Czy bez wsparcia Iranu Hamas byłby w stanie prowadzić wojnę z Izraelem?

Nie można dzisiaj w odpowiedzialny sposób udowadniać, że wojna Hamasu z Izraelem jest bezpośrednim wynikiem działań Iranu. Ale pamiętajmy, że Iran wspiera Hamas kwotą 30 mln dolarów miesięcznie. Zaopatruje go w ważne komponenty rakiet wystrzeliwanych na Izrael. Do tego dochodzą szkolenia specjalistów Hamasu, bezpośrednio lub za pośrednictwem libańskiego Hezbollahu. Celem Iranu jest utrzymywanie swoich wpływów nie tylko w strefie Gazy, ale też w Libanie, Syrii, Jemenie czy Iraku. Wspieranie Hamasu jest częścią całej bliskowschodniej strategii Iranu.

Jakie szanse powodzenia ma taka polityka?

Korzyści są pośrednie. Nie ulega wątpliwości, że Hamas wygrał tę wojnę. Nie w konfrontacji z Izraelem, ale z innymi palestyńskimi organizacjami, zarówno tymi działającymi na Zachodnim Brzegu, jak Fatah, jak i z tymi, które są obecne w Gazie. Tocząc wojnę z Izraelem, potwierdził swą wiodącą rolę w obozie palestyńskim. A to właśnie wzmacnia Iran jako lidera obozu przeciwnego wszelkim inicjatywom pokojowym na Bliskim Wschodzie.

Inicjatywy tego rodzaju będą teraz skazane na niepowodzenie?

Z całą pewnością w okresie najbliższych lat. Patrząc z tego punktu widzenia, Iran może się więc obecnie uważać za zwycięzcę. Faktem jest pewna normalizacja stosunków Izraela z kilkoma państwami arabskimi, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn, Maroko czy nawet Arabia Saudyjska. Nie sądzę, by porozumienia zostały zerwane, lecz maleje ich znaczenie w sytuacji wzmocnienia nastrojów antyizraelskich w całym regionie.

Jaki wpływ ostatnie wydarzenia mają na negocjacje w Wiedniu w sprawie reanimacji porozumienia atomowego z Iranem, wypowiedzianego przez Donalda Trumpa?

Irańska delegacja zrezygnowała z udziału w kolejnym spotkaniu, protestując przeciwko wywieszeniu na budynkach rządowych w Wiedniu izraelskiej flagi na znak solidarności z państwem żydowskim. Dla strony irańskiej był to wymarzony pretekst.

Administracja Bidena nadal jest jednak zainteresowana przywróceniem obowiązywania porozumienia, nie stawia tak kategorycznych warunków jak poprzednia.

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

To, co proponuje Biden, jest polityką appeasementu zmierzającą do łagodzenia pozycji Iranu. Jak Monachium w 1938 roku. Iran chce grać na dwóch fortepianach. Z jednej strony w sytuacji kryzysu gospodarczego będącego rezultatem amerykańskich sankcji deklaruje chęć rozmów, ale z drugiej nie rezygnuje ze wspierania takich organizacji jak Hamas na Bliskim Wschodzie.

To strategia na długo?

Na wiele lat. Wydaje się, że radykalne zmiany mogą nastąpić, gdy dorośnie nowe pokolenie nie tylko w Iranie, ale też w Libanie, Syrii czy Iraku.