- Do śmierci byłego prokuratora apelacyjnego z Katowic Jerzego H. i jego syna nie przyczyniły się osoby trzecie. Bezpośrednią przyczyną było wychłodzenie – przekazała we wtorek Polskiej Agencji Prasowej prokurator Agnieszka Bukowska z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

– Według ustaleń nie stwierdzono, aby istniały dowody pozwalające na ustalenie, że do śmierci pokrzywdzonych przyczyniły się osoby trzecie. W tej sytuacji śledztwo prowadzone w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci zostało umorzone – powiedziała prok. Bukowska.

Dodała, że z opinii biegłego wynika, że bezpośrednią przyczyną zgonu obu pokrzywdzonych stała się ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa w przebiegu wychłodzenia.

Śledztwo umorzone

Zwłoki 68-letniego Jerzego H. i jego syna, 41-letniego Łukasza H. znaleziono 7 marca w budynku przy ul. Platanowej w Rybniku. Wezwany na miejsce lekarz stwierdził zgon obu mężczyzn. Na ich ciałach nie było widocznych obrażeń. Śledztwo wszczęła Prokuratura Okręgowa w Gliwicach.

Sekcja zwłok nie pozwoliła na stwierdzenie przyczyny zgonu. Prokurator zlecił kolejne badania – histopatologiczne i toksykologiczne.

We wtorek prok. Bukowska przekazała, że badania toksykologiczne nie wykazały ani obecności hemoglobiny tlenkowęglowej wskazującej na zatrucie tlenkiem węgla, ani alkoholu etylowego. Ujawniono jednak obecność acetonu, kwasu β-hydroksymasłowego i niewielkiej ilości alkoholu izopropylowego.

Prokurator zastrzegła, że są to informacje z opinii biegłego i z decyzji o umorzeniu śledztwa, bez szczegółowej interpretacji. Powtórzyła, że jako bezpośrednią przyczynę zgonu stwierdzono wychłodzenie.

Jak wcześniej informowała prokuratura, w miejscu odnalezienia ciał przeprowadzono czynności procesowe, przesłuchano też osobę, która odnalazła zwłoki i poinformowała o tym.

Czytaj więcej

Jerzy Hop nie żyje. Policja bada śmierć byłego szefa śląskiej prokuratury

Karierę prokuratora zakończyła medialna publikacja

Jerzy H. w 1993 r. został szefem Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Jego karierę zakończyła publikacja tygodnika „Newsweek”, który w 2002 r. napisał, że H. wydaje więcej, niż zarabia, mieszka w luksusowej willi i jeździ drogim autem. Ówczesna minister sprawiedliwości Barbara Piwnik przekazała sprawę do zbadania krakowskiej prokuraturze.

Były prokurator apelacyjny został oskarżony o wyłudzenie 1,7 mln zł. Przez blisko trzy lata był aresztowany. Jak wynika z ustaleń postępowania, w latach 1993-2002 zapraszał szefów firm na spotkania, podczas których przedstawiał im trudną sytuację prokuratury, wskazując na jej potrzeby i braki, np. sprzętu biurowego. W rzeczywistości sprzętu nie kupowano, a pieniądze trafiały do kieszeni oskarżonego. W ten sposób – według prokuratury i sądu – miało zostać oszukanych 65 firm i osób, a przypadków przekazania pieniędzy było około 300.

W marcu 2013 r. Jerzy H. został za to prawomocnie skazany na osiem lat więzienia. Prokurator nie przyznawał się do winy. Podczas wielogodzinnych wyjaśnień przed sądem mówił m.in., że traktował prokuraturę apelacyjną jak dzieło swego życia i „oszukiwanie jej byłoby jak okradanie własnej rodziny”.