Ostatnie stanowisko LSO w sprawie braku nominacji na wyższe szczeble prokuratury pokazuje, że coś w tej nowej prokuraturze trzeszczy. O co chodzi?
To nie jest konflikt przełożeni – prokuratorzy, ale coś poważniejszego: brak transparentnej polityki kadrowej prokuratury. Ten brak wynika przede wszystkim z przepisów obecnej ustawy – Prawo o prokuraturze, które pozwalają przyjmować wnioski awansowe prokuratorów bez jakiejkolwiek procedury sprawdzającej ich wiedzę, jakość pracy czy specjalizowanie się na przykład w ściganiu cyberprzestępczości. Zasadne jest pytanie: co jest tego powodem? Odpowiedź brzmiałaby: ukształtowanie przepisów ustrojowych prokuratury. Taka odpowiedź jednak nie rozwiązałaby problemu. Uważam, że nie trzeba czekać na zmianę ustroju prokuratury, ponieważ dużo można zrobić w oparciu o obecne rozwiązania normatywne. Na przykład wprowadzić transparentną procedurę konkursową, jawną i dla środowiska prokuratorskiego, i dla obywateli. Przeprowadzenie takich konkursów nie wynika z ustawy i nie jest w jej świetle wymagane, ale też nie jest sprzeczne z żadnym przepisem. Gdyby wnioski prokuratora krajowego dotyczyły osób, które zostały poddane takiej procedurze, byłaby to nowa jakość. Do tego kroku gorąco zachęcam.
Czytaj więcej
Emblematu stowarzyszenia nie noszę w klapie, jestem prokuratorem krajowym wszystkich prokuratorów, lecz te zasady, które Lex Super Omnia wyznaje, s...
LSO zaapelowała także do prokuratora krajowego o obronę niezależności prokuratorów po atakach medialnych kierowanych głównie przez polityków po umorzeniu jednej z ostatnio głośnych spraw...
Tak, i uważam, że było to jedno z najważniejszych naszych stanowisk w ostatnich miesiącach. Przekonanie, że prokurator musi być niezależny i odporny na oczekiwania polityków, jak prowadzić postępowanie i jak je zakończyć, to jeden z kamieni węgielnych Stowarzyszenia Prokuratorów LSO. Prokurator musi być wierny swojemu sumieniu i na podstawie swojej najlepszej wiedzy ocenić sprawę. Pani pyta o sprawę „dwóch wież”. Był to modelowy przykład ataku na prokuratora za to, że nie spełnił oczekiwań świata polityki czy mediów, ale orzekł tak, jak należało – niezależnie. Ponieważ niektóre niegodne wpisy w mediach społecznościowych pochodziły od dziennikarzy, pozwoliłem sobie wówczas skomentować, że wielu z nich myli pojęcia: „rozliczenie” oraz „sumienne rozpoznanie sprawy”.
LSO skrytykowało także w części zmiany w procedurze karnej. Nie zgadzacie się z MS?
Szereg propozycji nowelizacji k.p.k. oceniliśmy pozytywnie. Nie sposób w naszej rozmowie odnieść się do wszystkiego, ale wskażę, że ustawodawca w projekcie zmian k.p.k. przygotował rozwiązania usprawniające pracę prokuratorów i szybkość postępowania przygotowawczego, na przykład nowe brzmienie art. 310 § 2 k.p.k., dzięki któremu śledztwa powyżej roku przedłużałby już nie prokurator nadrzędny, ale prokurator bezpośrednio przełożony. Naszym czytelnikom, nieobeznanym z procedurą, wyjaśnię, że decyzję podejmowałby na miejscu szef jednostki, a akta nie musiałyby jechać dalej. Były też jednak rozwiązania bardzo złe, ze zmianą definicji podejrzanego w art. 71 § 1 k.p.k. na czele, zgodnie z którą za podejrzanego uważa się już osobę, wobec której podjęto czynności ukierunkowane na jej ściganie (na przykład sprawdzenie wykazu rozmów jeszcze przed wydaniem postanowienia o przedstawieniu zarzutów). Skutki byłyby fatalne: podejrzany jako strona postępowania przygotowawczego pojawiłby się już na samym jego początku, co niweczyłoby spójny podział na fazy „w sprawie” oraz „przeciwko”. Przykładowo: konieczność stosowania przepisów dotąd mających zastosowanie tylko do tej drugiej fazy uniemożliwiałaby podjęcie umorzonego postępowania (co jest codzienną praktyką) inaczej niż poprzez wniosek do prokuratora generalnego. Te przepisy sparaliżowałyby pracę organów ścigania, nic zatem dziwnego, że całe środowisko zgodnie je krytykowało.
