Od czasu publikacji niesławnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego terminacja ciąży z powodu wad płodu jest przestępstwem. 


– Zgodnie z art. 25 kodeksu etyki lekarskiej lekarz jest zwolniony z dochowania tajemnicy lekarskiej, jeśli zobowiązują do tego przepisy prawa. Dziś terminacja ciąży na jakimkolwiek etapie i bez względu na występujące wady jest przestępstwem. Formalnie rzecz biorąc, lekarz powinien odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej, co może mieć dla pacjentki negatywne konsekwencje i sprawi, że kobiety będą ten fakt ukrywać. Zgodnie z etyką w sytuacji, gdy lekarz nie może pomóc kobiecie w ciąży obciążonej wadami genetycznymi, ma obowiązek wskazać jej inne placówki, w których może się diagnozować, jak i terminować ciężko chorą ciążę, na przykład zagraniczne – komentuje dr n. med. Maciej Jędrzejko, ginekolog.


Czytaj więcej

Rząd PiS chce rejestrować wszystkie ciąże w Polsce

Czytaj więcej

Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie aborcji w Polsce

Zdaniem pytanego przez „Rzeczpospolitą” lekarza, który chce pozostać anonimowy, ginekolodzy, w celu ochrony kobiet przed negatywnymi konsekwencjami, często utajają fakt dokonania aborcji.


Tajemnicą zawodową zobowiązani są psychoterapeuci, pracujący z kobietami, które już poddały się zabiegowi terminacji ciąży lub dopiero to planują.

– Taka informacja nie zwalnia z tajemnicy zawodowej. Tylko obowiązek prawny może ją uchylić, a jest on nakładany ustawą, jak w przypadku niektórych form przemocy w stosunku do małoletnich. Psycholog musi się kierować dobrem pacjenta. Jeśli przychodzi do nas ze świadomością, że nie może mówić o wszystkim, to nie jesteśmy w stanie mu efektywnie pomagać. Zgłoszenie na policję, że nasza klientka dokonała aborcji lub zamierza to zrobić, byłoby sprzeczne z etyką. Miałoby to negatywny wpływ na przebieg terapii i zdrowie klienta – tłumaczy Marta Laskowska-Nowara, psycholog.


Sprawa zakrawa także o kwestie ochrony prywatności. – Fakt dokonania aborcji jest informacją o stanie zdrowia. Ta jest zaliczana do katalogu danych osobowych zgodnie z art. 9 RODO i podlega ochronie – wyjaśnia Przemysław Zegarek, ekspert z zakresu ochrony danych osobowych. Zwraca on uwagę na pomysł utworzenia tzw. rejestru ciążowego. 


– Aby był legalny, zgodnie z RODO wymaga właściwego zabezpieczenia i ochrony. Co więcej, był już wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku (K 33/13), w którym TK stwierdził jednoznacznie, że zakres danych, jakie mogą być zbierane w rejestrach medycznych, może wynikać tylko z odpowiedniej ustawy, a takiej nie ma – komentuje.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Swój sceptycyzm względem rejestru wyraził także doktor Jędrzejko. – Obawy, że „rejestr ciąż” stanie się narzędziem inwigilacji i ścigania kobiet dokonujących aborcji zarówno za granicami Polski, jak i w polskim „podziemiu aborcyjnym”, są uzasadnione. Wystarczy, że sąsiedzi zauważą, że brzuch był i go nie ma i zgłoszą sprawę do prokuratury. Władza będzie tylko musiała odfiltrować z bazy danych hasło „dokonała aborcji” i informacja będzie podana na talerzu. To będzie generowało spiralę kłamstwa. Większość pacjentek nie powie lekarzowi prawdy albo w ogóle się nie zgłosi na badania co będzie miało tragiczne konsekwencje dla zdrowia polskich kobiet zarówno w krótkiej, jak i długiej perspektywie – krytykuje.