fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy Rzeczpospolitej

Powinniśmy zwiększać efektywność wydatków na ochronę zdrowia

materiały prasowe
Choroby cywilizacyjne to impuls do przeorganizowania służby zdrowia w kierunku medycyny opartej na wartości – podkreśla Sabina Sampławska, partner KPMG w Polsce.

Jak wygląda branża medyczna w Polsce pod względem wydatków na służbę zdrowia?

Sabina Sampławska: Zgodnie z przewidywaniami Fitch Solutions wydatki na ochronę zdrowia w Polsce wzrosną do 228 mld zł w 2024 r. Należy się spodziewać wyższego wzrostu w sektorze publicznym. Wpływ zwiększonych wydatków na realną poprawę jakości opieki zdrowotnej będzie w dużej mierze zależał od powodzenia zmian proponowanych w NFZ (m.in. wzrost jakości świadczeń zdrowotnych, mniej obciążeń administracyjnych dla lekarzy). Jak mówi się głośno od wielu lat, wydatki na opiekę zdrowotną w Polsce są wciąż na niskim poziomie w stosunku do innych krajów UE, w przeliczeniu do PKB.

Jak sytuację zmienia Covid-19?

Z jednej strony ostro podkreślił znane wcześniej bolączki w systemie opieki zdrowotnej. Z drugiej miniony rok to przede wszystkim presja na zwiększanie wydatków bezpośrednio na walkę z koronawirusem i presja płacowa wśród pracowników służby zdrowia. W dłuższej perspektywie nie należy się spodziewać obniżenia płac w tym sektorze, tym bardziej że personelu medycznego w Polsce brakuje. Paradoksalnie, pandemia mogła być czynnikiem pomagającym w reformie sektora ochrony zdrowia w Polsce. Jednak nie wydaje się, że ta szansa została wykorzystana w pełni, poza pojedynczymi obszarami.

Z jakimi wyzwaniami zmagać się będzie system opieki zdrowotnej po pandemii?

Z istniejącymi już wcześniej, takimi jak starzenie się populacji, rosnące obciążenie chorobami cywilizacyjnymi, niewystarczające wydatki, brak kadr i infrastruktury. Szacuje się, że do 2030 r. na całym świecie zabraknie ponad 18 mln pracowników służby zdrowia. Niewątpliwie Polska już dziś jest dotknięta tym problemem, a luka w zapotrzebowaniu na personel medyczny prawdopodobnie pogłębi się w wyniku Covid-19. Wydaje się, że cyfryzacja branży może być niezwykle ważna w radzeniu sobie z niedoborem personelu medycznego.

Pandemia nadała cyfryzacji tempo?

Tak, pandemia przyspieszyła rozwój i zastosowanie telemedycyny i teleopieki. Rozwiązania, do których musieliśmy przekonać się nagle

w 2020 r., pozostaną częścią krajobrazu usług medycznych i będą coraz bardziej powszechne. Dzisiaj wiele osób rozumie, że cyfryzacja może pomóc w efektywnej reorganizacji tradycyjnych metod świadczenia opieki zdrowotnej. Do tej pory przyzwyczajeni byliśmy do systemu, który miał leczyć ludzi w sytuacjach kryzysowych w szpitalach. Technologie będą wspierać systemy nakierowane na profilaktykę i aktywne leczenie ludzi w domu, lub w jego pobliżu.

Na jakim etapie jesteśmy, jeśli chodzi o tę cyfryzację?

Na pewno należy cieszyć się, że projekty cyfryzacyjne na naszym podwórku, takie jak Internetowe Konto Pacjenta, e-recepty, e-zwolnienia czy e-skierowania, zostały wdrożone i można z nich korzystać w pandemii.

W toku są kolejne, np. Elektroniczna Dokumentacja Medyczna, która ma być wprowadzona we wszystkich placówkach w Polsce. Dalszy postęp w cyfryzacji procesów w medycynie wymaga inwestycji, jednak Polacy są już gotowi i mają prawo spodziewać się prawdziwej cyfrowej rewolucji.

Z drugiej strony, pewną barierą rozwoju mogą być wymagania sprzętowe. Trzeba sobie zdać sprawę, że nie każdy w Polsce ma smartfona czy inne urządzenie, na którym można instalować aplikacje pomocne w teleporadach i monitoringu stanu zdrowia.

