fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Zuzanna Dąbrowska: Oddolny ruch od góry budowany

Fotorzepa/ Jakub Czermiński
Zamiast budować lepszej jakości partie, co i rusz różni outsiderzy polityki powołują do życia byty, które mają partiami nie być. Po wstępnym sukcesie owe byty znikają.

Szymon Hołownia miał bardzo dobrą kampanię, konsekwentny program, dobry PR, niezły język komunikowania się z wyborcami i przyzwoity wynik – jako trzeci w stawce. Ale nie da się robić polityki, jednocześnie jej nie robiąc i udając, że się politykiem nie jest. Chyba że ruch społeczny buduje się sam – na barykadach albo w marszach milionów. Bo odgórnie oddolnego ruchu zbudować także się nie da. A już na pewno nie z perspektywą 30 lat starań.

Wizja jest dość romantyczna: „My, obywatele, w odróżnieniu od nich, polityków, wiemy, co jest dobre dla ludu, i jeśli tylko na nas zagłosujecie, to wprowadzimy parę prostych rozwiązań, które wszystkie sprawy szybko załatwią. Bo my jesteśmy uczciwi – a oni nie”. I jest to manifest prawdziwej postpolityki, która bazuje na rozczarowaniu demokracją parlamentarną, stającą w jednej parze do mazura z gospodarczym kapitalizmem.

No bo skoro przypływ demokracji i pieniądza miał podnosić wszystkie łodzie, to dlaczego z byle powodu zaczynamy tonąć? I okazuje się, że nie ma służby zdrowia, że oszukują nas banki, że wciąż bardziej i bardziej rośnie przepaść między biednymi i bogatymi? Skoro winny nie jest system, to chyba ludzie? Jacy ludzie? Ci, którzy podejmują decyzje, czyli politycy. To oni oddają wszystko miliarderom w zamian za kasę na kampanię i poparcie. To oni nie rozumieją potrzeb prostego człowieka. I wtedy na scenę wkracza Bezpartyjny, a pierwsze, co mówi, to to, że jest bezpartyjny i zbuduje ruch, np. Palikota. Albo Hołowni.

Nie odmawiam Szymonowi Hołowni zdolności i prawa do budowania czego tylko zechce na scenie politycznej (aby w granicach prawa). Ale nie wierzę, że bajka o bezpartyjnym uprawianiu polityki kiedykolwiek poza czasem wielkich rewolucji może się ziścić.

Partie polityczne w Polsce, tak jak i życie publiczne, są bardzo marnej jakości. Nie trzymają standardów, nie budują własnej mądrej poprawności i uprawiają selekcję negatywną. Więc ludzie ich nie lubią. Ale ruch społeczny bez społeczeństwa przejętego chęcią walki z niesprawiedliwością – społeczną, rasową czy jakąkolwiek inną – będzie tylko (albo aż) kolejną partią. A zresztą nawet prawdziwy ruch, kiedy tylko opadnie kurz – jeśli przetrwa – wejdzie do parlamentu i też zamieni się w partię – albo skona.

Szymon Hołownia – nie wprost – poparł Rafała Trzaskowskiego. Otworzył tym sobie i swoim ludziom drogę do polityki trochę bliższej niż ta w roku 2050. Ma do tego prawo – ciężko popracował w kampanii. Ale nie jest ani Gandhim, ani Mandelą. A większość Polaków bardziej tęskni za gomułkowską małą stabilizacją niż za trzymaniem się za ręce i śpiewaniem podniosłych pieśni o Wspólnocie. Jakakolwiek by ona była.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA