W środę odbywa się pierwsze w tym roku spotkanie w tej sprawie w ramach Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia.

Resort zdrowia proponuje, by coroczna lipcowa waloryzacja płac została przesunięta na styczeń 2027 r., co w praktyce oznaczałoby brak podwyżek w 2026 r. Dodatkowo wzrost minimalnych wynagrodzeń miałby zostać powiązany ze wzrostem płac w sferze budżetowej, a nie – jak dotychczas – z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. Przy planowanym 3-proc. wzroście płac w „budżetówce” oznaczałoby to jedynie waloryzację inflacyjną.

Czytaj więcej

Reforma szpitali stoi w miejscu? Ekspert nie ma wątpliwości

Medycy sprzeciwiają się pomysłom Ministerstwa Zdrowia

Strona związkowa stanowczo sprzeciwia się takim rozwiązaniom. – Nie zgadzamy się na dowolne odbieranie lub obniżanie gwarantowanej waloryzacji wynagrodzeń – podkreśla Maria Ochman z NSZZ „Solidarność”. Jej zdaniem rząd, zamiast prowadzić merytoryczną debatę o finansowaniu systemu, przerzuca odpowiedzialność na pracowników. Związkowcy przypominają, że sprzeciw wobec tej narracji wyrażały także samorządy zawodów medycznych.

Choć dzisiejsze posiedzenie prezydium zespołu trójstronnego raczej nie przyniesie przełomu, napięcie rośnie. Zarówno związki, jak i pracodawcy ostrzegają, że szukanie oszczędności kosztem etatowych medyków, przy braku realnych zmian dotyczących kontraktów, może zagrozić stabilności społecznej w ochronie zdrowia.

Czytaj więcej: Rząd chce zmienić zasady podwyżek dla medyków. Ci nie wykluczają sprzeciwu na ulicy