Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski poinformował, że tak wynika ze wstępnego protokołu sekcji zwłok uzyskanego od władz Ekwadoru.
Monika Silva-Veras, z domu Koniuszek, mieszkała w Ekwadorze od ponad 10 lat. Nagłaśniała m.in. przypadki domniemanej korupcji władz i nieprawidłowości w handlu ziemią. Jej ciało znaleziono 8 czerwca w jej domu w nadmorskim miasteczku Montañita na północy prowincji Santa Elena. Kobieta leżała na podłodze. Juan Carlos Rojas, szef policji Santa Elena, który był obecny przy wynoszeniu zwłok, poinformował, że Monikę znalazł jej narzeczony.
Śledztwo w sprawie jej śmierci prowadzi zarówno prokuratura ekwadorska, jak i polska. Prokuratura Okręgowa w Olsztynie otrzymała tłumaczenie dokumentów uzyskanych od władz Ekwadoru. To z nich ma wynikać, że śmierć Polki była prawdopodobnie morderstwem. Prokuratura nadal czeka na realizację wniosku o pomoc prawną skierowanego do władz Ekwadoru o nadesłanie pełnej dokumentacji prowadzonego tam postępowania, m.in. ostatecznej opinii z sekcji zwłok.
Czytaj więcej
Ekwadorskie władze podejrzewają samobójstwo. Niemniej, polskie śledztwo w sprawie śmierci polskiej aktywistki Moniki „Silvy” Koniuszek dotyczyć będ...
Polka bała się, że zostanie ofiarą karteli narkotykowych
Jak ustaliła Wirtualna Polska, 67 dni przed śmiercią Monika Silva-Veras prosiła o ochronę ambasadę USA i przekazała Amerykanom pakiet dokumentów, które miały stanowić dowód na powiązania rodzinnej firmy prezydenta Ekwadoru z narkobiznesem.
W listopadzie 2025 r. w La Libertad w prowincji Santa Elena uzbrojeni napastnicy zabili współpracownika aktywistki, dziennikarza Robinsona Del Pezo. Oboje prowadzili śledztwa dotyczące korupcji i obrotu ziemią w prowincji Santa Elena.
Dzień po zabójstwie kolegi Polka znajduje kamery skierowane na jej dom. Od tego czasu obawia się o swoje życie. W marcu 2026 r. pisze w mediach społecznościowych, że kartele narkotykowe wyznaczyły cenę za jej głowę. Złożyła wtedy wniosek do prokuratury o ochronę. Próbuje też opuścić Ekwador z dwiema córkami i wyjechać do Europy, jednak mieszkający w Brazylii ojciec dzieci nie zgadza się na ich wyjazd z Ekwadoru. Na początku kwietnia zgłosiła się do ambasady USA w Quito prosząc o ochronę.