Tzw. bostonka najczęściej atakuje dzieci w żłobkach i przedszkolach. Maluchy zarażają się nią od siebie błyskawicznie. Nie ma obowiązku zgłaszania przypadków bostonki do Inspekcji Sanitarnej, więc nie ma oficjalnych danych odnośnie liczby zarażonych. Placówki ostrzegają jednak rodziców przed panującym wirusem – donosi onet.pl.

Chorobę bostońską wywołują wirusy Coxsackie z rodziny enterowirusów. Najczęściej atakuje dzieci poniżej 10 roku życia, ale może dotknąć też dorosłych.

Pierwszymi symptomami choroby są zmęczenie, ból gardła, gorączka, brak apetytu, ogólnie złe samopoczucie, niekiedy nudności i wymioty. Po 2-3 dniach na stopach, dłoniach i w obrębie jamy ustnej pojawiają się wypryski.

Wysypka może pojawić się też na pośladkach, genitaliach i w pachwinach. Wypryski w pierwszej fazie są bardzo podobne do pęcherzy surowiczych występujących w przebiegu ospy, dlatego te choroby są ze sobą mylone.

Chorobie towarzyszy ogólnie złe samopoczucie, pęcherze surowicze w gardle i jamie ustnej często przekształcają się w owrzodzenia i nadżerki, powodując ból przy przełykaniu.

Choć lekarze obserwują obecnie więcej przypadków choroby bostońskiej niż jeszcze 10 lat temu, to uspokajają, że najczęściej nie jest ona groźna.

Choroba trwa 10 dni i nie wymaga specjalnego leczenia. Wystarczy łagodzenie objawów. W przeciwieństwie do ospy wietrznej może atakować organizm wielokrotnie. Jedno zachorowanie nie uodparnia na kolejne.

Na bostonkę nie ma szczepionki, ale można zmniejszyć ryzyko zachorowania. Najważniejsze jest zachowanie odpowiedniej higieny. Wirus przenosi się drogą pokarmową i kropelkową. Konieczne jest częste mycie rąk, nie wolno natomiast korzystać z tych samych naczyń i sztućców. Przestrzeganie tej drugiej zasady w przypadku dzieci może być dość trudne. Maluchy chętnie dzielą się ze sobą jedzeniem i piciem nie zważając na ryzyko zarażenia się.

Najwięcej zachorowań na bostonkę jest wczesną jesienią. Zimą przypadki choroby zdarzają się sporadycznie.

Choroba bostońska u dzieci ma łagodniejszy przebieg, niż u dorosłych. Choć często bywa mylona z ospą wietrzną, to dzieje się też  na odwrót, dlatego zawsze w przypadku złego samopoczucia i wysypki dziecko powinien obejrzeć lekarz.

Obco brzmiąca nazwa choroby budzi obawy wielu rodziców, jednak nie jest to nowa przypadłość. Lekarze identyfikują ją pod nazwą: zespół dłoni, stóp i ust, co najtrafniej oddaje charakter choroby.

Nazwa „choroba bostońska” pochodzi od miejsca, gdzie doszło do jednej z największych jej epidemii.