Cyfryzacja jest koniecznością, o ile myślimy o realnej poprawie jakości opieki nad pacjentem. Optymalizacja procesów uzyskana przy wsparciu technologicznym to jeden aspekt. Innym jest wykorzystywanie danych o chorobach i pacjentach do diagnostyki, badań i poszukiwania nowych leków. Spójrzmy na Izrael, który jest liderem, jeśli chodzi o szczepienia na Covid-19. Błyskawiczna realizacja programu szczepień była możliwa dzięki współpracy z producentem szczepionki. Izrael otrzymał większą liczbę szczepionek w zamian za dostęp do niektórych danych o rozwoju pandemii. Dzięki temu koncern Pfizer otrzymał możliwość analizy skuteczności swojej szczepionki w stopniu, w jakim nie było to możliwe na podstawie samych tylko badań klinicznych. Takie ustalenia były możliwe, bo Izrael jest przygotowany cyfrowo do zbierania i analizowania danych o pacjentach. Dane są też kluczowe dla wykorzystania sztucznej inteligencji, która wspiera m.in. diagnostykę i poszukiwanie nowych leków. Sztuczna inteligencja potrzebuje danych, stąd stopień cyfryzacji systemu ochrony zdrowia może powiększać różnice między krajami w wykorzystaniu nowych technologii. Polska powinna zrobić wszystko, by przyspieszyć swoją gotowość do wdrażania nowych rozwiązań w oparciu o big data.

Jakie są prognozy dotyczące sposobu leczenia, rozwoju leków i terapii? Czy choroby cywilizacyjne będą coraz powszechniejsze?

Z całą pewnością choroby cywilizacyjne to jedno z najbardziej istotnych wyzwań dla służby zdrowia. Systemowo jest to impuls do przeorganizowania służby zdrowia w kierunku medycyny opartej na wartości (ang. value based healthcare). Powinno nam zależeć na zwiększaniu efektywności ponoszonych wydatków na ochronę zdrowia i wdrażaniu rozwiązań, gdzie weryfikowane są rezultaty terapii. Value based healthcare jest szansą dla Polski i innych starzejących się społeczeństw. Oczywiście to podejście wymaga zmiany modeli współpracy z producentami leków i dostawcami opieki medycznej.

A co z partnerstwem publiczno-prywatnym? W medycynie do tej pory o takiej formule mówiło się rzadko, a ona podobno wiąże się z szeregiem korzyści. Jak konkretnie może wyglądać takie partnerstwo i jakie inne podmioty powinny w nim uczestniczyć? Sektor naukowy?

Uczelnie są kluczowe dla innowacji. Proszę spojrzeć na AstraZeneca i współpracę z Uniwersytetem Oksfordzkim przy tworzeniu szczepionki. Polski potencjał w zakresie kadry naukowej jest niekwestionowany, a przemysł farmaceutyczny ma wiedzę co do efektywnego sposobu współpracy z uczelniami. Przykładów takiej współpracy, również w Polsce, jest dużo. Wsparcie takiej współpracy w każdej formie powinno być priorytetem polityki stawiającej na innowacje.

Nacisk na rozwój programów partnerstwa publiczno-prawnego jest dobrym kierunkiem. Publiczna służba zdrowia nie jest w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb pacjentów związanych z opieką zdrowotną.

Część świadczeń, w teorii bezpłatnych, wiąże się z długotrwałym oczekiwaniem i pacjenci są zmuszeni korzystać z odpłatnych rozwiązań. Posiłkowanie się sektorem prywatnym, również w formie PPP, jest odpowiedzią na bolączki związane z finansowaniem rozwoju czy efektywnym zarządzaniem placówkami medycznymi.

Na koniec przejdźmy jeszcze do farmacji. Polska znajduje się w ścisłej europejskiej czołówce pod względem spożycia leków bez recepty i suplementów. Polacy są mocniej schorowani niż średnio obywatel UE, czy przyczyny leżą gdzie indziej?

Kwestia wysokiego spożycia suplementów diety jest rozpoznawalnym problemem. Unikajmy jednak uproszczeń i moim zdaniem raczej należałoby przeprowadzić rzetelne badania, z czego to nadmierne spożycie wynika, zanim podejmie się poważne decyzje w zakresie regulacji rynku.

Rozważne regulacje tego segmentu rynku są potrzebne i oczekiwane. Jednak powinniśmy też docenić wagę odpowiedzialności każdego pacjenta za to, by zapoznać się z informacją o produkcie, skonsultować, gdy trzeba,ze specjalistą i podjąć decyzję co do stosowania danego leku czy suplementu.

Sabina Sampławska, partner w KPMG w Polsce. Dołączyła do działu doradztwa podatkowego KPMG w 2004 r. W latach 2012–2013 zdobywała doświadczenie w globalnym zespole w londyńskim biurze KPMG. W 2016 r. została liderem doradców dla sektora life sciences. Doradzała przy realizacji licznych inwestycji w Polsce i pomagała przy procesach restrukturyzacyjnych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA