fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Michał Szułdrzyński: Moralny szantaż i przegrana

Borys Budka
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Platforma Obywatelska, która w sondażach regularnie przegrywa już z Szymonem Hołownią, nie jest hegemonem opozycji i jej działania są zwyczajnie nielogiczne.

Obserwując wściekłość polityków Platformy i życzliwych jej komentatorów na Lewicę, która spotkała się z premierem, by negocjować warunki poparcia dla ratyfikacji Europejskiego Funduszu Odbudowy, widać wyraźnie zarysowujący się konflikt na opozycji. Na dziś wygląda na to, że to Platforma popełniła błąd, samodzielnie pakując się w tarapaty. A oskarżanie Lewicy o to, że przyczynia się do demontażu demokracji przez PiS, jest absurdalne z kilku powodów.

Po pierwsze, zakłada, że opozycja zawsze i w każdej sprawie powinna być przeciw rządowi i PiS. Przyjęcie takiej reguły byłoby dla państwa druzgocące, bo oznaczałoby, że nawet w sprawach, w których rząd ma rację, trzeba być przeciw.

Po drugie – oskarżanie lewicy o zdradę. Z wypowiedzi polityków PO wynika, jakoby ich dotychczasowe działania uniemożliwiły PiS przejęcie TK czy SN, zablokowały upolitycznienie telewizji publicznej, prokuratury i kolejnych instytucji państwa czy wreszcie odwołanie rzecznika praw obywatelskich. Owszem, Platforma protestowała przeciw temu, ale nie była w stanie się temu przeciwstawić. Jej polityka w ostatnich latach sprowadzała się do dawania świadectwa – często słusznemu – sprzeciwowi wobec coraz bardziej autorytarnych zapędów PiS. To jednak nie oznacza, że Lewica, która również protestowała, negocjując w jednej sprawie, żyruje całą wcześniejszą politykę PiS.

Szantaż moralny ze strony PO jest nielogiczny. Ale jest też niezrozumiały dla dużej części wyborców. I tu punkt trzeci: może i byłby skuteczny, gdy PO była hegemonem opozycji. Ale dziś musi walczyć o trzecie miejsce. W ostatnim badaniu IBRiS Polska 2050 Szymona Hołowni (17 proc.) po raz kolejny przegoniła Koalicję Obywatelską (16 proc.). Lewica dostała 10 proc. W sytuacji, w której zarówno Hołownia, jak i Lewica chcą Fundusz Odbudowy pod pewnymi warunkami poprzeć, sprzeciw PO wcale tak logiczny nie jest. Zresztą za odrzuceniem w Sejmie ratyfikacji jest niecałe 3 proc. ankietowanych. Badania pokazują zaś, że nawet wyborcy nielubiący PiS są Platformą znużeni. Nawet jej własny elektorat nie uważa PO za autorytet w sprawach pandemii ani nie wierzy w to, że w obecnej sytuacji poradziłaby sobie lepiej.

Być może mamy powtórkę z zeszłego lata, gdy po przegranej Rafała Trzaskowskiego Platforma w większości odmówiła udziału w zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy. Dzięki temu zwróciła się do radykalnego elektoratu, który w czasie kampanii mógł być trochę zagubiony pojednawczym tonem Trzaskowskiego. Zresztą właśnie dzięki niemu – i dzięki pomysłowi zakończenia wojny Tuska z Kaczyńskim oraz nowej jakości, jaka się pojawiła w narracji Trzaskowskiego o Nowej Solidarności – kandydat opozycji osiągnął najlepszy wynik ze wszystkich wyborów, które odbyły się po przejęciu władzy przez PiS. Wracając do wcześniejszego modelu opozycyjności, PO szybko roztrwoniła swój kapitał.

Wiele wskazuje, że Platforma uważała, że odrzuci Europejski Fundusz Odbudowy, a potem z pozycji siły będzie negocjować z PiS poparcie w kolejnym głosowaniu. Tyle tylko, że taki ruch uniemożliwili jej Hołownia i Lewica. Cóż, czasem są w polityce sytuacje, w których się przegrywa. W których nie ma dobrego ruchu. I w takiej sytuacji znalazła się dziś właśnie liberalna opozycja skupiona wokół PO. Odreagowywanie politycznych traum może polepszyć samopoczucie liderów, ale niekoniecznie zwiększy poparcie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA