Reklama

Czabański: są naciski, żeby mnie odwołać

Politycy rządzący w tej chwili Polską nie ukrywają, że chcą z mediami publicznymi zrobić, jak to nazywają, porządek - mówi "Rz" Krzysztof Czabański, prezes Polskiego Radia.

Aktualizacja: 26.09.2008 04:56 Publikacja: 25.09.2008 20:40

Krzysztof Czabański

Krzysztof Czabański

Foto: Fotorzepa, Danuta Matloch

Podobno rada nadzorcza chce pana odwołać jutro ze stanowiska prezesa Polskiego Radia.

Krzysztof Czabański:

Posiedzenie rady jest jutro i w sobotę. Niewątpliwie do takiej próby dojdzie.

Co ma być powodem?

Z podaniem powodu może być kłopot. Adam Hromiak, zastępca przewodniczącego rady rekomendowany przez Samoobronę, używa dwóch argumentów. Jeden to rzekome sfałszowanie przeze mnie protokołu z posiedzenia zarządu. Sprawa została prawdopodobnie właśnie po raz drugi już umorzona, więc nie brzmi to wiarygodnie. Drugi argument: że skorygowałem budżet radia na 2008 rok i założyłem w nim deficyt. Wynika to z faktu, że po deklaracjach rządu o likwidacji abonamentu gwałtownie spadły wpływy. Brakuje nam ponad 30 mln. A w 2009 r. będzie jeszcze gorzej. Na razie przejadamy pieniądze zaoszczędzone w poprzednich latach z przeznaczeniem na nowe technologie.

Reklama
Reklama

Czy próba odwołania oznacza, że uformowała się w radzie nadzorczej PR nowa koalicja?

Myślę, że po prostu jest bardzo potężny nacisk zewnętrzny na niektórych członków rady nadzorczej.

Zewnętrzny, czyli skąd?

Ministerialno-rządowy. Podejrzewam, że minister skarbu Aleksander Grad jest naciskany przez kolegów z PO i sam może naciskać na niektórych członków rady. Drugim rodzajem nacisków mogą być te czysto biznesowe. Sądzimy się teraz z Telekomunikacją Polską SA o nienależne opłaty za emisję programów radiowych przez należącą do niej spółkę TP EmiTel. Również jako członek rady nadzorczej TVP staram się, by telewizja zrobiła to samo. Chodzi o 600 – 700 milionów zł.

Dlaczego ktoś mógłby nie chcieć, żeby radio wygrało taki proces? To przecież duży zysk.

Politycy rządzący w tej chwili Polską nie ukrywają, że chcą z mediami publicznymi zrobić, jak to nazywają, porządek. Albo je zlikwidować, albo zmarginalizować przez działania ekonomiczne. Mówią o tym założenia do nowej ustawy medialnej: wziąć media publiczne na bardzo krótki postronek zależności politycznej, finansowej i sterowania ręcznego.

Reklama
Reklama

Platforma chce zlikwidować obecne spółki i powołać nowe. Mówi, że tańsze i apolityczne.

Czyli we wtorek wszyscy zatrudnieni w telewizji i radiu przestają być tymi pracownikami. W środę powstają nowe spółki i nowe władze przyjmują nowych pracowników – kogo chcą. To jest całkowita czystka w TVP i Polskim Radiu. Dobór tylko takich ludzi, których chcemy dobrać.

Projekt firmują eksperci ministra kultury.

Przypomina mi się stare powiedzenie bolszewików o "pożytecznych idiotach". Eksperci na zamówienie władzy politycznej robią projekt, który jeszcze wyprzedza marzenia tej władzy. I daje jej sprytny argument, bo rząd może potem powiedzieć: to nie my, to eksperci tak wymyślili. Więc właśnie mamy takie komisje pożytecznych idiotów, którzy przedstawiają to, co przedstawiają.

W mediach komercyjnych pracują fachowcy. I te media poparły pomysły PO.

Niektóre media komercyjne od wielu miesięcy uprawiają czarny PR wobec mediów publicznych. A teraz z radością poparły projekt naszego osłabienia, bo im się to opłaci. Myślę, że są tu motywy i polityczne, i biznesowe. Na przykład zakładana w tezach PO likwidacja Programu 4 PR oznacza, że na rynku pojawi się ileś wolnych częstotliwości. Praktycznie we wszystkich większych miastach, ok. 30 proc. powierzchni kraju. Teraz będzie można je przejąć. Dla wielu stacji komercyjnych i wielu koncernów, jak np. Agora, która ma własną sieć radiową, to jest bardzo łakomy kąsek. Komercyjne telewizje i radia niecierpliwie czekają, by w wyniku likwidacji publicznych mediów przejąć nasz udział w rynku, zyski z reklamy itd. Ale rzecz jasna głównie chodzi o cyfryzację i osłabienie naszej pozycji w tym procesie.

Reklama
Reklama

Kto jest szykowany na prezesa Polskiego Radia, jeśli rada nadzorcza pana odwoła?

Nie wiem, czy i kto jest szykowany, ale domyślam się, kto chciałby rządzić w radiu. To wspomniany Adam Hromiak, czyli ten członek rady nadzorczej, który wykonuje wszystkie ruchy mające doprowadzić do mojego odwołania. Łącznie z nierzetelnym informowaniem mediów. Proszę sięgnąć do ostatniego wydania "Newsweeka" czy "Gazety Wyborczej". To niebywałe, że członek rady nadzorczej rozpowszechnia nieprawdziwe, dwuznaczne, a niekorzystne dla radia czy dla zarządu informacje. Wygląda na to, że miałby tu ochotę bezpośrednio zarządzać. Może tego od niego ktoś oczekuje.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama