Podobne rozwiązania stosuje się już w USA
Doktor Tomasz Wójcikiewicz – neurochirurg , który przyglądał się podobnym zajęciom w USA – tłumaczy szerzej, jak tego typu zajęcia wyglądają w Stanach Zjednoczonych. – Nic nie zastąpi kontaktu z chorym, dlatego w trakcie zajęć klinicznych najlepiej mieć do czynienia z różnymi przypadkami pacjentów. Tego nic nie zastąpi, ale aktorzy odpowiednio przeszkoleni potrafią przygotować studentów na różne sytuacje i tu się zgodzę, że jest dla takich zajęć miejsce. Odgrywanie różnych ról i sprawdzanie czy student/studentka zadają prawidłowe pytania i prawidłowo badają, a nie symulowanie choroby, jest tu wyzwaniem.
Ja spotkałem się z aktorami symulującymi choroby w trakcie jednego z moich egzaminów nostryfikacyjnych do USA. Nazywał się USMLE STEP 2 CS – tłumaczy.
Wójcikiewicz opowiada, że musiał zbadać, zebrać wywiad i opisać dziesięciu chorych. Odbywało się w określonych ramach czasowych. – Symulujące chorych osoby też oceniają każdy mój ruch i moje zachowanie. Więc idea takiego aktora to nie symulowanie choroby (to może 10 proc. ich roli), ale odpowiednie odpowiadanie na pytania studenta. Sprawdzanie, czy zadał wszystkie pytania, jakie powinien zadać w przypadku prezentowanych dolegliwości – wspomina. – Czasami była to próba odwrócenia uwagi i sprowadzenia rozmowy na inny tor (jak w zwykłym życiu). Czasami słowotok bez sensu, który student musi przerwać, bo straci czas. Czasami symulują chorobę psychiczną. Jeżeli wchodzę do takiego pokoju i wita mnie wkurzony gość, który mówi, że już pięć godzin czeka na SOR, to muszę odpowiednio zareagować. Czasami udają depresję. Czasami trzeba ich najpierw uspokoić lub podać chusteczkę, jeżeli płaczą. To było bardzo ważne, jeżeli wszedłbym do pokoju i tam byłaby płacząca kobieta, to muszę zaoferować jej chusteczkę, bo od razu byłyby punkty ujemne. Na końcu trzeba było podsumować, co się stwierdziło w badaniu, co się podejrzewa i jakie badania będą zlecone. Trzeba się było zapytać, czy „pacjent” ma jakieś pytania (oni zawsze mieli przygotowane ) i na nie też odpowiedzieć – wyjaśnia.
Po części teoretycznej studiów – zwykle przez pierwsze dwa lata – jest przedmiot propedeutyka medycyny i myślę, że to w tym okresie kontakt studentów z takimi specjalnie przeszkolonymi aktorami byłby bardzo przydatny w ich dalszej pracy.