fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Sondaż: Polacy nie wierzą we wspólną listę opozycji

PAP, Wojciech Olkuśnik
Grzegorz Schetyna jasno daje do zrozumienia, kto powinien być najważniejszy na opozycji. To nie przybliża perspektyw wspólnej listy.

Po ostrej kłótni między KO a Lewicą w sprawie głosowania nad podziałem środków własnych z UE emocje przycichły, a opozycja skupiła się na wyborach w Rzeszowie, głosowaniach nad RPO, krytyce ministra Czarnka i planach na polityczne wakacje. Ucichły oskarżenia wobec Lewicy o zdradę całej opozycji wypowiadane przez niektórych liderów KO. Dodatkowo Platforma praktykuje ostatnio kult cargo, spodziewając się, że z nieba spadnie Donald Tusk. W polu więc palone są ognie, by się skacząc – broń Boże – nie pomylił i nie wylądował na nie swoim kampusie.

Na oko wszystko więc wygląda nie najgorzej, a ewentualne kłótnie zamiatane są pod dywan. Ale czy elektorat w to wierzy? A może zależy to tylko i wyłącznie od politycznych sympatii respondenta?

W sondażu IBRiS, który zamówiła „Rzeczpospolita", postanowiliśmy zbadać opinie na temat perspektyw współpracy partii opozycyjnych. Odpowiedzi są zdroworozsądkowe. Największa grupa – 37,3 proc. badanych – uważa, że nic nie jest przesądzone: partie opozycji dogadać się mogą, ale nie jest to pewne.

Najbardziej zdezorientowani są wyborcy PO, aż 62 proc. uważa, że możliwe są różne scenariusze. Za to wyborcy PiS najbardziej wierzą w to, że opozycja jest tak pokłócona, że żadnego sojuszu z tego zbudować się nie da – myśli tak 58 proc. respondentów, którzy w ostatnich wyborach głosowali na partię Kaczyńskiego. To zapewne odwrotna strona silnej wiary w sprawczość i omnipotencję prezesa PiS, ale przekonanie o skłóceniu opozycji jest wyraźne i nie da się pominąć.

Tym bardziej że z kolei przekonanie o możliwości powstania wspólnej listy czy też bloku partii opozycyjnych podziela niewielki odsetek badanych, także tych głosujących na opozycję: 18 proc. wyborców PSL, 15 proc. wyborców KO, 13 proc. wyborców PiS i zaledwie 5 proc. głosujących na Lewicę. Biorąc pod uwagę niedawne deklaracje polityczne liderów Lewicy, może to oznaczać, że ich wyborcy przyzwyczaili się już do myśli o samodzielności i nie uśmiecha się im idea wspólnej listy opozycji spod znaku „anty-PiS".

Zwłaszcza że znowu modny wśród niektórych platformersów Grzegorz Schetyna mówił bardzo jasno we środę w Radiu Zet: „PO musi budować szerokie porozumienie i być najważniejszą częścią opozycyjnej układanki przed wyborami". Ciekawe, czy ten plan spodoba się innym partiom na opozycji?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA