W stołecznych strukturach PiS zbliża się czas rozliczeń. Szef partii Jarosław Kaczyński ponoć już przesądził, że warszawskie władze trzeba wymienić. Bo nie sprawdziły się w kampanii wyborczej.
– Za porażkę trzeba płacić – mówi nam jeden z wysokich polityków PiS. – Prezes zaraz po wyborach był potężnie wściekły. Teraz trochę mu przeszło, ale obecny zarząd i tak nie uniknie odpowiedzialności.
Kaczyńskiego szczególnie zdenerwowała wpadka ze zbieraniem podpisów z poparciem dla Jana Olszewskiego. Miał być głównym kandydatem PiS na warszawskiego senatora, ale stołeczni działacze nie potrafili zebrać wystarczającej liczby podpisów i PKW odmówiła rejestracji Olszewskiego. Więckowski oddał się wówczas do dyspozycji prezesa. – Jako szef warszawskiego PiS ponoszę za to polityczną odpowiedzialność, choć osobiście odpowiedzialny się nie czuję – mówił wówczas „Rz”. Liczył jednak, że uda mu się przedstawić swoje argumenty osobiście Jarosławowi Kaczyńskiemu, ale panowie dotąd się nie spotkali.
Dlatego też przełożono posiedzenie zarządu warszawskiego PiS podsumowujące sytuację po wyborach. Zaplanowane było na 12 bm., ale odbędzie się w przyszłym tygodniu. Po spotkaniu Kaczyński ma przyjąć dymisję Więckowskiego i wskazać tymczasowego następcę, którego za kilka tygodni wybraliby formalnie działacze na zjeździe.
Pewne jest, że Kaczyński nie zaryzykuje już wskazania na szefa w stolicy kogoś z radnych. Ma to być poseł, który będzie w bliskim kontakcie z prezesem. Mówiło się o Karolu Karskim, jednak najbardziej prawdopodobną kandydaturą jest Mariusz Błaszczak, poseł z okręgu podwarszawskiego, były burmistrz Śródmieścia, szef Kancelarii Premiera. – Jeśli dostanę taką propozycję, to się zgodzę – zapowiedział już Błaszczak.