– Polska osiągnęła wstępne porozumienie z partnerami w NATO w sprawie zwiększenia swej roli w Afganistanie poprzez przejęcie kontroli nad jedną ze wschodnich prowincji – oświadczył Klich w wywiadzie udzielonym Agencji Reutera. Sprawa ma zostać uzgodniona podczas jego przyszłotygodniowej wizyty w USA.
– Właśnie zakończyliśmy pierwszą rundę negocjacji z NATO w tej sprawie. Podczas moich rozmów z sekretarzem obrony Robertem Gatesem mamy tylko przypieczętować propozycję, którą otrzymaliśmy (od NATO w odpowiedzi na polski wniosek) – dodał minister, który od pewnego czasu czynił zabiegi w tej sprawie.
Pomysł podoba się ekspertom. – Sytuacja, w której mamy tam niewielu ponad 1000 żołnierzy rozrzuconych w sześciu miejscach, jest pozbawiona sensu. Przejęcie kontroli nad jedną strefą jest logiczne zarówno ze względów militarnych, jak i prestiżowych – powiedział „Rz” analityk wojskowy gen. Bolesław Balcerowicz.
Mniej entuzjastycznie reagują przedstawiciele opozycji. – Wątpię, aby tak było. Ale jeżeli Klich rzeczywiście mówi prawdę, to mam poważne wątpliwości co do tego pomysłu. W Afganistanie są ważniejsze rzeczy do zrobienia – powiedział „Rz” były szef MON Aleksander Szczygło (PiS).Podobne obiekcje ma Janusz Zemke, zastępca szefa resortu za czasów rządów SLD. – Sam pomysł, żeby skoncentrować oddziały, nie jest zły. Przejęcie kontroli nad prowincją spowoduje jednak, że spadnie na nas odpowiedzialność za jej mieszkańców – powiedział „Rz”. Polacy będą musieli zapewnić im wówczas opiekę medyczną czy bieżącą wodę. – Potrzebne by nam były do tego kadry i środki. Kto za to zapłaci? – pyta Zemke.
Obecnie w Afganistanie służy 1,2 tys. Polaków, niedługo kontyngent zostanie powiększony o kolejnych 400. Prowincją, która miałaby się znaleźć pod ich kontrolą, jest położona w pobliżu granicy z Pakistanem Paktika.