We wtorek w porcie w Bejrucie doszło prawdopodobnie do wybuchu 2 750 ton skonfiskowanej saletry amonowej, przechowywanej od sześciu lat w jednym z magazynów.
Premier Mateusz Morawiecki poinformował, że wspólnie z szefem MSWiA i Mariuszem Kamińskim podjął decyzję o niezwłocznym skierowaniu pomocy do Bejrutu.
"W pierwszej kolejności na miejsce udadzą się nasi ratownicy z KGPSP, zapewnimy też niezbędne wsparcie medyczne i pomoc poszkodowanym" - zapowiedział szef rządu.
Strażacy zapowiedzieli, że są gotowi wysłać do Bejrutu grupę MUSAR - specjalistyczną grupę grupę poszukiwawczo-ratowniczą. W jej skład wchodzi 39 ratowników i 4 psy. Dodatkowo do składu dołączą specjaliści ratownictwa chemicznego.
W rozmowie z Polskim Radiem wiceszef MSZ Paweł Jabłoński poinformował, że polscy ratownicy wylecą w środę wieczorem.
Władze miasta szacują, że po wczorajszej eksplozji około 300 tys. mieszkańców miasta jest bez dachu nad głową. Straty szacowane są na co najmniej 3 mld dolarów.