Czytaj więcej
Zarząd Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex Super Omnia” negatywnie ocenia brak nominacji na wyższe stanowiska służbowe w Prokuraturze.
Część prokuratorów z dawnego LSO doczekała się awansów. Skąd teraz ten opór?
„Część prokuratorów z dawnego LSO”? Początek pytania sugeruje, że wnioski awansowe dotyczyły w większości członków naszego stowarzyszenia. Nie znam danych prokuratorów objętych wnioskami, ale z rozmów z koleżankami i kolegami z LSO, którzy z reguły wiedzą, czy jest rozpatrywany ich awans, wynika, że bezwzględna większość osób objętych tymi „zamrożonymi” wnioskami to prokuratorzy niezrzeszeni, często z kilkunastoletnim stażem pracy. Drugą część pytania Pani Redaktor o „opór” rozumiem jako pytanie o brak procedowania przez prokuratora generalnego wniosków awansowych złożonych przez prokuratora krajowego. Właśnie ta przewłoka legła u podstaw ostatniego stanowiska LSO. Oczywiście odpowiedzi na pytanie o jej przyczyny zwyczajnie nie znam. Wyjdę zatem od skutków, ponieważ to właśnie na skutki kładło nacisk środowisko. Wielu prokuratorów objętych wnioskami już wykonuje obowiązki służbowe w jednostkach wyższego rzędu, na tytuły których czekają. Są do nich często delegowani, co nie jest dobre. Prokurator delegowany nie ma stabilizacji zawodowej, można go przecież z delegacji odwołać. Jest na etacie jednostki macierzystej, ale w niej nie pracuje, co powoduje większe obciążenie kolegów z tej jednostki niższego rzędu. Jako LSO zawsze krytykowaliśmy niekiedy wieloletnie delegacje prokuratorów, bez nadawania im tytułów, krytykujemy to także obecnie. To było meritum naszego stanowiska.
Czy to oznacza, że chętnych do awansu jest więcej?
Nie ma czegoś takiego jak więcej chętnych, bo pula etatów jest taka sama. Brak nominacji powoduje nieuwalnianie etatów w prokuraturze niższego szczebla, w tym w rejonach. Jaki może być tego skutek? Na przykład taki, że zaraz będziemy mieć asesorów bez wotum, czyli prawa do wykonywania czynności prokuratorskich, bo nie będzie ich jak powołać na pierwsze prokuratorskie stanowisko.
Nie podoba nam się także sytuacja finansowa asystentów w prokuraturze. Tego też PG nie rozumie?
To najważniejsze pytanie. Może trochę przerysowuję, ale tylko trochę. Bez niezwłocznych awansów prokuratura da sobie radę, przynajmniej przez kilka miesięcy. Bez nowelizacji k.p.k. może ścigać przestępców nawet latami. Ale jeżeli asystenci prokuratora odejdą z zawodu, prokuraturę czeka szybka zapaść. W lutym tego roku miałem wystąpienie przed sejmową Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Odniosłem wrażenie, że panie posłanki i panowie posłowie nie całkiem rozumieją, kim są asystenci prokuratora. W końcu oni też mają asystentów, którzy umawiają spotkania, przygotowują materiały… Ale asystent prokuratora zajmuje się czymś zupełnie innym, także innym niż asystent sędziego, który przygotowuje sprawy sądowe do rozpoznania i wykonuje czynności administracyjne sądów. Tymczasem asystent prokuratora z upoważnienia prokuratora: wykonuje czynności nadzoru nad dochodzeniem, przesłuchuje świadków, dokonuje oględzin… a wszystko to na własną odpowiedzialność, podpisując się pod protokołami swoich czynności. Rzetelny asystent ma świadomość, że – przykładowo – jego błąd podczas przyjęcia zawiadomienia o przestępstwie może „położyć” postępowanie. I płaci za to swoją psychiką. A chociaż jego praca jest bardziej odpowiedzialna i obciążająca, zarabia mniej niż asystent sędziego! Nic więc dziwnego, że asystenci uciekają do sądów. We wspólnym oświadczeniu ze stowarzyszeniem „Votum” apelowaliśmy do ministra sprawiedliwości o pilne zrównanie wynagrodzeń asystentów prokuratora i asystentów sędziego, niestety bez skutku. Sytuacja asystentów to temat rzeka, wart oddzielnego wywiadu.
Czytaj więcej
Umorzenie sprawy „dwóch wież” wywołało powrót dyskusji o niezależności prokuratury. Przypomnę więc, dlaczego trzeba o tym w ogóle dyskutować. Bo „h...