania był NSA. Uznał, że zastosowano zbyt wąską wykładnię, pojęcie zatrudnienia należy rozumieć szeroko – uwzględniając w nim również umowy śmieciowe. Teraz sprawą kobiety ponownie zajmą się władze radcowskie.

Skład sędziowski nie zgodził się ze stanowiskiem Ministerstwa Sprawiedliwości, według którego samorząd prawniczy nie ma uprawnień, by po zdanym egzaminie zawodowym – na etapie wpisu na listę radców – weryfikować, czy dana osoba powinna być dopuszczona do egzaminu zawodowego.

– Podnoszone było, że wydaje się absurdalne, iż dopuszcza się kogoś do egzaminu, po czym można stwierdzić, że przesłanki dopuszczenia nie istniały. Ustawowe regulacje wskazują jednak na takie uprawnienia organów samorządowych – wskazywała sędzia Krystyna Anna Stec w ustnych motywach wyroku.

Organ – paprotka

Z taką interpretacją trudno się zgodzić adwokat Agacie Rewerskiej, która reprezentowała niedoszłe radczynie.

– Wniosek płynący z ustnych motywów uzasadnienia zaskoczył mnie. Jeśli przekonanie NSA zostanie powielone w uzasadnieniu pisemnym, może to prowadzić do stracenia przez rozstrzygnięcia administracyjne dokonywane przez przewodniczących komisji waloru ostateczności. Będą mogły być one ponownie – już po ogłoszeniu wyników egzaminu – weryfikowane. Takie rozwiązanie przeczy podstawowej zasadzie ładu prawnego i podważa zaufanie obywateli do państwa, a jednocześnie przeczy idei i celom otwarcia zawodów prawniczych – mówi mec. Rewerska.

W wyroku NSA uznał też, że łączenie okresów świadczenia pomocy prawnej na podstawie różnych form (zatrudnienie w urzędzie i w kancelarii) w przypadku osób, które przystępują do egzaminu zawodowego bez odbycia aplikacji nie jest możliwe. Zdaniem NSA czteroletni staż musi być spełniony dla każdej z form zatrudnienia odrębnie.

Sygnatura akt: II GSK 1721/18 i 1780/18

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA